Fakty o Świecie

Fakty o Świecie

Macron przekonuje do zmian w unijnych przepisach. To może uderzyć w Polskę

Zbliża się koniec przywilejów dla polskich pracowników delegowanych. Komisja Europejska szykuje nowe przepisy - zamiast płacy minimalnej ma być standardowa płaca lokalna. Problem w tym, że to podniesie koszt zatrudniania Polaków. Największym zwolennikiem zmian jest Emmanuel Macron. Prezydent Francji chce walczyć z - jego zdaniem - nieuczciwą konkurencją. Ma do tej walki potężną broń polityczną - poparcie społeczne.

Kwaśniewski: spodziewam się obstrukcji UE w sprawie środków przyznanych Polsce

- Nie spodziewam się, że Unia podejmie radykalne i szybkie decyzje wobec krajów, które nie chcą wykonać postanowień wspólnych - powiedział w "Faktach z Zagranicy TVN24 BiS były prezydent Aleksander Kwaśniewski, komentując decyzję Komisji Europejskiej o wszczęciu procedury wobec Polski, Węgier i Czech za niewywiązanie się z przyjęcia zatwierdzonych kwot uchodźców. - Spodziewam się obstrukcji ze strony Unii Europejskiej, gdy chodzi o wydawanie środków, które już są przyznane Polsce w ramach budżetu - powiedział i dodał, że polegać to będzie na skrupulatnym sprawdzaniu i kontrolowaniu dokumentów w sprawie funduszy już przyznanych. Taki "włoski strajk" ma zdaniem Kwaśniewskiego nieść za sobą także obniżenie pozycji negocjacyjnej Polski, a także coraz gorszą opinię o naszym kraju we Wspólnocie.

Zalewski: decyzja KE "niewątpliwie zaskoczyła rząd". Kawęcki: to konsekwencja załamania systemu

- Byłem przekonany, że tak będzie, bo zadaniem Komisji Europejskiej jest stanie na straży prawa - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS były eurodeputowany PO, Paweł Zalewski, komentując wszczęcie procedury KE wobec państw, które nie chcą wypełnić swoich zobowiązań wobec uchodźców. Zdaniem Zalewskiego ta decyzja "niewątpliwie zaskoczyła rząd". - A tak naprawdę wystarczyło zachować się jak Austria - dodał i stwierdził, że "tu chodzi o zdolność do rozmowy polskiego rządu na temat znalezienia wspólnego rozwiązania wspólnego problemu, bo jesteśmy w UE i jesteśmy w Schengen". - Wydaje mi się, że to postępowanie komisji wobec tych 3 państw to po prostu konsekwencja załamania się tego systemu - stwierdził natomiast Krzysztof Kawęcki z Prawicy RP. - Jest on po prostu systemem, który jest zupełnie sprzeczny ze wszystkimi traktatami, a przede wszystkim z polityką suwerennego państwa - ocenił Krzysztof Kawęcki. Nie zgodził się z nim Zalewski, który stwierdził, że system relokacji był dobrowolny i zaakceptowany przez poprzedni rząd PO-PSL. Polityk Prawicy RP odpowiedział, że ta decyzja gabinetu Ewy Kopacz była błędem.

"Zamyka się drzwi, które zawsze powinny być otwarte"

- Kończą się ustalenia, które są wynikiem negocjacji i trzeba je realizować - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS były premier Leszek Miller, komentując wszczęcie procedury KE wobec państw, które nie chcą wypełnić swoich zobowiązań wobec uchodźców. Były premier zaznaczył jednak, że realizując zobowiązania poprzedniego rządu PO-PSL rząd PiS powinien "odnieść się do obecnego stanu rzeczy". - Kościół zdeklarował się w tej sprawie. Jeżeli mówimy o liczbach, wystarczy 50 osób, żeby Polska nie była poddana żadnej presji - dodał były premier, przypominając, że tak było w przypadku Austrii, która dzięki takiemu działaniu "spadła z czarnej listy". Miller brak dialogu polskiego rządu KE ocenia jako wybór "najgorszy z możliwych", bo "zamyka się drzwi, które zawsze powinny być otwarte". - Będą konsekwencje polityczne - ocenił były premier i dodał, że "to się może ujawnić, gdy będzie realizowana następna perspektywa finansowa". - KE ma tępy miecz i wszyscy o tym wiedzą, ale ma też jakieś lancety, które może użyć - ocenił i dodał, że "byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby Polska wystąpiła z jakąś ofertą, nawet z obostrzeniami". Miller odniósł się także do zaplanowanej na 6 lipca wizyty Donalda Trumpa w Polsce. - Nic takiego istotnego nie powie. To nie wizyta przygotowana pod kątem głębokiej treści. To jest wizyta natury wizerunkowej - uważa były premier.

Donald Trump będzie w Polsce jeden dzień. Szykuje się napięty grafik

Prezydent USA, Donald Trump, będzie w Polsce 6 lipca. Przyleci do Warszawy, a nie do Wrocławia, gdzie zaplanowano szczyt Trójmorza. Dlatego właśnie zostanie on przeniesiony do stolicy. Uznano, że ze względów bezpieczeństwa i logistyki to Warszawa jest lepszym miejscem na organizację tego wydarzenia. Szczegóły wizyty są jeszcze ustalane. Materiał "Faktów z Zagranicy" TVN24 BiS.

Migalski: niechęć do uchodźców podsycana jest świadomą, systematyczną, codzienną propagandą

Sytuacja w Europie wywołuje u wszystkich lęki co przekłada się na irracjonalne zachowania - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS doktor Zbigniew Girzyński, historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Skomentował w ten sposób informację o tym, że kierowca autokaru nie pozwolił na Dworcu Zachodnim wejść do pojazdu Togijczykowi. Jego zdaniem zachowanie kierowcy wynikało właśnie ze strachu, a nie było motywowane niechęcią do narodowości pasażera. Doktor Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, zauważył, że lęków Polaków nie podsycają wyłącznie zamachy w Europie. - Rok temu te nastroje (w stosunku do uchodźców - przyp. red.) były prawie diametralnie odmienne. To oznacza, że coś się stało. To nie tylko rzeczywistość wpłynęła na zmianę tych poglądów i dzisiaj 75 proc. Polaków jest niechętna przyjmowaniu uchodźców, ale również świadoma, systematyczna, codzienna propaganda - stwierdził.

Kamiński o słowach Błaszczaka. "Cyniczne granie lękami"

Nie podzielam argumentów ministra Błaszczaka. Jest to bardzo cyniczne granie lękami - mówił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS Michał Kamiński (Europejscy Demokraci) o wypowiedziach szefa MSWiA dotyczących przyjmowania imigrantów. - W latach dziewięćdziesiątych Polska przyjęła 100 tysięcy muzułmanów z Czeczenii. Nic się nie stało, myśmy nie widzieli tych ludzi na ulicach. Siedmiu tysięcy uchodźców też byśmy nie widzieli - dodał. Zdaniem Kamińskiego jeśli Unia Europejska obłoży Polskę sankcjami przez nieprzyjęcie uchodźców, największą cenę jaką zapłacimy będzie cena wizerunkowa.

Zagrożenie atakiem na imprezach masowych. "Każdy jest zasobem bezpieczeństwa"

- Nie możemy dać się zastraszyć, dać się zapędzić w kozi róg. Nie możemy dać się zarazić wirusem złej energii i strachu - mówił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS Marcin Cejrowski, redaktor naczelny Plejada.pl, pytany o ataki terrorystyczne na imprezach masowych. Dodał, że dobrze się dzieje, że artyści w sprawie aktów terroryzmu mówią jednym głosem. Jako przykład podał koncert charytatywny "One Live Manchester". Krzysztof Liedel, ekspert z Centrum Badań nad terroryzmem Collegium Civitas, zwrócił z kolei uwagę, że "każdy z nas jest zasobem bezpieczeństwa". - Z zamachów terrorystycznych, które udaremniono po 11 wrześnie (data ataku na World Trade Center w Nowym Jorku - przyp. red.), niemal 74 procent udaremniono po informacjach zwykłych obywateli - dodał.

Thun: przyspieszone wybory to był drugi strzał w stopę

- May zyskała dużo głosów, ale bardzo dużo straciła w porównaniu z wyborami w 2015 roku - powiedziała w "Faktach z zagranicy" TVN24 BiS Róża Thun. Europosłanka PO oceniła, że premier Wielkiej Brytanii zagrała "trochę va bank" zarządzając przyspieszone wybory. - Myślała, że umocni swoją pozycje, tymczasem ją osłabiła. Od teraz musi dogadywać się z innymi partiami - dodała. Zdaniem Thun wybory były "drugim strzałem w stopę", pierwszym była decyzja o referendum w sprawie Brexitu.

Prezydenci, doradca, prokurator, były szef FBI, zięć Trumpa i ambasador. Główne postacie kryzysu w USA

Prezydenci Trump, Putin, były szef FBI Comey, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Flynn, prokurator generalny Sessions, zięć przywódcy USA Kushner i ambasador Kislak. Ludzie, o których za sprawą czwartkowego przesłuchania w Senacie mówi teraz cała Ameryka i spora część świata. Kto z kim się spotkał, co chciał załatwić, kto co chce zataić i kto kiedy kłamał? Materiał "Faktów z Zagranicy" TVN24 BiS.

"Prezydent USA nie może wydać polecenia zaprzestania śledztwa"

- Byłoby to nielegalne - ocenił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS politolog dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, mówiąc o wydawaniu poleceń szefowi FBI przez prezydenta USA. - Prezydent nie może wydać polecenia zaprzestania śledztwa, a szef FBI nie może przyjąć takiego polecenia - mówił. Drugi gość programu, Marek Ostrowski z "Polityki", stwierdził, że śledztwo FBI w sprawie kontaktów ludzi z otoczenia Donalda Trumpa z Rosjanami "ujawnia różnicę między Polską a USA". - W Polsce nigdy nie było sytuacji, w której prezydentowi groziło zdjęcie z urzędu - skomentował Ostrowski.

Marcinkiewicz podziwia siłę amerykańskiej demokracji. "Jesteśmy lata świetlne za USA"

- Ja jestem zafascynowany jedną rzeczą: jak amerykańska demokracja jest silna, jak jest zbudowana - mówił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Skomentował w ten sposób czwartkowe przesłuchanie byłego szefa FBI Jamesa Comeya w Senacie. - Senat robi swoje, ma swój honor, godność, komisje - mówił Marcinkiewicz i dodał: "jesteśmy lata świetlne za USA".

Lewicki: nic nie wskazuje na to, że Trump złamał prawo

Ja nie bronię postępowania Trumpa, ale nie widzę u niego łamania prawa - mówił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS amerykanista prof. Zbigniew Lewicki, komentując zwolnienie przez prezydenta USA dyrektora FBI Jamesa Comeya. - Trump może wydawać polecenia szefowi FBI - mówił. - Nic z tego, co do tej pory wiemy, absolutnie nie wskazuje na to, żeby Trump w jakikolwiek sposób złamał prawo - dodał. Zdaniem korespondentki TOK FM w Stanach Zjednoczonych Doroty Warakomskiej, która była drugim gościem programu, czwartkowe przesłuchanie Comeya w Kongresie będzie niczym "polityczny Super Bowl". - Wydaje się, że Donald Trump jest coraz bardziej zaniepokojony tym wszystkim, bo pętla się zaciska - stwierdziła.

Współpraca Nowoczesnej i PO? Petru: muszą przeprosić za aferę reprywatyzacyjną

- Trudno być po stronie Platformy, która nie wyjaśnia afery reprywatyzacyjnej - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Dodał, że nie wyklucza współpracy PO, ale apeluje, by Platforma "przyznała się do błędu". - Zawsze szef ponosi odpowiedzialność. Być może (Hanna Gronkiewicz-Waltz przyp. red.) nie wiedziała o aferze, ale to też jest jej wina - dodał Petru.

"Trump ma jakiś wielki sentyment do Rosji"

- Kraj, który był ostoją pewnej przewidywalności, wartości, procedur tutaj szanowanych staje się częścią problemu, a nie częścią rozwiązania problemu - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS przebywający obecnie w Stanach Zjednoczonych były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski, komentując politykę prowadzoną przez Donalda Trumpa. Mówił również o sentymencie prezydenta USA do Rosji. Kwaśniewski komentował ponadto wystąpienie wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Mike'a Pence'a. - Pence stara się te niedostatki czy błędy swojego szefa naprawiać - odniósł się do wypowiedzi o NATO i faktu, że użył on słów, niewypowiedzianych na szczycie NATO przez Trumpa, nawiązujących do art. 5. Traktatu Waszyngtońskiego o solidarności wszystkich członków Sojuszu.

"Zachód jest poboczną ofiarą zjawisk, które zachodzą w świecie muzułmańskim"

- Faktem jest to, że w oporze wobec Sowietów świat demokratyczny, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, ożywiły i wspomogły ruch islamski, który potem się zradykalizował. I to się zaczęło rzeczywiście od Afganistanu, ale to było funkcją tamtej rzeczywistości - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS były polityk Jan Rokita, komentując znaczenie międzynarodowe politycznej siły. Zdaniem komentatora TVN24 BiS nie ma polityki bez układu sił. - Jesteśmy dzisiaj obserwatorami potężnej, rosnącej wojny domowej wewnątrz świata islamskiego - ocenił Rokita i dodał, że "nasz problem z terrorystami jest pewnym odpryskiem z tego zjawiska". Według Rokity Zachód jest "poboczną ofiarą zjawisk, które zachodzą w świecie muzułmańskim i dotyczą setek milionów ludzi".

Marszałek Karczewski mówił o "świetnym rozwiązaniu". Jak Australijczycy kontrolują imigrację

Australia dotąd otwarta dla całego świata, teraz zaostrza prawo wizowe. Trudniej będzie uzyskać wizę, bo statystki informują, że co czwarty mieszkaniec Australii to imigrant. - Australijczycy muszą mieć pierwszeństwo w dostępie do pracy - mówił premier Australii. Organizacje humanitarne alarmują również, że praktyki wysyłania uchodźców szukających azylu w Australii są wysyłani do obozów, w których panują nieludzkie warunki.

"Model australijski był krytykowany zawsze jako restrykcyjny"

- Rocznie Australia przyjmuje od 150 do 300 tysięcy imigrantów - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS były szef resortu spraw wewnętrznych Ryszard Kalisz, komentując propozycję marszałka Karczewskiego, byśmy w polskiej polityce wobec imigrantów brali przykład z Australii. - Do Australii bardzo dużo przybywa imigrantów, którzy poszukują schronienia nie tyle przed prześladowaniami, co przed ubóstwem - dodał. - Model australijski był krytykowany zawsze jako restrykcyjny, ale myślę, że marszałek dotyka rzeczy zasadniczej, bo trzeba mieć jakąś politykę imigracyjną - stwierdził z kolei dr Paweł Kowal z PAN. Zdaniem byłego wiceszefa MSZ "mówienie nie to jest żadna polityka". - Nawet, jeżeli się nam uda nikogo nie przyjąć, i wszyscy się na nas poobrażają, to za kilka lat okaże się, że zabraknie nam rąk do pracy - dodał.

Brexit to "wielki błąd na skalę historyczną"

Polityka na pstrym koniu jeździ. Podczas wyborów ludzie w dużo większym stopniu kierują się emocjami niż racjonalnością. Zobaczymy, co te wcześniejsze wybory przyniosą - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS prof. Grzegorz Kołodko, były minister finansów, komentując topniejące poparcie dla premier Theresy May - Ryzykowne zagranie pani May może spowodować, że jej pozycja będzie słabsza, a nie silniejsza wbrew jej oczekiwaniom - dodał. Według profesora Brexit, choć "błędem na skalę historyczną", może okazać się sukcesem w perspektywie kilku przyszłych pokoleń, ponieważ pozwoli Wielkiej Brytanii walczyć z negatywnymi skutkami globalizacji.

Niecałe 9 procent policjantów w Londynie ma broń. "Związki ostrzegały Theresę May"

Dlaczego londyńscy policjanci nazywani są Bobbies? Bo twórcą tych jednostek, ponad 180 lat temu, był ówczesny szef MSW sir Robert Peel, nazywany Bobem. Sir Robert uważał, że ponieważ większość londyńczyków nie ma broni, to policjantom wystarczy pałka i gwizdek, by ewentualnie mogli wezwać pomoc. Tyle że to, co sprawdzało się w roku 1829, nie odpowiada współczesnym potrzebom. Jednym z bohaterów na Wyspach stał się teraz policjant, który uzbrojony jedynie w pałkę usiłował powstrzymać trzech zamachowców z Londynu. Ciężko ranny jest w szpitalu. Gdyby miał przy sobie broń, miałby większe szanse powstrzymać terrorystów. Uzbrojony oddział policji był na miejscu 8 minut od wezwania. Materiał "Faktów z Zagranicy" TVN24 BiS.

"W tej chwili amerykański prezydent traci znaczenie"

Decyzja Donalda Trumpa o wystąpieniu USA z paryskiego porozumienia klimatycznego to "gra do wewnątrz" - ocenił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS ekspert ds. wizerunku dr Mirosław Oczkoś. Jego zdaniem Trump "słabo wypadł na szczycie G7 i NATO", a jego dotychczasowa polityka niewiele pomogła pracującym Amerykanom, więc ta decyzja ma mu pomóc poprawić notowania wśród jego wyborców. Drugi gość programu, Roman Rewald z Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, stwierdził, że jednocześnie "amerykański prezydent traci znaczenie" dla partnerów zagranicznych. - Ta próżnia spowoduje, że pojawią się nowi liderzy (światowi - przyp. red.) i to może być zdrowe dla świata - dodał Rewald.

Polska w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. "Gdybyśmy nie zostali wybrani, to byłby skandal"

- To jest niewątpliwie sukces Polski, bo gdybyśmy nie zostali wybrani, to byłby skandal - mówił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS prof. Tadeusz Iwiński, komentując decyzję Zgromadzenia Ogólnego ONZ, by Polska objęła dwuletnią kadencję w Radzie Bezpieczeństwa. - Nie mieliśmy konkurenta - wytłumaczył Iwiński. - Rzeczywiście, mamy możliwość uczestniczenia w ekskluzywnym gronie, aczkolwiek pięciu stałych członków (Raby Bezpieczeństwa - przyp. red.) zawsze może każdą decyzję zablokować - zauważył drugi gość programu, Marcin Święcicki z PO.

"Homeopatia to jest pewnego rodzaju magia, wiara"

- To jest zwyczajne przestępstwo, to jest odmowa pomocy pacjentowi, który jej wymagał - stwierdził w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS pediatra dr Paweł Grzesiowski, komentując sprawę z Włoch, gdzie zmarł leczony homeopatycznie 7-latek. - (Homeopatia - przyp. red.) to jest pewnego rodzaju magia, wiara - ocenił. Polemizował z nim drugi gość programu, prezes Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego, lek. med. Tomasz Kokoszczyński. - Leki homeopatyczne nie wyręczają organizmu, tylko go stymulują do działania - argumentował. - To się może wydawać magią, ale w procesie terapii my widzimy konkretne efekty - dodał.

"Unia to przede wszystkim pewien zestaw wartości"

- Mnie nie dziwi, że się takie głosy pojawiły - oświadczył w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS Adam Szostkiewicz z "Polityki", komentując nieoficjalne doniesienia niemieckich mediów, że rząd w Berlinie szuka sposobów na uzależnienie wypłaty krajom UE funduszy unijnych od przestrzegania przez nie zasad praworządności. - Unia to przede wszystkim pewien zestaw wartości - stwierdził. Drugi gość programu, politolog Marek Migalski, uważa, że chociaż przewodniczący Komisji Europejskiej skrytykował ten pomysł, to pewnie w rzeczywistości sądzi inaczej. - Można się spodziewać, że to Juncker będzie to pchał do przodu - ocenił Migalski.

Ludwik Dorn: prezydent Duda ma wybór, który zaważy, czy będzie kryzys konstytucyjny

- Albo pan prezydent ponowi akt łaski, czyli uzna uchwałę Sądu Najwyższego, albo nie ponowi - mówił w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS były Marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Jego zdaniem, gdyby SN uznał kasację i zwrócił sprawę Mariusza Kamińskiego do sądu okręgowego, a ten podtrzymałby wyrok skazujący, to reakcja prezydenta Dudy zaważałyby na tym, czy Polska uniknie kolejnego kryzysu konstytucyjnego. W opinii Dorna, prezydent musiałby niezwłocznie ponowić akt łaski, żeby Kamiński uniknął kary. - Jeśli nie ponowi, a władza wykonawcza odmówi egzekwowania wyroku sądowego, to w przypadku zmiany władzy będziemy mieli oczywiste sprawy karne (dla członków rządu PiS - przyp. red.) - powiedział.

Koszmar dnia codziennego. Od zamachu w Manchesterze ponad 200 osób zginęło w atakach terrorystów

Prawie codziennie dochodzi na świecie do zamachu terrorystycznego. Ale nie w Paryżu, Berlinie czy Londynie, tylko daleko od nas. Od dnia zamachu w Manchesterze na Bliskim Wschodzie i w Afryce doszło do ponad 20 zamachów, zginęło w nich ponad dwieście osób. W środę w Kabulu, niedaleko niemieckiej ambasady, bomba zabiła 80 osób, 300 zostało rannych. Sprawcy? Wszędzie ci sami - terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego. Wojna z terroryzmem jest jeszcze bardziej krwawa niż nam się zazwyczaj wydaje.

Polska bez funduszy unijnych? "Każdy chce z tego tortu jak najwięcej przygarnąć dla siebie"

- Po pierwsze musimy poczekać, czy te informacje są prawdziwe. A po drugie fundusze unijne są łakomym kąskiem, na który każdy chętnie patrzy i nie dziwmy się, że są różne interesy w Europie i każdy chce z tego tortu jak najwięcej przygarnąć dla siebie - powiedział w "Faktach z Zagranicy" TVN24 BiS dr Zbigniew Gierzyński, komentując doniesienia Politico i agencji Reuters o tym, że Berlin chce, by państwa łamiące prawo UE miały zamrożone fundusze strukturalne. - Gesty mają konsekwencje - stwierdził natomiast Adrian Zandberg z partii Razem. - Patrząc na to miotanie się ministra Waszczykowskiego, czy te teatralne wystąpienia premier Szydło w Sejmie, mam wrażenie, że widzę polityka, który sądzi, że polityka międzynarodowa to jest takie show, które robi się tylko i wyłącznie dla elektoratu w kraju - dodał. Według Zandberga pewną konsekwencją takiej polityki jest to, że na trwającej serii szczytów "nie słychać głosu Polski". - W dużym stopniu na własne życzenie - ocenił.

"Komisja Europejska próbuje bronić swoich kompetencji"

Komisja Europejska bardzo daleko zapędziła się w sporze z Polską i nie wie, co zrobić. Bo nie ma przyzwolenia rządów europejskich na rozpoczęcie faktycznego postępowania traktatowego, czyli postawienia sprawy na forum Rady Europejskiej - mówił w "Faktach z Zagranicy" o sporze między polskim rządem a Komisją Europejską Jan Rokita. - Komisja bokiem próbuje wmontować, poza procedurami traktatowymi, problem Polski i polskiej praworządności na jakieś zebranie Rady - dodał. Jego zdaniem to działania KE to "chwyt, który ma na celu to, żeby obronić pewien model uprawnień Komisja jako strażnika Traktatów"