Jeśli to miał być żart, to głupi, jeśli mandat ma odstraszać, to ważniejsza jest nieuchronność, niż wysokość kary. 500 złotych zapłacił mężczyzna, który uparcie na lotnisku powtarzał słowo "bomba". A zasady są takie - zero tolerancji dla zbyt dowcipnych, pijanych lub agresywnych.