Lekarze z grupy "Medycy na granicy" twierdzą, że w lasach i przydrożnych rowach, poza strefą obowiązywania stanu wyjątkowego, koczuje nawet kilkuset migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z Białorusią. Niektórzy migranci trafiają do szpitali, nawet, jeśli nie potrzebują hospitalizacji.