Prezes PiS pojechał do Przysuchy, gdzie jego partia ma duże poparcie. W ślad za nim z pytaniami o problemy na rynku rolnym pojechał lider Agrounii Michał Kołodziejczak.
Najważniejszym wydarzeniem ostatniego poniedziałku kampanii wyborczej była debata w państwowej telewizji, na którą żaden z dziennikarzy mediów innych niż rządowe, nie otrzymał akredytacji.
Spotkania twarzą w twarz z liderem PO Jarosław Kaczyński unika. Tymczasem Donald Tusk poważnie podchodzi do poniedziałkowej debaty w TVP - odwołał spotkania, by się przygotować.
Wiele osób może czuć się przytłoczonymi wyborami i referendum. Jedne uliczne billboardy głoszą, że "referendum to ściema", inne namawiają: "cztery razy nie". Pomylił się nawet prezes Jarosław Kaczyński.
Donald Tusk zaproszenie na debatę w telewizji publicznej przyjął, mówiąc, że może prezes PiS będzie miał odwagę przyjść do swojej telewizji. Jednak Jarosław Kaczyński w tym czasie ma być w Przysusze.
Liderzy i kandydaci na ostatniej przedwyborczej prostej, bo ostatni tydzień kampanii to dla nich czas największej mobilizacji. Mobilizacja jest też po stronie wyborców - i tu też czas ma znaczenie.