Kierowca był trzeźwy, ale wyraźnie wściekły. Porzucił na jezdni swoje auto, by inne auto dogonić i wybić tylną szybę. Z tyłu jechało malutkie dziecko. Incydent z warszawskiego Wilanowa równie dobrze mógł się zdarzyć gdziekolwiek w Polsce. Bo drogowa furia ma się u nas świetnie.