Kiedy byli u władzy, Centra Integracji Cudzoziemców otwierali, i to uroczyście. Teraz nimi straszą. Politycy PiS mają problem z utrzymaniem jednej wersji w sprawie programu, który sami przecież wymyślili. Cudzoziemcami też straszą, choć sami - jak zauważają rządzący - otworzyli przed nimi szeroko drzwi.
Jan Mosiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, trzy lata temu z pompą otwierał Centrum Integracji Cudzoziemców w Kaliszu. Trzy dni temu ten sam poseł - już w opozycji - krytykuje powstanie Centrum Integracji Cudzoziemców w Kaliszu. - W tamtym czasie obaw jako takich nie miałem - mówi Mosiński.
Wtedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, więc poseł cudzoziemców się nie bał. - Centra Integracji Cudzoziemców, które są tworzone, mają służyć obsłudze w pierwszej kolejności tej fali, która - że tak powiem - nas zaleje - wskazuje dziś Jan Mosiński.
- Politycy PiS hipokryzję mają we krwi. Oni lubią obracać kota ogonem i przede wszystkim podawać nieprawdę - komentuje Paweł Śliz, poseł Polski 2050-Trzecia Droga.
Pilotażowy program, jakim były Centra Integracji Cudzoziemców, rok przed wojną w Ukrainie stworzył rząd PiS-u. Chwaliła się nim ówczesna ministra rodziny. W internecie cieszyła się, że choćby Wielkopolska będzie kompleksowo wspierać cudzoziemców. Dziś centrami straszy.
Centra pomagają ludziom, którzy są tu legalnie
Nowy rząd chce program kontynuować. Mają powstać kolejne centra integracji. Ale nie będzie tam osób, które do Polski dostaną się nielegalnie. Tak wtedy, jak i dziś - będą głównie uchodźcy z Ukrainy i Białorusi.
- Zajęcia związane z nauką języka polskiego, polskiej historii, kultury. Mają informować ludzi o potrzebnych dokumentach, o kwestiach edukacyjnych - wskazuje Aleksandra Gajewska, wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej z Koalicji Obywatelskiej.
W jednym z takich punktów w Poznaniu obcokrajowcy uczą się polskiego, angielskiego, dostają pomoc psychologa i prawnika.
- To jest tylko i wyłącznie wsparcie dzienne, wsparcie specjalistyczne, wsparcie, które gwarantuje im odnalezienie się w naszej rzeczywistości - komentuje Grzegorz Grygiel, dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Poznaniu.
Tak jak i w Opolu - nikt nie został tam relokowany, nikt nie jest nielegalnie. Centra nie służą za obozy dla uchodźców, tylko pomagają ludziom, którzy są tu legalnie.
- Badamy również, w jaki sposób możemy im pomóc, a by właśnie wesprzeć ich w tej integracji z naszym społeczeństwem - mówi Małgorzata Kozioł, wicedyrektorka Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu.
Afera wizowa
Mimo to PiS wykorzystuje centra do straszenia migrantami. Oskarża rząd o spiskowanie z Niemcami, by ci mogli podrzucać nam uchodźców. Choć to za PiS-u wybuchła afera wizowa - przypomina nowy rząd. I za PiS-u masowo wpuszczano uchodźców z Afryki, Azji czy Bliskiego Wschodu, co przyznawał już nie raz PiS-owski minister.
- My cały czas wpuszczaliśmy świadomie wielkie rzesze, tysiące tygodniowo nielegalnych imigrantów - przypominał we wrześniu 2023 roku Jacek Czaputowicz, były minister spraw zagranicznych.
To między innymi z tego powodu Niemcy wprowadziły kontrole na granicy, a osoby, które wjechały do Niemiec nielegalnie z Polski, zostają zawrócone.
- Ja nie wykluczam, że będziemy mieli problem jakiś z uchodźcami, którzy przez PiS-owską niefrasobliwość czy złośliwość do Niemiec trafili - mówi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Źródło: Fakty TVN
Źródło zdjęcia głównego: TVN24