Rośnie liczba zatruć dopalaczami. Coraz częściej sięgają po nie dzieci i nastolatkowie. To alarmujące dane Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Odurzanie się dopalaczami, lekami i innymi środkami to rosnący problem w Polsce. Konsekwencje są tragiczne - ostrzegają lekarze.
Na oddziały toksykologii coraz częściej trafiają osoby po zatruciu dopalaczami. Główny Inspektorat Sanitarny alarmuje, że w ubiegłym roku odnotowano ponad 2700 zatruć - to aż o 40 procent więcej niż w 2023 roku.
Substancje - mimo tego, że są prawnie zakazane - trafiają również w ręce dzieci i nastolatków. Tylko w ubiegłym roku odnotowano blisko 100 zatruć. - Wśród nastolatków częściej widzimy osoby pod wpływem środków psychoaktywnych niż pod wpływem alkoholu - alarmuje lek. Szymon Michniewicz ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Zielonej Górze.
Sytuacja wygląda najgorzej w województwach lubuskim i małopolskim. Tam liczba zatruć znacznie przekracza średnią krajową. - Jest to wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem o 65 procent. Niepokoją nas te wzrosty i wiemy, że zażywanie środków psychoaktywnych stanowi problem społeczny - przyznaje Robert Michna z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gorzowie Wielkopolskim.
ZOBACZ TEŻ: Coraz więcej dzieci zażywa "kokainę dla ubogich"
Zdaniem lekarzy problem jest dużo większy, niż pokazują dane. Po pierwsze, takie osoby nie zawsze nie trafiają do szpitala, po drugie - substancje, które zażyły, są często nie do określenia.
- Te statystyki są trudne, ponieważ, niestety, są to substancje, które są niewykrywalne w takich standardowych testach narkotykowych, jakie jesteśmy w stanie tutaj wykonać. Mamy jedynie informację, że chory coś kupił, albo zażył jakiś kryształ, który kupił w internecie, albo po prostu swoim zachowaniem jednak wskazuje na to, że miał kontakt właśnie z dopalaczami - zwraca uwagę dr n. med. Małgorzata Krakowska-Stasiak, kierowniczka Szpitalnego Oddziału Ratunkowego 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie.
Dopalacze to substancje psychoaktywne. Są śmiertelnie niebezpieczne. Ich skład nie jest do końca znany, dlatego nie można przewidzieć, jak zadziałają na organizm. - Skutki tak naprawdę skorzystania ze środków psychoaktywnych, tych syntetycznych, bo mówimy o dopalaczach, mogą doprowadzić do różnych powikłań, które w skrajnych przypadkach mogą również stanowić zagrożenie dla życia - wskazuje lek. Szymon Michniewicz.
- Albo układ krążenia nie wytrzymuje z powodu zbytniego obciążenia pracy serca, zbyt wysokiego ciśnienia, albo po prostu przestajemy oddychać, jak w przypadku środków odurzających. W cztery minuty dochodzi do zatrzymania krążenia i do zgonu. Tak że dzieje się to, niestety, bardzo szybko i dotyczy to właśnie młodych, bardzo młodych ludzi - podkreśla dr Eryk Matuszkiewicz, toksykolog ze Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu.
Medycy: uzależnienie od dopalaczy jest bardzo trudne w leczeniu
Dane pokazują, że to przede wszystkim mężczyźni w wieku od 30 do 40 lat mają problem z zakazanymi substancjami. - Można sobie wyobrazić, że to są osoby bardzo pobudzone, agresywne, nie wiedzą zwykle, co się dzieje, nie panują nad swoimi emocjami. Mają też szereg takich objawów somatycznych typu wysokie ciśnienie, tachykardię - wymienia dr n. med. Małgorzata Krakowska-Stasiak.
CZYTAJ TEŻ: Od dilera do przestępczego bossa. Prokuratura oskarża 13 osób o rozprowadzanie dopalaczy
To, na co zwracają uwagę lekarze, to dalsza perspektywa. Przyjmowanie dopalaczy nie pozostaje obojętne dla naszego układu nerwowego. W dodatku uzależnienia są głębokie i bardzo trudne w leczeniu. Medycy mogą długo wymieniać tragiczne konsekwencje przyjmowania dopalaczy.
- Pacjentka młoda, 19-letnia, może 20-letnia, która miała historię używania. Trudny kontakt, nie była pod wpływem (...). Natomiast nie potrafiła znów powiedzieć zdania, nie potrafiła nawiązać kontaktu, płakała na przykład, nie rozumiała, co się do niej mówi, zupełnie nie potrafiła odnaleźć się w oddziale na przykład. Musieliśmy ją wysłać do szpitala, bo nie byłaby w stanie funkcjonować, znaleźć się w społeczeństwie po wyjściu ze szpitala - opowiada dr Eryk Matuszkiewicz.
Leczenie w takich przypadkach jest bardzo długotrwałe. Pacjenci uczą się życia na nowo, zazwyczaj w szpitalu psychiatrycznym.
Źródło: Fakty po Południu TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24