Kwoty są coraz wyższe, a retoryka ostrzejsza - o 6 milionach wymordowanych Polaków, tylko w kwestii prawnej nie dzieje się właściwie nic. W sprawie reparacji wojennych od Niemiec, premier i ministrowie tylko mówią. To, co podoba się niektórym w Polsce, może bardzo zaszkodzić za granicą.
- Polska, Sulejów, Warszawa, Wizna, Wieluń, wsie Zamojszczyzny i powiatu piotrkowskiego, które były pacyfikowane i niszczone, mają prawo do rekompensaty finansowej - tak w poniedziałek minister Antoni Macierewicz domagał się reparacji od Niemiec.
- To jest walka z UE. Pokazuje się złych Niemców, złą Unię, bo przecież minister Waszczykowski już paręnaście miesięcy temu powiedział, że Polacy mają zbyt dobrą opinię o UE, więc trzeba to zdanie trochę popsuć - uważa Sławomir Neumann z PO.
W przemówieniu Antoniego Macierewicza, Unia Europejska, broniąca pokoju w Europie i wspierająca gospodarczo Polskę, jest opisywana tak: - Gdzieś w historii Europy, Unii Europejskiej, Niemiec, w historii innych państw nie istnieje sześć milionów wymordowanych Polaków - zaznaczył Macierewicz.
- To jest gra na emocjach i temat wzmacniający twardy elektorat PiS. Myślę, że na to te działania są obliczone - komentuje Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL.
Brak realnych starań o reparacje
Opozycja podejrzewa, że rząd PiS nie przygotuje nawet formalnych wniosków i analiz, które miałyby być podstawą do ubiegania się o reparacje za drugą wojnę światową.
- Na razie nie ma takich decyzji, aby jakąkolwiek instytucję państwową upoważnić, żeby to zrobić (wystąpić o reparacje - przyp. red.) - mówił w poniedziałek szef dyplomacji Witold Waszczykowski.
W odpowiedzi na interpelację poselską, wiceminister spraw zagranicznych Marek Magierowski zapewniał, w dokumencie z 8 sierpnia, że Polska zrzekła się reparacji, a polskie stanowisko w tej sprawie nie zmieniło się od trzynastu lat. Teraz ten sam wiceminister ucieka od odpowiedzi na pytanie co się zmieniło, skoro nie zmieniły się traktaty, a nie ma analiz i dokumentów.
W dodatku polskiemu ambasadorowi Andrzejowi Przyłębskiemu w Niemczech "nic nie wiadomo" o staraniach o reparacje.
"Mogą być sankcje"
Mimo, że nie ma żadnych działań polskiego rządu, który tylko mówi o reparacjach, a nie przygotował w tej sprawie żadnych dokumentów i analiz, to antyniemiecka kampania może Polsce zaszkodzić. O polityce polskich władz krytycznie wypowiadają się zarówno obecna kanclerz Angela Merkel, jak i jej konkurent w wyborach Martin Schulz. Mogą do nich dotrzeć takie wypowiedzi, jak ta szefa MSWiA.
- I choć wielu się to nie podoba, jesteśmy konsekwentni. Same straty materialne wynoszą blisko bilion amerykańskich dolarów - mówił w sobotę w TV Trwam minister Mariusz Błaszczak.
- Mogą być sankcje, które uderzą w najbiedniejszych ludzi. Pączusie w maśle z PiS czują się fantastycznie. Oni potem powiedzą, że to przez Niemców, bo zażądaliśmy reparacji - skomentował Ryszard Petru, lider Nowoczesnej.
W dniu, gdy minister obrony krytykował Unię Europejską i w przemówieniu atakował Niemcy, wiceminister obrony z dumą obserwował, jak polscy żołnierze prezentują niemieckie czołgi Leopardy w polskiej służbie.
Autor: Jakub Sobieniowski / Źródło: Fakty TVN