Każde dzieło sztuki może mieć także swoje brzmienie. Grupa kompozytorów pracuje nad tym, jak za pomocą dźwięku wyrazić obraz. Paleta barw zamieniona na pięciolinię, pozwala obcować z malarstwem także osobom niedowidzącym. Inicjator akcji, muzyk Bobby Goulder, sam traci wzrok, ale zanim będzie za późno, chce największe arcydzieła malarstwa usłyszeć i przeżyć.
Trudno sobie wyobrazić obcowanie z obrazami bez możliwości ich widzenia, ale może to właśnie tylko kwestia granic naszej wyobraźni. Bobby Goulder jest niedowidzącym muzykiem i wpadł na pomysł, żeby za pomocą dźwięków rzucić trochę więcej światła na dzieła sztuki.
Razem z muzykiem w tym niezwykłym projekcie wzięli udział inżynierowie dźwięku ze studia Dolby. Od początku stworzony on został z myślą o osobach niewidomych i niedowidzących, i miał za zadanie nie tylko przełożyć arcydzieła malarstwa na język dźwięku, ale wprowadzić odbiorców nawet jeszcze głębiej w świat obrazów.
Twórcy tego projektu postanowili wykorzystać najnowsze osiągnięcia tzw. imersji, czyli udźwiękowienia przestrzennego. Jak mówią, chodziło o to, by zastosować rozwiązania techniczne, których nie było jeszcze kilkanaście lat temu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dzieła w najsłynniejszym muzeum zagrożone? Wyciekł "poufny list"
- Jest tak wiele rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę, gdy pracujesz z dziełem sztuki i próbujesz stworzyć paralele między muzyką i dźwiękiem. Staraliśmy się koncentrować nie tylko na temacie tego, co jest widoczne na płótnie, ale także na kontekście, w którym malarz pracował. Czasem też staraliśmy się oddać cechy jego charakteru i niektóre z jego idei, i wydobyć z tego te najważniejsze emocje. Był to również pierwszy raz, kiedy pracowałem z zespołem projektantów dźwięku, więc mieliśmy naprawdę twórcze pole do współpracy - mówi Bobby Goulder, muzyk i współautor "Sound of a Masterpiece".
"Tworzymy audiodeskrypcje, czyli takie słowne opisy"
Czy obraz, na przykład słynny "Krzyk" Edwarda Muncha, da się usłyszeć? To prawdopodobnie bardziej kwestie filozoficzne, czyli takie, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. To, co wiemy na pewno, to to, że techniki przekładania na dźwięk sztuk wizualnych dla osób z deficytem widzenia stosowane są już od jakiegoś czasu.
- Opisując i udostępniając obrazy czy też rzeźby osobom z niepełnosprawnością wzroku, tworzymy audiodeskrypcję, czyli takie słowne opisy, które możemy na przykład urozmaicić, możemy do nich dodać ścieżki dźwiękowe, możemy stworzyć pewne kompozycje muzyczne, które będą na przykład oddawały pierwsze wrażenie, czyli to, co my widzimy, patrząc w pierwszym momencie na obraz i mamy jakieś pierwsze swoje wrażenia, spostrzeżenia. Stosujemy też kilka różnych innych technik, które pozwalają sobie lepiej wyobrazić i lepiej poznać to dane dzieło sztuki, czyli na przykład dotykowe materiały, takie jak miniatury, repliki, ale czasami też tyflografiki, które są takimi dotykowymi obrazami - wyjaśnia Monika Matusiak-Kondefer z Fundacji Wielozmysły.
ZOBACZ TEŻ: Obraz "Wyjazd na polowanie" Józefa Brandta był symbolem dzieł utraconych. Po 81 latach wrócił do muzeum
Goulder od urodzenia cierpi na dystrofię plamki Stargardta. To dziedziczna choroba siatkówki oka, która polega na stopniowym zaniku fotoreceptorów, czyli de facto utracie wzroku. Muzyk postanowił jednak nie poddawać się chorobie. Ukończył studia muzyczne i obecnie jest pianistą, kompozytorem i dyrektorem muzycznym. Jego praca ma na celu pokonanie barier między malarstwem a osobami z dysfunkcją wzroku, a także uczynienie sztuki bardziej angażującą dla całego społeczeństwa.
- Sztuka to wielowarstwowe doświadczenie, a my oferujemy zupełnie nowy sposób doświadczenia sztuki poprzez immersyjną moc muzyki. A gdy już ludzie tego doświadczą i odnajdą własne rozumienie tego, co to oznacza, myślę, że to podsyci ich zainteresowanie i ciekawość - uważa Robin Spinks z Royal National Institute of Blind People.
Źródło: Fakty o Świecie TVN24 BiS
Źródło zdjęcia głównego: YOAN VALAT/EPA/PAP