"Z dnia na dzień szanse maleją", ale wciąż odnajdują żywych

Źródło:
Fakty po Południu TVN24
"Z dnia na dzień szanse maleją", ale wciąż odnajdują żywych
"Z dnia na dzień szanse maleją", ale wciąż odnajdują żywych Przemysław Kaleta/Fakty po Południu TVN24
wideo 2/4
0304N193X F16 KALETA PO TRZESIENIU ZIEMIPrzemysław Kaleta/Fakty po Południu TVN24

Już ponad trzy tysiące osób zmarło w Mjanmie - dawnej Birmie - po katastrofalnym trzęsieniu ziemi. Takie informacje przekazują lokalne władze, jednak przewidywania ekspertów mówią, że kataklizm mógł pochłonąć nawet dziesiątki tysięcy ofiar. Trwają akcje ratunkowe i poszukiwawcze i wciąż udaje się spod gruzów wyciągnąć żywe osoby. Rządząca krajem wojskowa junta w końcu uległa naciskom i zapowiedziała, że wstrzyma walki z siłami prodemokratycznymi, żeby nie utrudniać niesienia pomocy.

Przytulona do zwłok swoich kolegów i koleżanek przez sześć dni była całkowicie zasypana w gruzach klasztoru, ale udało jej się przetrwać. Pan Ei ma 13 lat, wraz z innymi dziećmi przyjechała tutaj, żeby uczestniczyć w szkole letniej.

- 35 dzieci brało udział w wakacyjnej szkole buddyzmu w naszym klasztorze. 13 z nich zginęło. Staramy się teraz pomóc w organizacji ich pogrzebów - mówi Ah Seinna, mnich z Mandalay.

Służbom wciąż udaje się dokopać do żywych osób. Do jednego z mężczyzn dotarli chińscy ratownicy. Zawaliło się na niego kilka pięter hotelu, mimo to, jego stan określany jest jako stabilny.

Najbardziej ucierpiało gęsto zaludnione miasto Mandalay

- Szanse na odnalezienie żywych spadają do zera. Minęło już kilka dni od momentu trzęsienia ziemi, a panuje tu ekstremalny upał. Uwięzieni nie są w stanie przetrwać w takich warunków. W tym miejscu udało nam się wydobyć tylko zwłoki - wskazuje Kavita Sing, ratowniczka z Indii.

A w dodatku brakuje specjalistycznego sprzętu. Odkopanie jednej osoby zajmuje kilka godzin. W obawie przed chorobami zwłoki są palone lub składane do zbiorowych grobów. W Mjanmnie najbardziej ucierpiało gęsto zaludnione miasto Mandalay.

Akcja ratownicza w mieście Mandalaj (Birma)
Akcja ratownicza w mieście Mandalaj (Birma)Reuters

- Większość ludzi zginęła tutaj, gdzie znajdowało się wejście do meczetu. Wszystkie ciała, które znaleźliśmy znajdowały się pod gruzami minaretu. Ciała dzieci głównie wyciągaliśmy z oczka wodnego, wskoczyły tam, żeby się ukryć - mówi Myo Lwin, mieszkaniec Mandalay.

Lokalne doniesienia sugerują, że ofiar może być zdecydowanie więcej niż oficjalnie podają władze. Zginąć mogły dziesiątki tysięcy osób.

"Krys w kryzysie"

- Schowałem się pod łóżkiem i to mnie uratowało. Inni mnisi w panice próbowali uciekać, ale zginęli pod spadającym cegłami - opowiada U Pan Na Won, mnich z Mandalay.

Akcja poszukiwawczo-ratunkowa trwa też w Tajlandii. I choć tutaj sytuacja jest zdecydowania lepsza, a bilans ofiar - nieporównywalnie mniejszy, bo zginęło przeszło 20 osób - to nadzieja na uratowanie kolejnych ocalałych gaśnie.

- Z dnia na dzień szanse maleją, ale właśnie otrzymaliśmy telefon z Mjanmy od tamtejszych służb, że zdołali wyciągnąć z gruzów żywą osobę. Skoro tam się udało, to tutaj też jest to możliwe - wskazuje Chadchart Sittipunt, burmistrz Bangkoku.

ZOBACZ TEŻ: "Pierwsze 72 godziny poszukiwań są kluczowe". Rośnie tragiczny bilans ofiar

Do Mjamny napływa pomoc międzynarodowa - między innymi wysłana przez Komisję Europejską - bo warunki są tragiczne. Nie tylko dlatego, że to tam znajdowało się epicentrum trzęsienia ziemi. Kraj - jeszcze przed kataklizmem - był wyniszczony wieloletnimi konfliktami etnicznymi i religijnymi.

- Zaczyna się tu pora gorąca. Teraz, kiedy z wami rozmawiam, mamy tutaj 35 stopni Celsjusza, a brakuje wody pitnej i jedzenia. Dziesiątki ludzi przebywa w tymczasowych schroniskach. To jest kryzys w kryzysie - mówi Elena Vuolo z Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Mjanmie.

Zawieszenie ognia

Od czterech latach Mjanmą rządzi wojskowa junta i w kraju toczy się w zasadzie wojna domowa, bo opór stawiają prodemokratyczne mniejszości etniczne. Świat apelował do rządzących generałów, żeby wstrzymali walki, ale junta nie ulegała naciskom. Dopiero kiedy rebelianci ogłosili zawieszenie ognia, żeby nie utrudniać niesienia pomocy potrzebującym. Władza zdecydowała się na 20-dniowe zawieszenie walk.

- Ogłasza się tymczasowe zawieszenie ognia, w celu okazania współczucia ofiarom trzęsienie ziemi oraz aby zapewnić efektywną operację ratunkową - przekazuje prezenter państwowej telewizji w Mjanmie.

CZYTAJ TAKŻE: Rozejm w Mjanmie. Junta ugięła się pod presją rebeliantów

Ale służby państwowe nie radzą sobie z sytuacją. Jeden z mężczyzn wraz z córką przejeżdżał przez most, który runął w trackie wstrząsów. Spadli do rzeki. Uratował się tylko on.

- Ciągle czuję jakby przy mnie była, choć wiem, że już nie żyje. Muszę szukać jej na własną rękę, bo tu służby nie prowadzą żadnych działań. Muszę zapłacić nurkom równowartość 50 dolarów, a jeśli znajdą ciało mojej córki to dopłacić kolejne 200 dolarów. Nie stać mnie na to, ale muszę to zrobić dla mojej córki - mówi Tin, mieszkaniec Mandalay.

Rosną obawy, że sytuacja humanitarna będzie się tylko pogarszać, bo nad Mjanmę nadciągają ulewy. Jeśli pod tymi gruzami są jeszcze żywi ludzie, będzie im grozić utopienie się, a powodzie mogą doprowadzić do wybuchu epidemii.

Autorka/Autor:

Źródło: Fakty po Południu TVN24

Źródło zdjęcia głównego: EPA/NYEIN CHAN NAING

Pozostałe wiadomości

Kiedy byli u władzy, Centra Integracji Cudzoziemców otwierali i to uroczyście. Teraz nimi straszą. Politycy PiS mają problem z utrzymaniem jednej wersji w sprawie programu, który sami przecież wymyślili. Cudzoziemcami też straszą, choć sami - jak zauważają rządzący - otworzyli przed nimi szeroko drzwi.

PiS tworzył Centra Integracji Cudzoziemców. Teraz nimi straszy

PiS tworzył Centra Integracji Cudzoziemców. Teraz nimi straszy

Źródło:
Fakty TVN

Ewa urodziła się dwa lata temu. Ma problemy z sercem, jelitami i ze wzrokiem. Mama porzuciła ją jeszcze w szpitalu, ojciec zrobił to też niemal od razu, ale stała się rzecz niezwykła. Ewa będzie mogła opuścić szpital i będzie miała dom. To wszystko dzięki Judycie i Piotrowi, którzy odpowiedzieli na apel szpitala.

Dwuletnia Ewa od urodzenia mieszka w szpitalu, ale niedługo to się zmieni. Ma nową rodzinę

Dwuletnia Ewa od urodzenia mieszka w szpitalu, ale niedługo to się zmieni. Ma nową rodzinę

Źródło:
Fakty TVN

Rośnie liczba zatruć dopalaczami. Coraz częściej sięgają po nie dzieci i nastolatkowie. To alarmujące dane Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Odurzanie się dopalaczami, lekami i innymi środkami to rosnący problem w Polsce. Konsekwencje są tragiczne - ostrzegają lekarze.

GIS alarmuje: rośnie liczba zatruć dopalaczami wśród dzieci. Leczenie uzależnienia od tych środków jest trudne

GIS alarmuje: rośnie liczba zatruć dopalaczami wśród dzieci. Leczenie uzależnienia od tych środków jest trudne

Źródło:
Fakty po Południu TVN24

- Mamy pewne grupy amunicji, z której wielkości jesteśmy niezadowoleni - przyznał w "Faktach po Faktach" w TVN24 szef Sztabu Generalnego WP generał Wiesław Kukuła. Zaznaczył, że "istnieje wiele asortymentów", które pozwalają prowadzić ewentualną wojnę "nawet przez długie miesiące".

Kluczowa amunicja. "Nie możemy na pewno mówić o pięciu dniach. Ale wciąż jej wartość nie jest zadowalająca"

Kluczowa amunicja. "Nie możemy na pewno mówić o pięciu dniach. Ale wciąż jej wartość nie jest zadowalająca"

Źródło:
TVN24

- To są przestępcy, którzy byli prawomocnie skazani i dwukrotnie zostali ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę - powiedział we wtorek w "Faktach po Faktach" wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Karnowski, odnosząc się do polityków PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, którym europarlament uchylił immunitety. Zdaniem posła PiS Krzysztofa Ciecióry była to "decyzja polityczna". - Trzeba tych ludzi wsadzić do więzienia pod jakimkolwiek pretekstem - stwierdził.

Wąsik i Kamiński bez immunitetów. "Mam nadzieję, że następny prezydent nie ułaskawi kolegów"

Wąsik i Kamiński bez immunitetów. "Mam nadzieję, że następny prezydent nie ułaskawi kolegów"

Źródło:
TVN24

W ciągu minionej doby Bill Ackman, jeden z najbardziej znanych inwestorów na świecie, napisał kilka tweetów. Jeden z nich brzmiał: "Państwa, które jako pierwsze dojdą do porozumienia z Donaldem Trumpem, zawrą lepsze porozumienia. Kraje, które będą czekać lub zastosują odwet, będą żałować, że nie były w pierwszej grupie". A drugi cytat: "Czasem najlepszą strategią w negocjacji jest przekonanie drugiej strony o swoim szaleństwie". A co myślą zwykli amerykańscy przedsiębiorcy, którzy nie zarządzają miliardowymi funduszami, ale po prostu firmami?

Przedsiębiorcy reagują na cła Trumpa. "Na końcu i tak zawsze płaci klient"

Przedsiębiorcy reagują na cła Trumpa. "Na końcu i tak zawsze płaci klient"

Źródło:
Fakty o Świecie TVN24 BiS

Każde dzieło sztuki może mieć także swoje brzmienie. Grupa kompozytorów pracuje nad tym, jak za pomocą dźwięku wyrazić obraz. Paleta barw zamieniona na pięciolinię, pozwala obcować z malarstwem także osobom niedowidzącym. Inicjator akcji, muzyk Bobby Goulder, sam traci wzrok, ale zanim będzie za późno, chce największe arcydzieła malarstwa usłyszeć i przeżyć.

Chcą za pomocą dźwięku wyrazić obrazy. Wyjątkowa akcja kompozytorów i muzyków

Chcą za pomocą dźwięku wyrazić obrazy. Wyjątkowa akcja kompozytorów i muzyków

Źródło:
Fakty o Świecie TVN24 BiS