Fakty - oglądaj online

Oddział zamknięty

W szpitalach brakuje lekarzy chorób zakaźnych. "Ta sytuacja trwa i pogarsza się od wielu lat"

Przez lata oddziały zakaźne w polskich szpitalach były zamykane. Głównie dlatego, że brakowało lekarzy. Młodych nie było, a starsi przechodzili na emerytury. Tylko wtedy nie było zagrożenia koronawirusem SARS-CoV-2. - Wydawało się, że to nie jest specjalizacja przyszłościowa. Obecna sytuacja w brutalny sposób to powszechne mniemanie zmienia - komentuje Tomasz Augustyniak, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.

NFZ uruchomił całodobową infolinię (800 190 590) udzielającą informacji o postępowaniu w sytuacji podejrzenia zakażenia koronawirusem.

Koronawirus SARS-CoV-2: objawy, statystyki, jak rozprzestrzenia się epidemia - czytaj raport specjalny tvn24.pl

Kolejne przypadki zakażenia koronawirusem w Polsce

W poniedziałek w Polsce odnotowanych zostało 16 przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 -...

Strażacy i pracownicy szpitali mają już przećwiczone, jak postępować w przypadku wystąpienia epidemii koronawirusa SARS-CoV-2. Polową izbę przyjęć są w stanie postawić w godzinę, a polowy szpital - w kilka godzin. Jednak w tych okolicznościach dużo trudniej znaleźć lekarza chorób zakaźnych.

Dyrektor szpitala w Skierniewicach próbował prawie rok i niestety musiał się poddać. Został zmuszony do likwidacji oddziału zakaźnego. Dwaj lekarze, którzy wcześniej pracowali na oddziale, powiedzieli "dość" i odeszli na emeryturę.

- Niestety takie miasta jak Skierniewice, miasta powiatowe, nie zabezpieczają nam lekarzy specjalistów w tak szerokim zakresie, jak pewnie bywa to w dużych aglomeracjach - twierdzi Jacek Kaniewski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Stanisława Rybickiego w Skierniewicach.

"Ta sytuacja trwa i pogarsza się od wielu lat"

W związku z brakami personalnymi rok temu zamknięto oddział zakaźny w szpitalu w Makowie Podhalańskim. Z kolei w szpitalu w Bolesławcu lekarzy zakaźnych jest tylko trzech. Wystarczy, że na dyżurze nie pojawi się jeden z nich i oddział może straci wydolność.

- Ta sytuacja trwa i pogarsza się od wielu lat. Obecne standardy mówią, że żeby zapewnić prawidłowe prowadzenie oddziału na tę liczbę pacjentów, którą obecnie hospitalizujemy, to jest potrzebnych co najmniej 8 lekarzy zakaźników - mówi Kamil Barczyk, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Bolesławcu.

Na ten moment do walki z koronawirusem przygotowane są w Polsce trzy tysiące łóżek w 83 oddziałach specjalistycznych. Jak twierdzi profesor Krzysztof Simon, taka liczba może nie być wystarczająca przy wzmożonych zgłoszeniach zakażonych do szpitali.

- Większość oddziałów ma obsady jedno- lub półtoraosobowe i te oddziały będą się dusiły przy większym napływie pacjentów. Dusiły w sensie organizacyjnym, dyżurowym i opiekuńczym - wyjaśnia prof. Krzysztof Simon, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych na Dolnym Śląsku.

Zaniedbywana przez lata specjalizacja

Na wypadek wzrostu zachorowań z powodu koronawirusa minister zdrowia Łukasz Szumowski planuje podwojenie liczby łóżek na oddziałach zakaźnych, a nawet zamienianie w takie oddziały całych szpitali.

Jednak liczby lekarzy chorób zakaźnych, których jest teraz około tysiąca, nie ma możliwości podwoić i przyznaję to wprost minister zdrowia. - Bądźmy racjonalni. Szkolenie lekarza trwa tak naprawdę sześć lat i ministerstwo oczywiście ma pomysł, bo wreszcie zwiększyliśmy liczbę studentów i liczbę miejsc specjalizacyjnych - podkreśla Szumowski.

W trwającym naborze, spośród dwóch tysięcy miejsc dla przyszłych specjalistów-zakaźników, przewidziano 64 miejsca. Wynika to z tego, że specjalizacja do tej pory nie cieszyła się tak dużą popularnością.

- Jeżeli jesteśmy chorzy poważnie, to idziemy do szpitala, czyli na prywatnym rynku taki lekarz (chorób zakaźnych - przyp. red.) nie bardzo ma możliwości pracy. A zarobki w publicznym systemie są z reguły niezbyt wysokie - opowiada Aleksandra Kurowska, dziennikarka zajmująca się tematyką zdrowotną.

Zaniedbywana przez lata specjalizacja teraz zaczyna być na wagę złota. Coraz więcej lekarzy chorób zakaźnych zbliża się do granicy wieku emerytalnego.

- Wydawało się, że to nie jest specjalizacja przyszłościowa. Obecna sytuacja w brutalny sposób to powszechne mniemanie zmienia - mówi Tomasz Augustyniak, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.

Autor: Marzanna Zielińska / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Night King
Night King

na hejt jest 10 mld.co roku 2,a lekarze moga wyjechac jak radzi pis

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      gen zdrady
      gen zdrady

      No to może jeszcze parę genialnych programów, np. kot +, kura +, kaczka +...a lekarze niech zapier... dla idei, tak jak to namawiał Karczewski, który w tym czasie brał krocie za dyżury i dietę senatorską. Rząd się wyżywi, wyleczy... a reszta dostanie na prytę i kaszankę.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje

          tvnpix