Fakty w Południe

"Rodzice mogą być pewni, że ich dzieci znajdą miejsce w szkołach średnich"

"Rodzice mogą być pewni, że ich dzieci znajdą miejsce w szkołach średnich"

Dariusz Piontkowski mówił o rekrutacji do szkół średnich

Foto: tvn24 | Video: Fakty w Południe
Miejsc w szkołach średnich nie zabraknie - uważa nowy minister edukacji. Dariusz Piontkowski zapewnia, że kuratorzy jeszcze raz sprawdzą liczbę dostępnych miejsc. Minister zaznaczył jednak, że w najbardziej obleganych liceach miejsc na pewno nie wystarczy dla wszystkich.

Reforma edukacji Anny Zalewskiej zbadana przez NIK. Miażdżący raport

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli zbadali przygotowaną przez minister Annę Zalewską reformę...

ZOBACZ CAŁY ODCINEK "FAKTÓW W POŁUDNIE" NA TVN24GO

Jesienią tego roku naukę w szkołach średnich rozpoczną uczniowie z pierwszego rocznika absolwentów ośmioletniej szkoły podstawowej i uczniowie, którzy będą ostatnim rocznikiem absolwentów gimnazjów. Będą się oni uczyć w klasach równoległych.

- Temat rekrutacji (do szkół średnich - przyp. red.) na najbliższy rok szkolny był już kilkakrotnie przedstawiany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, ponieważ jednak nadal część mediów widzi tu jakieś problemy, a część rodziców wydaje się zaniepokojona, postanowiliśmy jeszcze raz powiedzieć, jaka jest sytuacja. Przypomnę, że MEN za pośrednictwem kuratorów, pytając dyrektorów szkół, zbierało informacje na temat tego, jaka jest liczba absolwentów szkół podstawowych i wygaszanych gimnazjów, pytaliśmy też o liczbę przygotowanych miejsc w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych – powiedział Piontkowski we wtorek na konferencji prasowej w MEN.

Podkreślił, że z informacji, które już kilkakrotnie przekazywał wiceminister edukacji Maciej Kopeć wynika, że wszyscy absolwenci gimnazjów i szkół podstawowych znajdą swoje miejsca w szkołach średnich. Jednocześnie zauważył, że mimo to dziennikarze ciągle poruszają ten temat.

- Dlatego postanowiliśmy jeszcze raz, po raz kolejny, poprosić kuratorów, aby zebrali informacje, te najbardziej aktualne, dotyczące liczby miejsc dla absolwentów szkół podstawowych oraz gimnazjów. Jesteśmy pewni, że ta sytuacja nie budzi wątpliwości. Rodzice mogą być pewni, że ich dzieci znajdą miejsce w szkołach średnich - powiedział szef MEN.

Piontkowski: liczba miejsc jest odpowiednia

Kilkadziesiąt chętnych na jedno miejsce. Warszawskie licea przeżywają oblężenie

Zakończył się pierwszy etap rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych. W...

Jak wyjaśnił, wątpliwości co do liczby miejsc wynikają z tego, że "w niektórych dużych miastach samorządy zdecydowały się na ruch, który pozwala absolwentom szkół podstawowych i gimnazjów na złożenie dokumentów do większej liczby szkół". - To powoduje, że w systemie ten sam uczeń pojawia się wielokrotnie, co może sprawiać wrażenie, że liczba uczniów ubiegających się o miejsca w szkołach średnich jest zdecydowanie większa niż rzeczywista liczba absolwentów - powiedział minister. - Dlatego może to budzić pewien niepokój - zaznaczył.

- Liczba miejsc przygotowanych w szkołach, klasach dla absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów, jest odpowiednia i ci uczniowie będą mieli miejsca do nauki w szkole średniej - podkreślił Piontkowski.

Szef MEN przypomniał, że szkoły średnie są nie tylko w wielkich miastach, ale także w mniejszych miastach, miastach powiatowych. - Tam dyrektorzy, nauczyciele wręcz czekają na to, aż przyjdzie większa liczba uczniów: absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów, bo to da większą szanse na utworzenie większej liczby oddziałów czy czasami wręcz utrzymanie danego liceum, które ma kilkudziesięcioletnią tradycję. W miastach powiatowych, a także tych mniejszych - niepowiatowych, jest duże oczekiwanie na większą liczbę absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów - powiedział minister.

"Duże miasta przyciągają uczniów"

Wiceminister edukacji Maciej Kopeć przypomniał zaś, że o zmianie sieci szkół w związku z reformą edukacji samorządy decydowały już w 2017 r., uwzględniając elementy takie jak demografia oraz zjawisko podejmowania w dużych miastach nauki przez uczniów spoza tych miast.

- Zawsze tak było, że duże miasta przyciągają uczniów z mniejszych i ten element zawsze był uwzględniany - zaznaczył. Przypomniał też, że zgodnie z przepisami uczeń może aplikować do trzech i więcej szkół średnich oraz do kilku klas w każdej z tych szkół. Poinformował, że niektóre samorządy wprowadziły limit do ilu szkół uczeń może aplikować: trzech, pięciu, dziewięciu, ale są też takie, które nie wprowadziły żadnego limitu. - To wszystko jest zgodne z prawem. Wszyscy to szanujemy - podkreślił wiceminister.

Rekrutacja "podwójnego rocznika". "Robimy wszystko, by zminimalizować straty"

Od przyszłego tygodnia warszawskie licea mają publikować informacje, ile klas i o jakich...

- My ze swojej strony staraliśmy się wyjaśniać, że są dwie odrębne rekrutacje: odrębna dla uczniów szkół podstawowych i odrębna dla absolwentów gimnazjów. Staraliśmy się dotrzeć z informacją, ulotką, plakatem do każdej szkoły podstawowej. Szeroką akcje informacyjną prowadzili kuratorzy oświaty, którzy byli w każdym powiecie, rozmawiali z prezydentami, starostami, tak, by faktycznie zobaczyć, jak wygląda liczba miejsc w szkołach. Analizowaliśmy też dane z ubiegłych lat - mówił Kopeć. - Jedyny problem to Zielona Góra, gdzie decyzją prezydenta zmniejszono liczbę miejsc o 40 procent - dodał.

Wiceminister mówił też, że zgodnie z prawem wszyscy uczniowie kończący szkołę podstawową i gimnazjum są objęci obowiązkiem nauki.

"Taka sytuacja występuje od lat"

Piontkowski zauważył z kolei, że "szkoły najlepsze lub najbardziej cenione przez rodziców" zawsze mają dużo kandydatów. - Taka sytuacja występuje od lat. To nie jest tak, że nagle w tym roku rodzice chętniej posyłają dzieci do jednego lub drugiego typu szkoły. Już wcześniej było tak, że do najbardziej popularnych liceów lub techników w skrajnych przypadkach było po kilkunastu kandydatów na jedno miejsce i tylko część z nich zostawała uczniami tych szkół. W tym roku będzie podobnie - ocenił.

Odniósł się też do informacji, że na przykład w Warszawie najwięcej uczniów aplikuje do liceów, a najmniej do szkół branżowych.

- Jeśli chodzi o szkoły branżowe, to my jesteśmy za tym, by stopniowo coraz większa grupa absolwentów szkół podstawowych trafiła do tego typu szkół. To dlatego zmienialiśmy ustawę o szkolnictwie zawodowym, to dlatego daliśmy szanse przedsiębiorcom, aby w większym stopniu wpływali na to, jak wygląda program nauczania, daliśmy im szanse, by mogli dofinansowywać klasy i nauczycieli zawodu, bo nie wszędzie udaje się ich znaleźć, ale nie da się z dnia na dzień zmienić mentalności rodziców i uczniów, to prawdopodobnie będzie dłuższy proces - ocenił. - Trzeba stopniowo pokazywać, że także wykształcenie zawodowe na poziomie szkoły średniej daje szansę na dobry zawód i dobrą płacę - dodał.

Źródło: Fakty w Południe TVN24, PAP

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

  • Zawieszenie broni w Syrii. Agencje donoszą, że cały czas padają strzały

    Zawieszenie broni w Syrii. Agencje donoszą, że cały czas padają strzały

    120 godzin spokoju w Syrii i zawieszenie broni - to ustalenia misji dyplomatycznej wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych w Turcji. Negocjacje z prezydentem Erdoganem trwały ponad cztery godziny. Miliony istnień ludzkich będą uratowane - pisał w mediach społecznościowych Donald Trump. Waszyngton zniesie nałożone na Ankarę sankcje, gdy rozejm wejdzie w życie. Mimo zawartego porozumienia agencje donoszą, że padają strzały.

    czytaj więcej »
  • Były funkcjonariusz CBA o sprawie Banasia. "To jest porażające"

    Były funkcjonariusz CBA o sprawie Banasia. "To jest porażające"

    Prezes NIK odszedł przed wyborami na bezpłatny urlop, ale właśnie z niego wraca. Od rana urzęduje w swoim biurze. Rezygnować ze stanowiska nie zamierza. Pytanie - czy zamierza odnieść się do wyników kontroli CBA? Ma na to jeszcze kilka dni. Jego oświadczenia majątkowe były pod lupą służb przez pół roku. W tym czasie Marian Banaś awansował na jeden z najwyższych urzędów w państwie.

    czytaj więcej »
  • "To wszystko trwa zbyt długo". Brytyjczycy zmęczeni brexitem

    "To wszystko trwa zbyt długo". Brytyjczycy zmęczeni brexitem

    Jest porozumienie w sprawie brexitu. Ma pozwolić uniknąć chaosu w związku z Irlandią Północną oraz Irlandią. Nie będzie twardej granicy, ale pojawią się cła. Ich szczegóły będą jeszcze drobiazgowo ustalone. Część Brytyjczyków jest przerażona wizją brexitu z umową czy bez, część się na to cieszy, ale niemal wszyscy są już tym bardzo zmęczeni i po prostu nie chcą o tym słyszeć.

    czytaj więcej »
  • Marian Banaś wraca do pracy po bezpłatnym urlopie

    Marian Banaś wraca do pracy po bezpłatnym urlopie

    Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś przerywa milczenie i wbrew oczekiwaniu nie podaje się do dymisji. Banaś wydał także oświadczenie, w którym stwierdził, że będzie "przeciwstawiał się wszelkim próbom ataku na jego osobę jako Prezesa Najwyższej Izby Kontroli".

    czytaj więcej »
  • Uderzenie w grupę handlującą kobietami. 13 osób zatrzymanych

    Uderzenie w grupę handlującą kobietami. 13 osób zatrzymanych

    Policja rozbiła szajkę przemytników ludzi, którzy handlowali kobietami i zmuszali je do prostytucji. Zatrzymano 13 osób, obywateli Polski i Ukrainy. Grozi im do 15 lat więzienia. Wśród ofiar były kobiety z Ameryki południowej. Przestępcy rekrutowali kobiety na terenie Peru i Kolumbii. Obiecywali normalną, uczciwą pracę za godziwe pieniądze. Uwolnione przez policję kobiety były więzione w Polsce pół roku. Teraz będą pod opieką fundacji "La Strada".

    czytaj więcej »
  • Kontrola CBA w sprawie Mariana Banasia ma się dziś zakończyć. Dymisja "możliwa"

    Kontrola CBA w sprawie Mariana Banasia ma się dziś zakończyć. Dymisja "możliwa"

    CBA od pół roku przyglądało się oświadczeniom majątkowym byłego ministra finansów i obecnego szefa Najwyższej Izby Kontroli. - Prawdopodobnie zakończyła się ta kontrola - powiedział w środę rano wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Dodał, że dymisja Mariana Banasia jest możliwa. Jak poinformowała w środę NIK, prezes Marian Banaś nie złożył dymisji, a przebywa na urlopie bezpłatnym.

    czytaj więcej »
  • Turecka ofensywa trwa. Kurdowie i syryjski rząd zamierzają walczyć o Manbidż

    Turecka ofensywa trwa. Kurdowie i syryjski rząd zamierzają walczyć o Manbidż

    Trwa turecka ofensywa przeciwko Kurdom w północnej Syrii. Wycofujący się Kurdowie poprosili o pomoc syryjską armię rządową. ONZ alarmuje: z północnej Syrii uciekło już 160 tysięcy ludzi, a około 70 tysięcy z nich to dzieci. W najbliższych dniach kluczowe będzie miasto Manbidż. Są już w nim z jednej strony bojownicy kurdyjscy i armia rządowa, a z drugiej strony bojownicy Narodowej Armii Syrii wspierani przez Turków.

    czytaj więcej »
  • Iwona Hartwich w Sejmie, Bernadeta Krynicka już nie. Kim są nowi posłowie?

    Iwona Hartwich w Sejmie, Bernadeta Krynicka już nie. Kim są nowi posłowie?

    Nowy parlament to też nowe twarze. Wśród posłów debiutantów są architekt, miejska aktywistka, historyk i młoda mama, która zapowiada, że do pracy w Sejmie będzie przychodzić z dzieckiem. Znana z protestu niepełnosprawnych Iwona Hartwich też została posłanką, choć ma zakaz wstępu do Sejmu. Koalicja Obywatelska i Lewica mają najwięcej debiutujących posłów.

    czytaj więcej »
  • Kogo zabraknie w Sejmie? Najwięksi przegrani wyborów

    Kogo zabraknie w Sejmie? Najwięksi przegrani wyborów

    Byłemu prokuratorowi stanu wojennego i przewodniczącemu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wyborcy powiedzieli "dość". Stanisław Piotrowicz nie dostał się do Sejmu. Wybory przegrali także Zbigniew Gryglas, Jerzy Meysztowicz, Piotr Apel i Bernadeta Krynicka.

    czytaj więcej »
tvnpix