Fakty - oglądaj online

  • Foto: tvn24 | Video: Arleta Zalewska / Fakty TVN
  • "Pełna obsada" w Jarosławiu, jeden wakat w Śremie. Tam delegowano prokuratorów
  • Kolejni członkowie międzynarodowej grupy przestępczej zatrzymani
Problem otwarty

Lokale wznawiają działalność. "Wybór był prosty: albo się otworzymy, albo zamkniemy"

Bunt przedsiębiorców narasta. Otwarte są już nie tylko niektóre restauracje i kawiarnie, ale też niektóre kluby. Eksperci ostrzegają: w takich miejscach nie ma mowy o zachowaniu dystansu.

Przedsiębiorcy oczekują jasnej deklaracji od rządu w sprawie obostrzeń

Jeśli tylko będzie taka możliwość, to podejmiemy decyzje z korzyścią dla gospodarki - tak o...

Właściciele klubów tanecznych w miniony weekend otworzyli swoje lokale. Jednym z inicjatorów akcji #otwieraMY jest pan Michał Wojciechowski ze Strajku Przedsiębiorców. Jak mówił - opcje były dwie: albo pracujemy, albo bankrutujemy.

Wojciechowski, w rozmowie z "Faktami" TVN, został zapytamy o zagrożenie zakażeniem koronawirusem w takich miejscach jak kluby nocne. Organizator akcji stwierdził, że "to się naprawdę niczym nie różni" od przebywania w "jakichkolwiek sklepach".

W każdym z otwartych w weekend klubów z kontrolą był sanepid w asyście policji. Jednak po zakończeniu każdej z tych kontroli imprezy były kontynuowane.

"Wirus nie wybiera"

Właściciele klubów imprezy organizują oficjalnie pod hasłem "zjazd członków, sympatyków i kandydatów na członków Partii Strajk Przedsiębiorców".

- Trzeba powiedzieć sobie dosyć, bo po ośmiu miesiącach zamknięcia, bez żadnego wsparcia, zostawienia na lodzie, to jest bardzo nie fair - mówi Piotr Passek z klubu "Alfa" w Tarnowie.

Gastronomia ma dość obostrzeń. "Rząd o nas zapomniał"

To jeszcze nie jest decyzja, ale jest jej zapowiedź. Wicepremier Jarosław Gowin daje nadzieję na...

Epidemiolog Paweł Grzesiowski podkreśla, że pandemia wciąż trwa. - Wirus nie wybiera ani młodszych, ani starszych. Naiwnością jest myślenie, że jeśli z danego miejsca korzystają tylko osoby młode, to jest bezpieczne - daje Grzesiowski.

"Zainwestowałem w ten lokal wszystko"

Do otwarcia biznesu panią Katarzynę zmusił brak środków na czynsz, opłaty i wynagrodzenia dla pracowników. - Byliśmy już naprawdę pod ścianą - mówi właścicielka sali zabaw "Pirat" w Rybniku.

W jej lokalu też była kontrola, jednak ograniczona liczba osób, forma spotkania, czyli warsztaty i wcześniejsze rezerwacje wystarczyły. Kontrola zakończyła się pomyślnie.

- Udało nam się obronić naszą działalność, że jest legalna, że nie narażamy się na łamanie przepisów - podkreśla pani Katarzyna.

Pan Bartosz - współwłaściciel restauracji - też zdecydował się działać. Wcześniejsze rezerwacje, dezynfekcja na wejściu pomiar temperatury, a potem odległość między stolikami - to jego sposób.

- Ja mam 23 lata, zainwestowałem w ten lokal wszystko. Poświęciłem całe dwa lata pracy - mówi Bartosz Sposób, szef kuchni, współwłaściciel lokalu "Ramenownia By Susharnia". - Otworzyliśmy się, bo nie dostaliśmy złotówki z nowej tarczy. Dokładaliśmy do biznesu po 15, 20 tysięcy złotych, więc wybór był prosty: albo się otworzymy, albo zamkniemy - dodaje.

Z kolei w lokalu pana Krzysztofa, żeby zjeść trzeba najpierw wypełnić deklarację Partii Strajku Przedsiębiorców, którą po wyjściu można zniszczyć. Na stoliku jest też egzemplarz polskiej konstytucji.

W tym tygodniu rząd ma ogłosić decyzje w sprawie restrykcji, które mają obowiązywać od 1 lutego.

Autor: Arleta Zalewska / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix