Ewa urodziła się dwa lata temu. Ma problemy z sercem, jelitami i ze wzrokiem. Mama porzuciła ją jeszcze w szpitalu, ojciec zrobił to też niemal od razu, ale stała się rzecz niezwykła. Ewa będzie mogła opuścić szpital i będzie miała dom. To wszystko dzięki Judycie i Piotrowi, którzy odpowiedzieli na apel szpitala.
Spacery odbywają się jeszcze nie w domu, tylko po korytarzu kliniki pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka, ale jak tylko rodzice opanują technikę przygotowywania pokarmu dla dziecka karmionego pozajelitowo, to cała rodzina opuści to miejsce. Ta miłość wybuchła we wrześniu zeszłego roku.
- Obejrzeliśmy reportaż, który pan wyemitował, i historia Ewy nas tak urzekła, że stwierdziliśmy, że musimy zobaczyć Ewę na żywo. No i zauroczyła nas, że poszło do tego stopnia, że udało nam się zostać jej rodziną zastępczą - opowiada pan Piotr Broński.
Ewa ma dwa latka i od urodzenia mieszka w szpitalu, bo zaraz po narodzinach została porzucona przez matkę. Ojciec zrzekł się praw rodzicielskich.
Ponieważ dziewczynka urodziła się z wadami genetycznymi, ma problem z jelitami, mową, wzrokiem i sercem, to nikt długo nie chciał jej adoptować. W ubiegłym roku pielęgniarki i lekarze wystosowali specjalny apel. Znaleźli się państwo Judyta i Piotr Brońscy z Lubonia koło Poznania.
- Chyba było to takie trochę przeznaczenie, że to zobaczyliśmy. Jak mąż później wrócił wieczorem, jeszcze później ode mnie, to puściłam mu ten reportaż też, bo chciałam zobaczyć, czy jego reakcja będzie podobna do mojej - wspomina pani Judyta Brońska.
Ewa częściej się uśmiecha, chętniej się bawi
Państwo Brońscy natychmiast przyjechali do Warszawy. Już są prawnymi opiekunami Ewy. Pani Judyta jest od miesiąca na urlopie macierzyńskim. Dzięki temu dziewczynce przestała zagrażać jeszcze jedna straszna choroba: sieroca. Zmiany już nastąpiły i widać je gołym okiem, co potwierdzają lekarze.
- Ewa jest bardziej otwarta. Częściej się uśmiecha i widać u niej taką chęć większą do zabawy, do uczestniczenia w aktywnościach fizycznych. Ona po prostu rozkwita - mówi Maciej Bronikowski, lekarz rezydent z Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka.
ZOBACZ TEŻ: "Inna osoba kładzie je do łóżka, inna je wyciąga". Wiele porzuconych noworodków mieszka w szpitalu
Dziecko jest już po szeregu operacji przewodu pokarmowego. Przejdzie też kolejne. Będzie cały czas pod kontrolą Centrum Zdrowia Dziecka, ale przeprowadzi się do prawdziwego domu, z dużą szansą na dobry rozwój.
- My jesteśmy gotowi na tę walkę i moim zdaniem damy sobie radę, bo się wzajemnie wspieramy i idziemy w to razem, i tę decyzję podjęliśmy całkowicie świadomie - mówi pani Judyta Brońska.
Źródło: Fakty TVN
Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN