Fakty - oglądaj online

  • Foto: tvn24 | Video: Paweł Płuska / Fakty TVN
  • Ruszył proces Waldemara Bonkowskiego. Były senator PiS miał ciągnąć psa za samochodem
  • Piotr Żyła chciał ostudzić emocje po niedzielnym konkursie. Wszedł do lodowatej wody
Nie ma sprawy?

"Nie ma nic gorszego, niż patrzeć na cierpienie własnego dziecka"

"W żadnym wypadku nie możemy mówić o łamaniu prawa" - tak mówi minister sportu Kamil Bortniczuk o doniesieniach Wirtualnej Polski na temat wiceministra w jego resorcie. Dla rodziców chorych dzieci firma Łukasza Mejzy była nadzieją, a metoda leczenia, którą oferowali jego ludzie, przedstawiana była jako jedyna szansa na życie. O tym jak ludzie Mejzy mieli oferować terapię, opowiadają kolejne rodziny.

Do osób takich jak pani Katarzyna Sokół, która cierpi na adrenoleukodystrofię, której starszy syn zmarł w wyniku tej samej choroby, młodszy jest po dwóch przeszczepach szpiku, a mąż stracił wzrok - miały trafiać oferty Łukasza Mejzy i jego współpracowników. A także do matek takich jak pani Dagmara Mędrek, która szukała pomocy dla swoich nieuleczalnie chorych dzieci.

- Ja wiedziałam od światowych ekspertów, że takiego leczenia nie ma, nie ma żadnej nadziei i nagle słowa takiej osoby po prostu mnie poraziły, że coś jest, może jest coś nowego - mówi Dagmara Mędrek.

- Nie ma nic gorszego, niż patrzeć na cierpienie, na nieszczęście własnego dziecka i nie móc mu pomóc. To jest najgorsze - wyznaje Katarzyna Sokół. Dodaje, że po tym, jak pojawiła się oferta pomocy, "obudziła się w niej nadzieja". Teraz czuje rozgoryczenie. - Ciężko jest bez emocji, bez wulgaryzmów mówić o czymś takim. Nie wyobrażam sobie, jak osoba, która zasiada w rządzie, może się bezkarnie dopuścić czegoś takiego - dodaje pani Katarzyna.

Tam, gdzie byli potrzebujący - tam pojawiali się ludzie Mejzy. Oferowali pomoc, także w zbieraniu funduszy. I znikali razem z nadzieją.

Do sprawy wiceministra sportu odniósł się premier Mateusz Morawiecki. - Sytuacja na pewno będzie teraz przedmiotem bardzo szczegółowych wyjaśnień związanych z weryfikacją tego, co zostało podane i sprawdzeniem tego, czy są to fakty, czy są to manipulacje - zapowiedział szef rządu.

Łukasz Mejza zostanie zdymisjonowany? Premier: sprawa będzie szczegółowo wyjaśniana

Wiceminister sportu Łukasz Mejza nie widzi powodu, żeby podać się do dymisji. Premier Mateusz...

Minister sportu Kamil Borniczuk z kolei mówi o ataku na Łukasza Mejzę, który po prostu "popełnił błąd" ale - jak zapewnia - działał w dobrej wierze.

- Jego wyjaśnienia są w mojej ocenie wiarygodne, tu nie możemy mówić w żadnym wypadku o złamaniu prawa, możemy mówić ewentualnie o jakiejś odpowiedzialności moralnej. O tym, że być może część z tych chorych ludzi uzyskała nieuzasadnioną nadzieję na wyleczenie - ocenia Bortniczuk.

"Jemu włos z głowy nie spadnie"

Cena rzekomej kuracji, którą miała oferować firma Mejzy, to minimum 80 tysięcy dolarów. Jak ujawnili dziennikarze Wirtualnej Polski, oferta Vinci NeoClinic była wprost zapisana na ich ulotce. Z kolei Łukasz Mejza w swoim oświadczeniu twierdzi, że firma "nie zamierzała i nie prowadziła działalności medycznej", a jedynie miała być "biurem turystyki medycznej".

- Biuro turystyki trzeba zgłosić. Sprawdziliśmy i Łukasz Mejza nie zgłosił, więc jeśli prowadził biuro turystyki medycznej, to działał nielegalnie. Smaczku dodaje tej sprawie to, że rejestr tych biur turystycznych nadzoruje Ministerstwo Sportu - komentuje Szymon Jadczak, dziennikarz wp.pl.

Wiceminister Mejza może więc być sędzią we własnej sprawie lub może też po prostu trwać. Skąd jego siła? - Faktycznie dzisiaj na nim i na tym środowisku Republikanów wisi większość. Jemu włos z głowy nie spadnie - ocenił w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 Michał Wypij z Koła Parlamentarnego Porozumienie.

- Jarosław Kaczyński jest człowiekiem bez jakichkolwiek skrupułów. Dla niego ludzie pokroju pana Mejzy są nawet bardziej użyteczni, bo skoro mają jakieś skazy w życiorysie, skoro są na nich jakieś haki, to można nimi łatwiej zarządzać - uważa Marcin Kierwiński, poseł Platformy Obywatelskiej.

Pytania o to, co robiły służby, jak sprawdzały Łukasza Mejzę, zanim został wiceministrem, pozostaje bez odpowiedzi.

Autor: Paweł Płuska / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix