Dziesięcioosobowa rodzina przyjechała z Ukrainy i dostała błędnie wystawioną Kartę Polaka, co zamknęło przed nią wszelkie drzwi. Historia państwa Dzieżyców, która bardzo poruszyła widzów "Faktów", odmieniła się na lepsze. Urzędnicy wreszcie naprawili swój błąd.
Polska w końcu przyjęła na stałe pana Eugeniusza Dzieżyca z Ukrainy. Kazała mu czekać na decyzję prawie rok. - Tak byłem wzruszony tą sytuacją, że o nic nie pytałem - mówi.
Rodzice i ich ośmioro adoptowanych dzieci. Czworo z nich jest niepełnosprawnych. Na przeciwko - polskie urzędy, które działają wolno - oto sytuacja Eugeniusza Dzieżyca i jego żony.
MSZ przyznało Dzieżycom Kartę Polaka, ale wystawiło ją z błędem, zamieniając imię z nazwiskiem. I przez rok nie potrafiło błędu poprawić. A bez Karty Polaka, zdobycie zgody wojewody na pobyt stały, to droga przez mękę.
- Wy nikto. Wy teraz w Polsce nikto. Was tutaj nie ma - słyszała Ałła Dzieżyc, żona Eugeniusza.
Mądra pomoc
Bez mieszkania, bez pieniędzy, bez szans na wsparcie państwa. Materiał w "Faktach" TVN poruszył widzów. Dziesiątki osób pytały, jak pomóc.
- Pomoc, która spłynęła, była bardzo mądra. To nie było tak, że rodzina dostała tonę mąki czy cukru, i radźcie sobie dalej. Oni dostali wędkę, a nie rybę - tłumaczy Anna Bilecka z Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej.
Przykład: najstarsze córki, uczennice szkoły gastronomicznej, dostały praktyki w hotelowej kuchni. - Potrafią nas zarażać takim swoim optymizmem, taką chęcią do nauki, do poznawania czegoś nowego - mówi Stanisław Urbański, szef kuchni w Hotelu Dwór Oliwski w Gdańsku.
Do tego córki zarabiają i pomagają rodzicom. Życie Dzieżyców w końcu ma smak. Należą do małej wspólnoty religijnej i głęboko wierzą, że ta fala ludzkiej pomocy na święta Bożego Narodzenia to nie przypadek. - To niesamowite dla nas. To cud Boży - mówi Ałła Dzieżyc.
A jednak można
Poprawiona Karta Polaka zadziałała niczym czarodziejska różdżka. To, co było niemożliwe przez rok, stało się realne w jeden dzień. - To pozwoliło nam na szybsze wydanie decyzji niż się spodziewaliśmy - mówi Katarzyna Baranowicz z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.
Również władze Gdańska zareagowały błyskawicznie. W kilka godzin uruchomiono program "Rodzina 500 plus", zasiłek rodzinny i pomoc społeczną. Wielodzietna rodzina ma też już wkrótce szansę na mieszkanie komunalne.
- Dają nam dużo z siebie i powinniśmy ich w tej naszej, a ich nowej ojczyźnie, po prostu bardzo dobrze przywitać - uważa Magdalena Skorupka-Kaczmarek z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
W takich chwilach, słowa wdzięczności przychodzą z trudem. Dzięki pomocnym ludziom najmłodsza Weronika zaczyna rehabilitację i w końcu nie trzeba oszczędzać na jej ulubionych kanapkach z kiełbasą. - Mój mąż powiedział: teraz poczułem, że jestem w ojczyźnie - wyznaje Ałła Dzieżyc.
Autor: Jan Błaszkowski / Źródło: Fakty TVN
Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN