Fakty Reportaż

Ostatnie spojrzenie na Czarnobyl. Wkrótce elektrownia zostanie zamknięta w sarkofagu

Ostatnie spojrzenie na Czarnobyl. Wkrótce elektrownia zostanie zamknięta w sarkofagu

Ostatnie spojrzenie na Czarnobyl. Wkrótce elektrownia zostanie zamknięta w sarkofagu

Foto: Podniesinski.pl | Video: Mateusz Kudła / Fakty Online
Arkadiusz Podniesiński fotografuje Czarnobylską Strefę Wykluczenia od ośmiu lat. Był w niej kilkanaście razy, niedawno wrócił z kamerą 4K, by zachować tak zwaną „zonę” w wysokiej jakości. Musi się spieszyć, bo strefa niszczeje, a sama elektrownia przestanie być dostępna – wkrótce zostanie zamknięta w gigantycznym sarkofagu. Reportaż Mateusza Kudły.

Nowy sarkofag, nazywany potocznie arką, będzie mierzył 108 metrów wysokości i ważył w sumie 31 tysięcy ton. Według założeń projektantów konstrukcja ma wytrzymać co najmniej sto lat. Arka jest wznoszona obok elektrowni, którą obecnie przykrywa stary, betonowy sarkofag, budowany w pośpiechu tuż po katastrofie. Gdy nowe „schronienie” zostanie ukończone, konstruktorzy dosłownie przesuną je nad zniszczony blok elektrowni na dwóch szynach.

Jak otworzyć elektrownię?

Zamknięcie elektrowni w nowym schronie nie będzie ostatnim etapem prac w Czarnobylu. Niewykluczone, że stary sarkofag zostanie rozpruty przez zdalnie sterowane roboty, by wyciągnąć z niego zalegające paliwo jądrowe. Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, jak w praktyce zakończy się taka operacja.

– Do nowego sarkofagu mają być przyczepione, od wewnątrz, różnego rodzaju zdalnie sterowane dźwigi i palniki, które rozbiorą duży fragment elektrowni – tłumaczy Arkadiusz Podniesiński, jeden z niewielu ludzi, którym udało się wejść do środka elektrowni atomowej w Czarnobylu. Fotograf dotarł do sterowni bloku czwartego, w której 26 kwietnia 1986 roku przeprowadzono nieudany eksperyment, skutkujący największą w historii awarią elektrowni atomowej.

Wewnątrz bloku czwartego znajduje się między innymi wysoce radioaktywny czarnobylit. Ta nieznana wcześniej substancja, nazwana tak od Czarnobyla, powstała głównie z resztek stopionego reaktora oraz paliwa jądrowego.

W poszukiwaniu interesujących kadrów Podniesiński wspina się na dachy niszczejących budynków oraz eksploruje zalane, często radioaktywne podziemia. Z materiału nagranego podczas kilkunastu samotnych podróży zmontował dwa filmy dokumentalne, pt. „Alone in the Zone”.

Poza światem

Fotografa najbardziej przejmują historie mieszkańców Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia, którzy nie pogodzili się z wysiedleniem. Niektórzy nielegalnie wrócili i zamieszkali w ekstremalnych warunkach w zamkniętej zonie - bez dostępu do bieżącej wody, elektryczności czy sklepów.

– Wywieźli nas. Moja żona płakała, więc wróciliśmy i już zostaliśmy - opowiada Savva Gavrilovich Obrazhej. – U nas jest pięknie. Jest rzeczka, można łódką wypłynąć, zarzucić sieć, nałowić rybek. Albo grzybów nazbierać – zapewnia.

– Szliśmy obok szklarni, a tam pomidory takie czerwone. Jeść się chce, a dusza boli. Obeszliśmy dookoła, ale baliśmy się otworzyć – opowiada Elena Dorofeevna Obrazhej.

Paradoksalnie, katastrofa doprowadziła do rozwoju ekosystemu. Wysiedlenie ludzi z zony sprawiło, że zwiększyła się liczebność wielu zwierząt – w tym choćby wilka, jelenia, dzika, niedźwiedzia, łosia czy rysia. W strefie żyją nawet konie Przewalskiego. Na wilki skarżą się mieszkańcy białoruskich miejscowości w pobliżu granicy z Ukrainą. Jak twierdzą, drapieżniki przychodzą do nich z czarnobylskiej strefy i zagryzają zwierzęta gospodarskie.

Radioaktywne pamiątki

Odkąd Czarnobylska Strefa Wykluczenia stała się atrakcją turystyczną, stopniowo znika coraz więcej radioaktywnych przedmiotów.

– Ludzie nieświadomi albo chcący pokazać, jacy są odważni, wyciągają niektóre rzeczy i zabierają do domu, jako bardzo egzotyczne, radioaktywne pamiątki – opowiada Podniesiński. Znikają nawet najbardziej skażone rzeczy, takie jak choćby kombinezony likwidatorów.

Strefa jest także rozkradana przez osoby zbierające złom. Kilka lat temu próbowano ukraść cały śmigłowiec Mi-8, by... zaaranżować w nim restaurację. Znika wszystko – także skażone pojazdy. Złom oraz części skażonych samochodów ze strefy są sprzedawane choćby w położonym sto kilometrów dalej Kijowie.

– Wiele osób nie zdawało sobie sprawy, kupując na rynku jakieś części do samochodu, że kupuje na przykład alternator czy silnik, który był wymontowany z jakiegoś radioaktywnego samochodu ze strefy – opowiada fotograf.

Miasto widmo

Ewakuacja mieszkańców Prypeci doprowadziła do powstania zatrzymanego w czasie miasta widmo, skansenu epoki radzieckiej.

– Mieszkańcy musieli bardzo szybko opuszczać swoje domy. Już następnego dnia po katastrofie zapadła decyzja o ewakuacji miasta. Mieli kilka godzin na opuszczenie Prypeci, zostawili część dobytku. Dlatego wciąż można znaleźć wiele interesujących rzeczy, jak choćby zabawki, książki, plakaty czy popiersia Lenina – mówi Podniesiński.

Na wiosnę przyszłego roku, Arkadiusz Podniesiński planuje kolejną wyprawę. Tym razem w miejsce katastrofy japońskiej elektrowni jądrowej Fukushima I.

Autor: Mateusz Kudła / Źródło: Fakty TVN

Komentarze (11)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Faja77

Jestem przekonany że ta elektrownia nie jest w pełni zabespieczona przed wodą i innymi pierwiastkami. Za to jest tam mutacja zwierząd np. dżdżownice mają po 40 cm długości.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      K2K2

      Faktycznie powinni zamknąć tylko, że nie strefę ale ignorantów. Liczba 50 w nicku to chyba nie wiek, bo...chociaż nie. Brak, kultury osobistej obecny jest obecnie w każdej grupie wiekowej. Obecnie Czarnobyl jest bezpieczny miejscem. Na YT znalazlem ciekawy filmik z takiej wyprawy: https://www.youtube.com/watch?v=Oz1P7uJF4M0

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          grumpy

          ojej!!! 4K, niesamowite! prosze poczekac na 16k, wtedy przekaz bedzie jeszcze bardziej radioaktywny i komercyjny!

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Marian Paździoch
              Marian Paździoch

              W paintballa fajnie by się latało. Strach tylko w nocy wyjść jak jest tyle wilków :) Znacie jakieś gry o tematyce czarnobylu ?

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Molotv2113

                  Jeśli już pytasz, to tak znacie :) Choćby Call of Duty...
                  W paintball'a to raczej słabo, bo wszystko jest radioaktywne :P wilki to druga kategoria zagrożenia, ale równie niebezpieczna. To już lepiej byłoby w ASG zamiast paintball'a jeśli już ;)

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      ange05

                      Panie Arturze, chodzi mi o to że nie rozumiem takich osób, ponieważ jest to bardzo niebezpieczne dla zdrowia!!!! A to że to miejsce jest fascynujące wiem doskonale, gdyż sama interesuję się tym tematem. Pozdrawiam.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          2
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          wopr
                          wopr

                          A czemu Rosja za wszystko nie płaci ? Może trzeba zapytać przygłupa Władimira Żyrinowskiego?

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              4
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              Jerzy Wu

                              Sarkofag nie daje 100%n gwarancji, że wytrzyma do czasu całkowitego wygaśnięcia reaktora. I to jest bardzo groźne dla nas wszystkich. Lepiej nie mieć takich elektrowni pod bokiem.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  2
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  Draksian
                                  Draksian

                                  komentarz ukryty - pokaż

                                  Faktycznie, zabieranie jakichkolwiek rzeczy ze skażonego terenu może narazić na różne choroby najbliższą rodzinę, która będzie cały czas w ich pobliżu. Poza tym sam chciałbym tam kiedyś pojechać i przeżyć ten dreszczyk emocji.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        1
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      ange05

                                      komentarz ukryty - pokaż

                                      Ja bym się nie odważyła i nie rozumiem osób, które jeżdżą tam na wycieczki, ale podziwiam takich dziennikarzy jak Pan Arkadiusz, którzy chcą pokazać nam i kolejnym pokoleniom jak straszna tragedia wydarzyła się w tym miejscu. Dużo zdrówka Panie Arkadiuszu.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          3
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            1
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          artur_korus

                                          komentarz ukryty - pokaż

                                          Czemu Pani nie rozumie takich osób? Sam jeżdżę po opuszczonych miejscach bo jest w tych miejscach coś innego, wyjątkowego... zobaczyć coś co kiedyś tętniło życiem a nagle przestało w jednej chwili.... Pan Arkadiusz nie jest jedynym dziennikarzem który chce to nam pokazać :) Widzę że wypowiada się Pani na temat który bardzo słabo rozwiń

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              1
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                1
                                              • zgłoś naruszenie
                                              zamknij
                                              Zasady forum
                                              Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

                                              Pozostałe informacje

                                              • Walka o powrót do formy Tomasza Brzeskiego. "Ta myśl, że wróci do sportu, pcha go do przodu"

                                                Walka o powrót do formy Tomasza Brzeskiego. "Ta myśl, że wróci do sportu, pcha go do przodu"

                                                Sportowiec z Nowego Sącza biegał w maratonach, startował w triathlonie, a także uprawiał narciarstwo wysokogórskie. To właśnie podczas zawodów Pucharu Polski w skialpinizmie w Zakopanem, Tomasz Brzeski uległ groźnemu wypadkowi. Podczas zjazdu, z dużą prędkością wpadł na skałę. Siła uderzenia była tak duża, że pękł kask i doszło do poważnego urazu głowy. Sportowiec stracił część czaszki, ale dzięki ogromnej pracy lekarzy udało się go uratować. Po ponad miesiącu został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej i poddany żmudnej rehabilitacji. Biegowe i narciarskie trasy, zastąpiła sala do rehabilitacji. Mimo to ani on, ani jego żona i trzy córki, nie poddają się.

                                                czytaj więcej »
                                              • "Ja tę śmierć czułam jak nadchodzi". Pół roku po dramacie wraca na szczyt

                                                "Ja tę śmierć czułam jak nadchodzi". Pół roku po dramacie wraca na szczyt

                                                W lutym, podczas wspinania się na skałach w Hiszpanii, Katarzyna Cieślak upadła z wysokości około 25 metrów. Odniosła liczne obrażenia. Miała popękaną miednicę, połamane ręce, żuchwę, żebra i nogę. Jedną z rąk - w 10 miejscach. W całej tej sytuacji miała jednak także wielkie szczęście, ponieważ nie doznała ani urazów mózgu, ani kręgosłupa. Lekarze nie dawali jej wielkich szans powrotu do pełnej sprawności, w tym kontynuowania jej życiowej pasji. Ogromna determinacja - zarówno Kasi, jak i jej życiowego partnera, jednego z czołowych polskich wspinaczy - doprowadziła do tego, że niespełna pół roku po wypadku Kasię można ponownie spotkać na ściance wspinaczkowej. Oto ich historia.

                                                czytaj więcej »
                                              • "Tutaj też jesteśmy na krawędzi życia i śmierci"

                                                "Tutaj też jesteśmy na krawędzi życia i śmierci"

                                                W piątek 24 lutego podopieczni fundacji "Pokonaj raka", prowadzeni przez himalaistów Adama Bieleckiego, Jacka Czecha oraz Piotra Tomalę, podjęli się przebycia trasy tzw. "zimowego K2", czyli szlaku Kalatówki-Kasprowy Wierch. Onkotwardzele, jak sami siebie nazywają, musieli zmierzyć się nie tylko ze stromymi podejściami, ale także grubą warstwą śniegu i silnym wiatrem. Reportaż o tym, jak poradzili sobie z wędrówką oraz co wspólnego mają wspinaczka górska i walka z chorobą.

                                                czytaj więcej »
                                              • „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

                                                „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

                                                Ekipa „Faktów” spędziła noc w Obserwatorium Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej razem z pracownikami stacji, których zadaniem jest obserwacja nieustannie zmieniających się warunków atmosferycznych. „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”, przyznaje jeden z nich. To prawda – o czym może przekonać się każdy, kto spędzi na szczycie dobę.

                                                czytaj więcej »
                                              • Ponad 30 lat temu zdecydowali się porzucić wszystko i żyć w samotności. Pustelnicy z Bieszczad powoli odchodzą

                                                Ponad 30 lat temu zdecydowali się porzucić wszystko i żyć w samotności. Pustelnicy z Bieszczad powoli odchodzą

                                                Pustelnicy, zakapiorzy, hipisi – wyjechali w Bieszczady ponad 30 lat temu, bo nie zgadzali się na zastany porządek polityczny i społeczny. Dziś nie żałują podjętych decyzji i mówią, że nie wyobrażają sobie innego życia. Subkultura, która wpisała się w historię Bieszczad, powoli jednak umiera. „Za 10-20 lat nas już nie będzie” – mówią ze smutkiem bohaterzy reportażu. Wśród osób, z którymi rozmawiał Grzegorz Tkaczyk jest mi.in. Michał Giercuszkiewicz były perkusista zespołu Dżem, a także pustelnik Juliusz mianowany „Królem Włóczęgów Bieszczadzkich”, który mieszka nad Jeziorem Solińskim. Wszyscy oni zdecydowali się porzucić życie w dobrobycie i żyć w samotności.

                                                czytaj więcej »
                                              • Czarnobyl 30 lat później. „To pomnik ludzkiego bólu”

                                                Czarnobyl 30 lat później. „To pomnik ludzkiego bólu”

                                                30 lat po największej katastrofie elektrowni atomowej w historii świata Witalij Tatarczuk, ewakuowany mieszkaniec Prypeci, położonej 4 km od reaktora w Czarnobylu, wraca do swojego miasta i mieszkania. – Pamiętam to miasto czyste, piękne, zadbane. Kwitnące o każdej porze roku – wspomina. Zobaczcie niesamowite zdjęcia i posłuchajcie przejmujących wspomnień człowieka, który z dnia na dzień musiał opuścić swój rodziny dom. Reporter Faktów Online Grzegorz Tkaczyk odwiedził z kamerą także miejscowości położone w strefie zamkniętej, gdzie część ewakuowanych osób – mimo zakazu władz i ryzyka napromieniowania – zdecydowała się powrócić do swych domów

                                                czytaj więcej »
                                              • Nie raz udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Aleksander Doba znów wyrusza na podbój Atlantyku… kajakiem

                                                Nie raz udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Aleksander Doba znów wyrusza na podbój Atlantyku… kajakiem

                                                We wrześniu kończy 70 lat i stawia sobie nowe wyzwania. Nie raz już pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pod koniec maja Aleksander Doba wyrusza w trzecią transatlantycką wyprawę. Tym razem przepłynie kajakiem trasę z Nowego Jorku do Lizbony. Dla wielu osób jest inspiracją, na spotkaniach w całej Polsce opowiada o swoich przygodach, ale również motywuje do realizacji marzeń. Aleksander Doba o determinacji, ogromnej pasji i przygotowaniach do kolejnej ekspedycji w reportażu Adrianny Otręby.

                                                czytaj więcej »
                                              • Syberia po polsku. Jak tysiące kilometrów od Polski żyją potomkowie polskich zesłańców?

                                                Syberia po polsku. Jak tysiące kilometrów od Polski żyją potomkowie polskich zesłańców?

                                                Żyją 5500 tysięcy kilometrów od Polski. Mają rodziny, są szczęśliwi, ale nie zapominają też o swoich korzeniach i o polskich tradycjach. Reporter Grzegorz Tkaczyk spędził prawosławne święta Bożego Narodzenia na Syberii razem z potomkami polskich zesłańców. Zapraszamy do obejrzenia reportażu o świętach na Syberii, o miejscach pamięci Polaków, którzy tam zginęli, o miejscowej polonii i o niesamowitym klimacie wsi Znamienka, gdzie żyją potomkowie polskich Mazurów.

                                                czytaj więcej »
                                              • Dla nich wózek nie jest ograniczeniem. Polacy od wielu lat zdobywają medale na zawodach tanecznych

                                                Dla nich wózek nie jest ograniczeniem. Polacy od wielu lat zdobywają medale na zawodach tanecznych

                                                Wielokrotne zwycięstwo na Mistrzostwach Polski oraz liczne medale zdobywane na arenie międzynarodowej. To osiągnięcia najbardziej utytułowanej polskiej pary tancerzy na wózkach inwalidzkich. Niedawno Joanna Reda i Paweł Karpiński reprezentowali Polskę na Mistrzostwach Świata w Rzymie. O przygotowaniach do najważniejszego turnieju w tanecznym kalendarzu, pasji i ogromnej determinacji w materiale Adrianny Otręby.

                                                czytaj więcej »
                                              • Polacy pomagają w Libanie syryjskim uchodźcom. Libański rząd nie ma już sił ani środków

                                                Polacy pomagają w Libanie syryjskim uchodźcom. Libański rząd nie ma już sił ani środków

                                                Do graniczącego z Syrią Libanu każdego dnia stara się dostać około 2-3 tys. Syryjczyków. Uciekają przed śmiercią, prześladowaniami, porwaniami dla okupu i głodem. Szukając dachu nad głową, nie mogą jednak liczyć na zakwaterowanie w oficjalnych obozach dla uchodźców. – Takich w Libanie nie ma i nie będzie – wyjaśnia Wojciech Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Społeczeństwo i rząd Libanu są coraz bardziej zmęczeni obecnością Syryjczyków, których w ich czteromilionowym kraju jest już prawie półtora miliona. Pieniędzy na pomoc uciekinierom z ogarniętego wojną kraju nie ma. Gdyby nie wsparcie organizacji pozarządowych, m.in. Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, byłoby znacznie gorzej. Reportaż Dariusza Prosieckiego.

                                                czytaj więcej »
                                              • Od ćwierć wieku bada emigrantów przybywających na Lampedusę. Widział cierpienie, śmierć i małe cuda

                                                Od ćwierć wieku bada emigrantów przybywających na Lampedusę. Widział cierpienie, śmierć i małe cuda

                                                Pietro Bartolo jest szefem oddziału ratunkowego na Lampedusie. Od 25 lat lekarz jest przy każdym transporcie imigrantów na włoską wyspę. Jako pierwszy bada tych, którzy uciekają przed wojną lub nędzą: przez morze, do Europy. Policja i wojsko przynoszą mu również plastikowe worki ze zwłokami, aby wystawił akt zgonu. Pietro Bartolo często znajduje w takich workach dzieci. W jego pracy zdarzały się także wyjątkowe sytuacje, które można określić mianem „małego cudu”. Historia setek tysięcy uchodźców widziana oczami człowieka, dla którego ich cierpienie i śmierć stały się osobistą tragedią. Reportaż Marii Mikołajewskiej zatytułowany „Tu zaczyna się Europa”.

                                                czytaj więcej »
                                              • „Gdyby nie oni, mogłoby się skończyć źle”. TOPR – praca czy misja?

                                                „Gdyby nie oni, mogłoby się skończyć źle”. TOPR – praca czy misja?

                                                Tysiące turystów odwiedzają polskie Tatry w ciągu roku. Nie wszyscy są odpowiednio przygotowani do górskich wycieczek, a jednocześnie pogoda w górach jest nieprzewidywalna – może błyskawicznie się zmienić i zagrozić zdrowiu lub życiu. Wówczas niezbędna jest pomoc ratowników TOPR. Przekonała się o tym m.in. Katarzyna Węgrzyn, która w lutym tego roku została uratowana po tym, jak na nią i jej towarzyszy zeszła lawina w okolicy Wielkiej Świstówki. „To był cud, że z tego wyszłam” – mówi Katarzyna Węgrzyn. Podobnych sytuacji ratownicy w całym roku mają wiele, dlatego nieustannie szkolą się, aby jak najskuteczniej pomagać innym. W jednym ze szkoleń z udziałem śmigłowca Sokół wziął udział reporter Faktów Online Grzegorz Tkaczyk.

                                                czytaj więcej »
                                              • Polacy, którzy przeżyli Katrinę: najgorsze zaczęło się po huraganie

                                                Polacy, którzy przeżyli Katrinę: najgorsze zaczęło się po huraganie

                                                10 lat temu Nowy Orlean w amerykańskim stanie Luizjana został spustoszony przez huragan Katrina. Miasto pozostało bez prądu, wody i pożywienia, a mieszkańcy stracili majątki swojego życia. Wśród ocalałych znaleźli się Sylwia i Jakub Kucharscy – polscy studenci. W rozmowie z reporterką Faktów TVN Marią Mikołajewską wspominają, że sam huragan nie był tak straszny jak to, co zaczęło się dziać potem...

                                                czytaj więcej »
                                              • „Muszę wam to powiedzieć”. Kolejni wychowankowie sióstr boromeuszek przerywają milczenie

                                                „Muszę wam to powiedzieć”. Kolejni wychowankowie sióstr boromeuszek przerywają milczenie

                                                Siostry Boromeuszki zamykają swój ośrodek wychowawczy w Zabrzu. Ten, w którym przez lata poniżane były dzieci. Już siedem lat temu Polską wstrząsnęły relacje na temat jego dyrektorki – siostry Bernadetty. Gliwicki sąd okręgowy skazał ją na karę dwóch lat więzienia. Prokuratura oskarżała kobietę o bicie podopiecznych i przyzwalanie na przemoc, także seksualną, między wychowankami. Nasza reporterka Maria Mikołajewska dotarła do relacji, które świadczą o tym, że skrzywdzonych dzieci było wiele. Sióstr, które krzywdziły, też. „Połamania, rozcięcia – to było na porządku dziennym”. „Gorsze były słowa. Biciem się tak nie przejmowałam jak słowami, które do nas wypowiadała”. „Uważałam, że i tak się nic nie zmieni, więc po co mówić”. Wychowankowie przez lata milczeli, teraz opowiedzieli o bólu i poniżeniu, które zgotowały im siostry.

                                                czytaj więcej »
                                              tvnpix