Opinie

Andrzej Zaucha

Soczi 2014. Kilka refleksji na koniec

Igrzyska Olimpijskie to święto sportu. Od początku było wiadomo, że ten banalny slogan w przypadku zimowych igrzysk w Soczi nie jest prawdziwy. Bo Soczi to miało być wielkie święto Rosji i osobisty triumf prezydenta Władimira Putina. Zamierzony cel udało się osiągnąć połowicznie, a uczucia w dniu zakończenia igrzysk są mieszane.

W sportowym sensie było to rzeczywiście święto. Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, niech przypomni sobie zdobyte przez Polaków medale. I narodową dumę, że nasi zawodnicy potrafią pokazać się tak, jak na żadnych dotąd igrzyskach. Podobnie świętowali inni. Nawet złoty medal Ukrainek, zdobyty już po straszliwej tragedii, jaka rozegrała się na Majdanie, przyniósł radość. Uśmiech przez łzy. Ja odebrałem złoty medal, zdobyty w biatlonie, w sztafecie kobiet, jako wkład tych dziewcząt, ukraińskich sportsmenek, w wydarzenia, które przeżywał ich naród.

Z triumfem Rosji i Putina jest już nieco gorzej. Przede wszystkim do Soczi przyjechało dramatycznie mało zagranicznych kibiców. Na ulicach widziałem sporo Amerykanów, byli Japończycy, ale z Europejczykami było tak sobie. No, ale trudno się dziwić, jeśli wyjazd do Soczi cenowo można porównać z wycieczką na Dominikanę albo na Malediwy.

Kibice wystraszyli się też terrorystów, a może terrorystycznej propagandy. Wystarczy przypomnieć, że w styczniu dziennikarze z zapałem szukali w Soczi „czarnych wdów” (kilku), które obwieszone ładunkami wybuchowymi miały się wysadzać w kluczowych miejscach igrzysk. Pokazywali ich zdjęcia w islamskich chustach. Mówiono w związku z tym o bezprecedensowych środkach bezpieczeństwa – dziesiątkach tysięcy policjantów i żołnierzy. Najpierw było 40 tysięcy, potem 50 tysięcy, wreszcie 70 tysięcy i liczba ta mogła rosnąć dalej, na szczęście skończyły się igrzyska.

Amerykanie panikowali szczególnie. Przysłali do Moskwy i Soczi dziesiątki agentów FBI, okręty szóstej floty wpłynęły przed igrzyskami na Morze Czarne, na lotniskach w Niemczech grzały silniki samoloty transportowe, na wypadek, gdyby trzeba było ewakuować wszystkich amerykańskich obywateli. Po takiej „reklamie” normalny człowiek powinien się trzymać z dala od Soczi, a na igrzyska powinni się wybrać tylko korespondenci wojenni.

Policjantów na ulicach było rzeczywiście dużo, ale nie rzucali się w oczy, starali się być mili, uśmiechnięci i uczynni. Czyli zupełnie różnili się od rosyjskich policjantów, jakich spotyka się na ulicach na co dzień. Jednak policyjna obecność nie przytłaczała i nie przeszkadzała. A towarzyszący im Kozacy byli elementem rosyjskiego folkloru. Amerykańscy kibice byli urzeczeni.

Wiadomo, że bezpieczeństwo było na najwyższym światowym poziomie. Już nie wspominam o rozmieszczonych wszędzie kamerach, zapewne podłączonych do systemu rozpoznawania twarzy. O skanowaniu/podsłuchiwaniu/podglądaniu/czytaniu wszystkich środków łączności – telefonów, internetu, sieci społecznościowych – nawet nie ma co mówić. Przy wejściu do szybkich pociągów podmiejskich, które były najwygodniejszym środkiem lokomocji między obiektami olimpijskimi, trzeba było przejść kontrolę jak na lotnisku. Nie wolno było wnosić do nich żadnych napojów i jedzenia, prześwietlano bagaże, a specjalni pracownicy obmacywali kieszenie, nogawki i rękawy.

Przy okazji specjalny system komputerowy obserwował twarz każdego przechodzącego przez bramki do wykrywania metalu. Wychwytywał mikroekspresje, trwające ułamki sekundy grymasy, pozwalające określić, co delikwent myśli. W sieci nie wpadł ani jeden złoczyńca.

Jedna uwaga o transporcie – działał doskonale. Zadanie nie było proste, bo między obiektami igrzysk położonymi na brzegu morza i tymi w górach, odległość wynosiła 50 kilometrów. Od centrum Soczi w góry było prawie 100 kilometrów. Odległości te jednak można było pokonać szybko, bo setki autobusów i kolej bez problemów dowoziły kibiców na miejsce.

A jeśli ktoś miał problemy, tysiące wolontariuszy mówiących w obcych językach, pomagało uporać się z kłopotami. Funkcjonowali radośnie, bez zarzutu. Pamiętam, jak po kolejnym medalu Kamila Stocha radosnymi okrzykami żegnali kibiców na stacji Esto Sadok, położonej pod skocznią. Wydawało się, że przyłączyli się do okrzyków naszych kibiców „Kamil Stoch!”.

Piętno na igrzyskach odcisnęły dwie rzeczy – korupcja i Ukraina.

Czy pamiętacie opowieści o niewykończonych pokojach hotelowych, gdzie rozmieszczono dziennikarzy, burej wodzie cieknącej z kranu i betonowej wylewce, zamiast posadzki w recepcji jednego z hoteli? Dziennikarz CNN pozował z zasłoną i karniszem, który spadł mu na głowę. Organizatorzy stanęli na głowie, żeby dziennikarzom wymienić pokoje. To, że nie zdążyli z pracami wykończeniowymi? Zdarza się. Pod koniec igrzysk wszystko to brzmiałoby anegdotycznie, gdyby nie drobiazg. Wydali na igrzyska 50 miliardów dolarów, najwięcej w historii. Dużo zbudowali. Ale taka suma zobowiązała ich moralnie, by wszystko było idealnie. A ponieważ nie było, to znaczy, że oskarżenia o gigantyczną korupcję, o defraudację 20, 30, czy nawet 50 procent zainwestowanych pieniędzy są prawdą!

Z Ukrainą sprawa jest trudniejsza.

Przed igrzyskami mówiono, że kompromis, który opozycja i władza zawarły w Kijowie pod koniec stycznia, został osiągnięty na polecenie Kremla. Putin miał zadzwonić do Janukowycza i zażądać, aby w czasie igrzysk nie było żadnych niepokojów i zamieszek, które mogłyby uwagę świata odciągnąć od Soczi.

Gdy kilka dni temu doszło do eskalacji konfliktu, na Majdanie zginęły dziesiątki ludzi, znów mówiono, że to Putin. Tym razem miał zadzwonić do Janukowycza i żądać rozprawy z opozycją, bo uwaga świata jest przykuta do igrzysk i nikt się nie będzie przejmował krwią na ulicach Kijowa. I przypominano, że wojna w Gruzji wybuchła w dniu otwarcia letnich igrzysk w Pekinie w 2008 roku.

Być może obie te wersje są prawdziwe. Chociaż wątpię w obie. Dla mnie jednak najważniejsze jest coś innego. Że mimo deklarowanych zasad olimpijskich, kiedy na świecie ma obowiązywać pokój, przed zakończeniem igrzysk Rosjanie rozpoczęli grę, która może doprowadzić do rozpadu Ukrainy. Ich emisariusze umawiają się z gubernatorami wschodniej Ukrainy. Epatują ludność wschodniej Ukrainy informacjami, że do władzy w Kijowie doszli faszyści, banderowcy, spadkobiercy utworzonej przez Niemców ukraińskiej dywizji SS Galicja. Na Krymie, w Doniecku i Charkowie za chwilę może dojść do buntu przeciwników Kijowa.

Gdyby tego nie było, Putin mógłby świętować zakończenie igrzysk z uśmiechem. A tak…

Autor: Andrzej Zaucha

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Confederazione Svizzera
Confederazione Svizzera

Olimpiada była doskonała pod każdym względem, nie było nic połowicznego. Po co piszesz facet takie pierdoły? Który kraj wyłożył tyle kasy? twój? masz pojęcie w ogóle o czym piszesz, czy walisz, żeby dostać za wierszówkę?

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Damian Lebuda
      Damian Lebuda

      Rzeczywiście sukcesy Polaków na IO robią olbrzymie wrażenie i są powodem nie tylko do dumy narodowej, ale także do inwestycji w Polsce w sport zimowy.

      Środki bezpieczeństwa imponujące. Z drugiej strony, efekt tego zamachu z Wołgogradu musiał zrobić swoje: większe zaangażowanie w bezpieczeństwo w obawie przed zagrożeniem: ludzie-kibice rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          jacek_czerwinski

          Panie Zaucha !!. W Polsce też podawano do wiadomości że banderowcy domagają się od nas oddania kilkunastu powiatów. A na Krymie już biją popierających Majdan. Ukraina się pewnie w końcu podzieli a my będziemy mieli kłopoty z utrzymywaniem zachodniej Ukrainy i emigracją zarobkową.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje

              • Podobno na świecie zawsze jest tyle samo łez. Ale to nieprawda

                Podobno na świecie zawsze jest tyle samo łez. Ale to nieprawda

                4 stycznia w Koszalinie doszło do tragicznego pożaru w escape roomie. Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy 3D Gimnazjum nr 9, obecnie Szkoły Podstawowej nr 18. Zatruły się tlenkiem węgla. W Koszalinie odbyła się msza, po niej kondukt pogrzebowy ruszył na cmentarz. Zmarłe zostały pochowane obok siebie.

                czytaj więcej »
              • "Prawo i Sprawiedliwość nie ma w Warszawie naturalnego kandydata"

                "Prawo i Sprawiedliwość nie ma w Warszawie naturalnego kandydata"

                Warszawa jest bardzo specyficzna. To jest bastion Platformy Obywatelskiej, która wygrywa tam każde kolejne wybory. Dlatego tak długo w PiS trwa poszukiwanie kandydata, który byłby w ogóle stanie stawić czoła Rafałowi Trzaskowskiemu - ocenia reporter "Faktów" TVN Krzysztof Skórzyński. Więcej o planach PiS na Warszawę dziś w "Faktach" TVN o 19:00.

                czytaj więcej »
              • Sobieniowski: Morawiecki może być uważnie słuchany przez Kaczyńskiego

                Sobieniowski: Morawiecki może być uważnie słuchany przez Kaczyńskiego

                Mateusz Morawiecki będzie pewnie niesamodzielny tak samo jak Beata Szydło. Ale mam wrażenie, że będzie uważniej słuchany przez Jarosława Kaczyńskiego - ocenił reporter "Faktów" TVN Jakub Sobieniowski we "Wstajesz i wiesz" TVN24. Sobieniowski podkreślił, że zmiana premiera może być niezrozumiała dla elektoratu partii rządzącej. - Trzeba będzie im wytłumaczyć, dlaczego świetna Beata Szydło została zastąpiona przez kogoś, kogo łatwo PiS nazwało by "banksterem" - dodał. Więcej o Mateuszu Morawieckim dziś w "Faktach" TVN o 19:00.

                czytaj więcej »
              • Sobieniowski: KRS kończy dyskusję na temat propagandy i polityki

                Sobieniowski: KRS kończy dyskusję na temat propagandy i polityki

                - Liczę na to, że w tym boju politycznym nie zginą wartościowi ludzie, którzy rzeczywiście przydaliby się wymiarowi sprawiedliwości - powiedział Jakub Sobieniowski we "Wstajesz i wiesz" w TVN24. Zdaniem reportera "Faktów" TVN to dobrze, że asesorzy będą odwoływać się indywidualnie. - Teraz nie będzie łatwego postawienia pod propagandową ścianą i powiedzenia, że KRS jest częścią sporu politycznego - stwierdził i dodał, że "KRS kończy dyskusję na temat propagandy i polityki". - Rada będzie badała konkretne przypadki konkretnych ludzi - podkreślił Sobieniowski.

                czytaj więcej »
              • Skórzyński: Szef MSZ ma szanse zachować stanowisko

                Skórzyński: Szef MSZ ma szanse zachować stanowisko

                - Nikt, kto był premierem, kto jest rasowym politykiem, nie chce oddawać stanowiska - ocenił Krzysztof Skórzyński, reporter "Faktów" TVN. W ten sposób odniósł się do słów wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, którzy mówił o utrzymaniu obecnej premier na stanowisku. - Nie wiem, co by musiała dostać w zamian, żeby było dla niej osłodą za poniżenie i zastąpienie jej Jarosławem Kaczyńskim - dodał. Wśród ministrów wśród kandydatów wskazanych do dymisji najczęściej wymieniana jest szefowa resortu cyfryzacji Anna Streżyńska. Spekuluje się o likwidacji tego ministerstwa. - To byłoby z resztą z zgodne z programem PiS przyjętym w 2012 roku - przypomniał reporter "Faktów" TVN. Jego zdaniem drugim ministerstwem do likwidacji może być resort infrastruktury i budownictwa. Skórzyński odniósł się także do spekulacji dotyczących przyszłości szefa MSZ. Według reportera "Faktów" to, czy Waszczykowski pozostanie na stanowisku, zależy od tego czy Jarosław Kaczyński dogada się z prezydentem Andrzejem Dudą w sprawie ustaw reformujących sądy. - Jeżeli tego paktu nie będzie, jest duża szansa, że Witold Waszczykowski ocaleje - powiedział. Więcej o rekonstrukcji rządu dziś w "Faktach" TVN o 19:00.

                czytaj więcej »
              • Nowicki: nie mamy długofalowej polityki zdrowotnej

                Nowicki: nie mamy długofalowej polityki zdrowotnej

                - Składka zdrowotna była ostatni raz podniesiona 10 lat temu - przypomniał w programie "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Marek Nowicki, reporter "Faktów" TVN. Podkreślił także, iż w Europie średnie wydatki na ochronę zdrowia to ok. 7 proc. PKB. - Nasze 4,7 proc. to bardzo nędzny wynik - ocenił. Jak dodał, państwo musi zainwestować w protestujących młodych lekarzy. - Jeśli tego nie zrobi, to odbije się to na nas wszystkich - zaznaczył Nowicki. Przypomniał też, że system ochrony zdrowia staje w obliczu strajku generalnego. - W poniedziałek spotykają się przedstawiciele Forum Zawodów Medycznych i będą o tym decydować - podkreślił reporter "Faktów".

                czytaj więcej »
              • "Nie powinno się na siłę upychać pacjentów w szpitalach"

                "Nie powinno się na siłę upychać pacjentów w szpitalach"

                To zły kierunek reformy - ocenił we "Wstajesz i Wiesz" reporter "Faktów" TVN Marek Nowicki. Zdaniem dziennikarza "nie powinno się na siłę upychać pacjentów w szpitalach". - Rząd wysyła pacjentom taki sygnał: jeżeli coś ci się dzieje, źle się czujesz, masz grypę - idź do szpitala. I to jest niedobry sygnał. Pacjent powinien wiedzieć, że ma otrzymać pomoc u swojego lekarza rodzinnego - ocenia Nowicki i dodaje "to będzie chaos". Reporter Faktów mówił również o reformie tworzącej sieć szpitali. - Być może to nie jest najgorszy pomysł - stwierdził. Nowicki przypomina, że od 15 lat trwał konsekwentny proces wyprowadzania pacjentów ze szpitali, a "w tej chwili ministerstwo zdrowia próbuje odciążyć Szpitalne Oddziały Ratunkowe przez to, że się dokłada nocną pomoc lekarską i będzie można tych pacjentów przeflancowywać".

                czytaj więcej »
              • Konto prezydent Warszawy zajęte. Sobieniowski: kary finansowe nie będą skuteczne

                Konto prezydent Warszawy zajęte. Sobieniowski: kary finansowe nie będą skuteczne

                Urząd Skarbowy zajął na prywatnym rachunku bankowym prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz ponad 12 tysięcy zł na poczet kar za niestawienie się przed komisją weryfikacyjną ds. stołecznej reprywatyzacji. - Nie jestem zaskoczony, biorąc pod uwagę te zapowiedzi Hanny Gronkiewicz-Waltz, że ona się nie stawi przed komisją, bo uważa je za ciało niekonstytucyjne - skomentował to reporter "Faktów" TVN Jakub Sobieniowski. - Mam wrażenie, że te kary nic nie zmienią. Będziemy mieli ten spektakl z przywoływaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz długo, bo sądzę, że te kary finansowe nie będą skuteczne - dodał. Więcej na ten temat dziś w materiale Jakuba Sobieniowskiego w "Faktach" TVN o 19:00.

                czytaj więcej »
              • Sobieniowski: po konsultacjach będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, co się stało po dwóch prezydenckich wetach

                Sobieniowski: po konsultacjach będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, co się stało po dwóch prezydenckich wetach

                - Ja mam nadzieję, że dzisiaj, już po tych spotkaniach z przedstawicielami parlamentarnych klubów, będziemy mogli wreszcie odpowiedzieć na to fundamentalne pytanie, o to, co się stało po tych dwóch wetach prezydenckich - powiedział reporter "Faktów" TVN Jakub Sobieniowski w programie "Wstajesz i Wiesz" na antenie TVN24, mówiąc o środowym spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z liderami klubów parlamentarnych na temat nowych projektów ustaw reformujących sądownictwo. - Odpowiemy sobie na pytanie, czy prezydent zechce, czego obawia się opozycja, wpisać tylko i wyłącznie siebie w miejsce ministra sprawiedliwości jako kontrolującego sędziów, czy odpowie sobie na to pytanie inaczej, uzna, że to byłoby źle dla demokracji, jeśli politycy mieliby duży wpływ na sędziów. Tego jeszcze nie wiemy, ale mam nadzieję, że dzisiaj się już dowiemy - dodał Sobieniowski.

                czytaj więcej »
              • Błaszkowski: małżeństwo P. traktowało Amber Gold jak "porcelanową skarbonkę"

                Błaszkowski: małżeństwo P. traktowało Amber Gold jak "porcelanową skarbonkę"

                - Przed Amber Gold Marcin P. zajmował się pośrednictwem finansowym - powiedział na antenie TVN24 reporter "Faktów" TVN Jan Błaszkowski. - Przesłuchiwana dzisiaj przed komisją śledczą Katarzyna P. nadal jest prezeską spółki matki Amber Gold - dodał reporter. - Oboje są osobami z awansu społecznego. Marcin P. przyjął nazwisko żony, próbując w ten sposób odciąć się od swojej niechlubnej przeszłości, tych 9 skazujących wyroków za różnego rodzaju malwersacje finansowe - przypomniał reporter i dodał, że małżeństwo P. traktowało spółkę Amber Gold jak "porcelanową skarbonkę". - Codziennie rozbijali tę skarbonkę, brali pieniądze do kieszeni i robili z nimi, co chcieli - ocenił Błaszkowski.

                czytaj więcej »
              • KOD z nowym przewodniczącym. "To zwijanie się Komitetu"

                KOD z nowym przewodniczącym. "To zwijanie się Komitetu"

                To nie są zmiany w Komitecie (Obrony Demokracji - przyp. red.), tylko tak naprawdę to jest zwijanie się Komitetu - ocenił wybór nowego przewodniczącego KOD reporter "Faktów" TVN Paweł Płuska. - To zwijanie obserwujemy od czasu, gdy wyszły te wszystkie afery związane z Mateuszem Kijowskim - dodał. Jego zdaniem wybór Łozińskiego, który "nie ma charyzmy, ani lotności" nie przyciągnie do KOD nowy osób, a cała organizacja mierzy się z kryzysem zaufania. - Te struktury, które zaczęły się tworzyć w KOD-zie, zawiodły - ocenił Płuska.

                czytaj więcej »
              • Skórzyński: pozycja Macierewicza w PiS słabnie

                Skórzyński: pozycja Macierewicza w PiS słabnie

                - Aktyw partyjny oczekuje sygnału od Antoniego Macierewicza, że on uznaje przywództwo Jarosława Kaczyńskiego - ocenił na antenie TVN24 reporter "Faktów" TVN Krzysztof Skórzyński. Jego zdaniem zarówno Kaczyński jest uzależniony od Macierewicza, jak i Macierewicz od Kaczyńskiego. Ale z drugiej strony - zdaniem reportera "Faktów" pozycja Antoniego Macierewicza w PiS słabnie. To - w ocenie Skórzyńskiego - konsekwencje tego, że Macierewicz "przegiął", kiedy w Polskiej Grupie Zbrojeniowej został zatrudniony Bartłomiej Misiewicz. - Dla wyborcy PiS nawet kilkanaście tysięcy złotych dla Misiewicza jest nie do zniesienia - stwierdził.

                czytaj więcej »
              • Zalewska: Waszczykowski nie czyta dobrze intencji PiS

                Zalewska: Waszczykowski nie czyta dobrze intencji PiS

                Wracanie po kilku tygodniach do tej porażki jest błędem dyplomatycznym i politycznym Waszczykowskiego - oceniła w TVN24 reporterka "Faktów" TVN Arleta Zalewska, komentując słowa polskiego szefa dyplomacji, że legalność reelekcji Donalda Tuska na urząd Przewodniczącego Rady Europejskiej można kwestionować. Zdaniem Zalewskiej szef MSZ nie rozumie, że PiS nie chce wracać do tej sprawy. - Nawet Jarosław Kaczyński, powiedział, że legalność (wyboru - przyp. red.) jest oczywista - przypomniała. - Witold Waszczykowski nie czyta intencji PiS dobrze w ostatnim czasie - stwierdziła.

                czytaj więcej »
              • Sobieniowski: czekamy na głos prezydenta w sprawie generałów

                Sobieniowski: czekamy na głos prezydenta w sprawie generałów

                - Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę decyduje o bezpieczeństwie Polaków: czy to, gdzie w jakim attachacie jest, czy to, że za rządów Antoniego Macierewicza odeszło 30 generałów - mówił na antenie TVN24 reporter "Faktów" TVN Jakub Sobieniowski. Komentował w ten sposób list prezydenta do szefa obrony, w którym Andrzej Duda spytał o obsadę stanowisk attaché obrony w ważnych dla Polski krajach. - Teraz mamy list w sprawie attachatów - dobrze, ale czekamy na głos w sprawie generałów - stwierdził Sobieniowski. Więcej na temat stosunków między prezydentem a szefem MON dziś w "Faktach" TVN o godz. 19:00.

                czytaj więcej »
              • Trybunał Konstytucyjny "jest dyspozycyjny wobec obecnej władzy"

                Trybunał Konstytucyjny "jest dyspozycyjny wobec obecnej władzy"

                - W tej rzeczywistości, w której dzisiaj funkcjonujemy, mamy wyłączony Trybunał Konstytucyjny - ocenił na antenie TVN24 reporter "Faktów" TVN Krzysztof Skórzyński. - W jakimś sensie jest on dyspozycyjny wobec obecnej władzy i ta władza zrobiła wszystko, by on wobec niej był dyspozycyjny - dodał. Krzysztof Skórzyński komentował wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał najnowszą nowelizację ustawy o zgromadzeniach za zgodną z konstytucją. Zdaniem Skórzyńskiego ustawa PiS o zgromadzeniach jest "w oczywisty sposób niekonstytucyjna". Więcej na ten temat dziś w "Faktach" TVN o godz. 19:00.

                czytaj więcej »
              tvnpix