Fakty - oglądaj online

  • Video: Dariusz Prosiecki / Fakty TVN
  • Tusk w sondażu wyprzedza Dudę. "Wyraźny sygnał do PiS, że taka polityka prowadzi do katastrofy"
  • Wielkie protesty antykorupcyjne w Rosji. Zatrzymano setki osób, w tym Aleksieja Nawalnego
Twarde lądowanie

"Pole walki bez śmigłowców praktycznie nie istnieje". Wiceszef MON ma diametralnie inne zdanie

Śmigłowce dla armii to podstawa, ale dla ministra MON to niezupełnie sprawa priorytetowa. Po unieważnieniu przetargu i dyplomatycznej awanturze w sprawie francuskich caracali oraz po wielokrotnych zapewnieniach Antoniego Macierewicza, że śmigłowce lada chwila będą - wspomnianych wciąż nie ma. Terminy są przesuwane, a wiceminister obrony zmienia front i mówi, że tak właściwie to ich znaczenie jest nawet nie drugorzędne - a dziesięciorzędne.

Przetarg na śmigłowce typu Caracal miał być kluczowym przetargiem dla polskiej armii. Polscy żołnierze mieli się szkolić z ich użyciem już od kilku miesięcy. Ale jak dotąd śmigłowców nie ma, zaś sam ich zakup najwyraźniej już nie jest dla resortu obrony priorytetem.

Sprawa nie tak dużej wagi

- Nie bardzo rozumiem zainteresowanie państwa śmigłowcami, które z punktu widzenia operacyjnego maja dla polskich Sił Zbrojnych dziesięciorzędne znaczenie. Są wiele ważniejsze kwestie - powiedział wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki. Wicemister twierdzi też, że w tym najbliższym tygodniu do resortu powinny wpłynąć oferty firm, które będą chciały startować w przetargu na śmigłowce.

Ale ile potrwa analiza tych ofert, kiedy przetarg zostanie rozstrzygnięty - tego wciąż nie wiadomo. Wiceminister tłumaczy, że "każda oferta to jest kilkanaście tysięcy stron" oraz że analiza tak "ogromnego materiału" to niełatwa i w żadnym razie szybka sprawa.

Z planów nici

Tyle, że w kampanii sam szef resortu obrony zakup śmigłowców uznawał za jeden z najważniejszych tematów. Już jako minister w trakcie takich roboczych wizyt deklarował, że zakup nowych maszyn to sprawa kluczowa dla armii i polskiej gospodarki. Były plany i harmonogram dostaw.

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w październiku 2016 roku obiecywał, że w tym samym roku "zostaną dostarczone przynajmniej pierwsze dwa helikoptery z Mielca". Do końca ubiegłego roku z kolei dwa śmigłowce miały dostać do szkoleń i ćwiczeń siły specjalne - w trybie nadzwyczajnym. Minęły miesiące, a maszyn jak nie było, tak nie ma.

Teraz resort obrony przyznaje, że poza oficjalnym przetargiem na zakup helikopterów dla wojsk specjalnych i marynarki wojennej nie toczą się żadne negocjacje w sprawie dostarczenia armii śmigłowców w trybie pilnym, poza przetargowym - właśnie do szkoleń i ćwiczeń.

Kluczowe znaczenie

- Współczesne pole walki bez śmigłowców praktycznie nie istnieje. Nauczyliśmy się tego podczas ostatnich konfliktów i misji, które przeprowadziliśmy - tłumaczy były dyrektor Departamentu Prasowo-Informacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej kmdr Janusz Walczak.

- Antoni Macierewicz już kompletnie stracił poczucie rzeczywistości i kontrolę nad hierarchią własnego resortu. To bardzo niepokojące, bo dotyczy to bezpieczeństwa Polski - mówi Robert Tyszkiewicz z Platformy Obywatelskiej.

Poprzedni przetarg na zakup pięćdziesięciu caracali szef MON unieważnił. Teraz jest mowa o zakupie szesnastu śmigłowców, które maja zastąpić wysłużone Sokoły, czy MI14. Helikoptery, którym wkrótce skończą się resursy. Ta przerwa generacyjna jest oforman i za chwilę staniemy przed problemem, że nie będzie na czym latać.

W tej chwili natychmiast trzeba wymienić co najmniej kilkanaście śmigłowców. W najgorszym stanie są te, które posiada marynarka wojenna. To maszyny mające co najmniej 20 lat.

Autor: Dariusz Prosiecki / Źródło: Fakty TVN

Pozostałe informacje

tvnpix