Fakty - oglądaj online

Z premierem nie ma żartów. Demonstrantów z pluszową sową spisała policja

Przynieśli na spotkanie z premierem Morawieckim miskę ryżu i pluszową sowę, i zostali spisani przez policję. Chcieli zapytać premiera o nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele - gdzie obecny premier jadał.

Tam, gdzie pojawia się władza, tam natychmiast pojawiają się protestujący przeciwko łamaniu konstytucji. Premiera Morawieckiego w Augustowie powitali demonstranci, którzy oprócz koszulek z napisem "konstytucja" mieli także pluszową sowę i miskę ryżu. Wylegitymowała ich policja.

Rekwizyty protestujących to nawiązanie do słów Mateusza Morawieckiego z podsłuchanej rozmowy w restauracji Sowa i Przyjaciele. "Jak ludzie ci zap*** za miskę ryżu, jak było w czasach po drugiej wojnie światowej i w trakcie, to wtedy gospodarka cała się odbudowała" - powiedział wówczas.

- Chciałem zapytać o, na razie chyba jeszcze tajny, plan czy program "Miska ryżu plus" - tłumaczy jeden z protestujących, którego wylegitymowała policja, Jarosław Grondys.

- Bardzo mi się podoba, że w ogóle ludzie takie takie pomysły mają, i że, oczywiście, wymyślają różne gagi, chociaż chodzi o bardzo poważne sprawy - komentuje Zbigniew Janas, działacz opozycji w PRL-u.

Ale protestującym dobry humor szybko zepsuła policja. - Jak spotkanie z panem premierem dobiegło końca, to ni z gruchy, ni z pietruchy, zostaliśmy poproszeni o swoje dane, czyli po prostu wylegitymowani - mówi drugi z protestujących, który został w Augustowie wylegitymowany, Marcin Bartoszewicz. - Dostaliśmy informację, że przyczyną tego jest jakiś rozkaz z góry - relacjonuje Jarosław Grondys.

Policja w lakonicznym komunikacie powołała się wyłącznie na ustawę o policji i podejmowanie czynności porządkowych. A władza sprawy nie komentuje. Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin mówią, że jej nie znają.

"Bardzo dziękuję paniom z kół gospodyń wiejskich za dbałość o polską tradycję"

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się w środę w Sejnach (woj. podlaskie) z przedstawicielkami kół gospodyń wiejskich. Przypomniał między innymi o planowanym wsparciu finansowym dla nich.

"Dokumenty proszę"

Funkcjonariusze w ostatnim czasie spisywali osoby ubrane w koszulki z napisem "konstytucja", tych, którzy ubierali pomniki w te koszulki, zadawali pytania na spotkaniach z politykami PiS, krzyczeli "Lech Wałęsa" i blokowali przemarsze narodowców.

- Takich sytuacji, które wydają się pozornie abstrakcyjne, jest wcale nie tak mało, natomiast one wszystkie jednak ograniczają naszą przestrzeń wolności, bo policja nie zachowuje się w duchu wolnościowym, tylko raczej w duchu represyjnym - ocenia Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

- Przypomina mi to sytuację, jak moja świętej pamięci mama w głębokim PRL-u niosła zwój papieru toaletowego i została zatrzymana i spisana jako potencjalny spekulant - mówi Tomasz Grodzki, senator PO.

Byli opozycjoniści uważają, że władza nie będzie skazywać za demonstracje, ale nękać i zniechęcać do udziału w życiu publicznym. - To jest próba zastraszania - uważa Bogdan Borusewicz, senator PO i wicemarszałek Senatu.

Sędzia Tuleya przed rzecznikiem dyscyplinarnym. "Walczymy do końca"

- Jeśli przyjdzie moment, że nie będzie niezależności, nie będzie niezawisłości, nie cofniemy się i tak. Będziemy walczyli - mówił sędzia Igor Tuleya po zakończonym przesłuchaniu przed rzecznikiem dyscyplinarnym. Dodał, że sędziowie będą walczyli,...

Sędziowie bez adwokata

Jako próby zastraszania środowisko sędziowskie uważa wzywanie do rzeczników dyscyplinarnych tych sędziów, którzy wysyłają do TSUE pytania prejudycjalne. A zwłaszcza odmówienie sędziemu Igorowi Tulei, którego rzecznik dyscyplinarny przesłuchiwał w środę w charakterze świadka, prawa do adwokata.

- Pan sędzia jasno powiedział, że on nie będzie decydował według prawa, tylko tego, co mu się podoba czy nie, czyli prawem staje się pogląd sędziego dyscyplinarnego, co jest strasznie smutne - utrzymuje Jacek Dubois, pełnomocnik Igora Tulei.

- Byłem absolutnie przerażany. Jeżeli jesteśmy na takim etapie, że nie gwarantuje się prawa do obrony (...), to znaczy, że podważamy w ogóle podstawowe wartości państwa demokratycznego - ocenia Adam Bodnar.

Minister sprawiedliwości nie widzi powodu, by bronić sędziego Tulei i jego prawa do adwokata w trakcie przesłuchania. - Są tacy, którzy chcieliby być traktowani jak nadzwyczajna kasta. Albo mówiąc o konstytucji, mówią tak naprawdę o specjalnych przywilejach nadzwyczajnej kasty - przekonuje Zbigniew Ziobro.

Prawo do posiadania adwokata w trakcie przesłuchania zgodnie z prawem przysługuje nie tylko oskarżonemu, ale także świadkowi postępowania.

Autor: Katarzyna Kolenda-Zaleska / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix