Fakty - oglądaj online

  • Foto: tvn24 | Video: Paweł Szot / Fakty TVN
  • Polacy poza podium po konkursie drużynowym w Wiśle
  • Obraz Pawła Kowalewskiego wystawiony na aukcję jako NFT
Na własne oczy

"Pogranicznicy jeżdżą co chwilę". Litwini też pilnują granicy, ale dopuścili naszych dziennikarzy

Reporter "Faktów" TVN Paweł Szot pojechał nad granicę litewsko-białoruską. Tam też obowiązuje stan wyjątkowy - dziennikarzy obowiązują ścisłe reguły, ale mogą uzyskać pozwolenie i tam pracować.

Stan wyjątkowy de facto trwa. Dziennikarze przy granicy będą pod specjalnym nadzorem

Stan wyjątkowy w gminach przy granicy z Białorusią formalnie się skończył. Teraz obowiązuje tam...

Litewska straż graniczna wpuściła nas do objętej stanem wyjątkowym strefy przygranicznej. Mogliśmy tam spędzić tylko osiem godzin. Ślad swojej podróży musieliśmy rejestrować za pomocą GPS-a i aplikacji w telefonie.

Nie wolno nam było zbliżać się na mniej niż 100 metrów do samej granicy. Nie mogliśmy też podążać za wojskowymi kolumnami i filmować ośrodków dla cudzoziemców. Dodatkowo musieliśmy mieć ubrane pomarańczowe, odblaskowe kamizelki.

Pierwszy patrol pojawił się kilka minut po tym, jak wjechaliśmy do strefy. Strażnik sprawdził nasze akredytacje i pozwolił jechać dalej. Poinstruował nas również, że nie wolno im wkraczać bezpośrednio na pas graniczny. Mogliśmy pracować swobodnie, w ramach narzuconych nam reguł. Kilkaset metrów za nami podążała terenówka Straży Granicznej, która po godzinie znikła. Po drodze napotkaliśmy kolejne kontrole.

Opinie mieszkańców

Na krótkim odcinku granica z Białorusią biegnie niemal poboczem drogi. Reporterzy znaleźli się w okolicy Dziewieniszek - litewskiego "cypla" otoczonego z trzech stron przez Białoruś. To właśnie tam latem było najwięcej prób wtargnięcia na terytorium Litwy. Teraz jest jednak spokojniej.

- Oczywiście, pogranicznicy jeżdżą co chwilę, ale żeby ktoś tu przychodził, to nie widziałam - powiedziała nam jedna z mieszkanek. Większość mieszkańców to Polacy. Latem stworzyli obywatelskie patrole. Protestowali, gdy władze chciały zbudować w Dziewieniszkach ośrodek dla cudzoziemców.

- Nie bardzo pasowałoby, żeby tutaj zasiedlono tych migrantów, ponieważ, co ja mogę powiedzieć... Tutaj obok dwie szkoły znajdują się, dwa gimnazja - powiedziała Helena, mieszkanka Dziewieniszek, która przyznała również, że bała się.

Nie wszyscy mieszkańcy są jednak tego samego zdania. - Ja nie boję się. Normalni ludzie. Muzułmanie. Ja kiedyś mieszkałem wśród muzułmanów. Wioska była. Nic złego dla mnie nie zrobili - powiedział Jan Paweł, mieszkaniec Dziewieniszek.

Pomoc wolontariuszy

Na Litwie - tak jak w Polsce - migrantom pomagają wolontariusze. Też nie mogą wjechać w pobliże granicy.

- Nasz telefon jest na Facebooku i migranci dzwonią do nas, albo wysyłają swoją lokalizację. Sprawdzamy, czy możemy im pomóc, albo szukamy kogoś, kto może to zrobić - wyjaśniła Anaisa Guerreiro z organizacji pomocowej "Sienos Grupe".

O pomoc poprosiła grupa, która utknęła w lesie na Białorusi. Już nie marzą o Europie. Z zasypanej śniegiem Litwy chcą wracać na Bliski Wschód.

Autor: Paweł Szot / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix