Fakty - oglądaj online

  • Foto: tvn24 | Video: Renat Kijowska / Fakty TVN
  • Dramatyczny wypadek w Olsztynie. Nie żyje brat i siostra
  • Duży spadek wartości złotego. To może wpłynąć niekorzystnie na inflację
Bez falochronu

"Wydaje się, że wszyscy zaakceptowaliśmy to, że ludzie będą umierać"

30 tysięcy zachorowań dziennie - tak może być w Polsce za dwa, trzy tygodnie. Rzecznik Ministerstwa Zdrowia nie pozostawia złudzeń, za to reakcja rządu na takie prognozy zdaniem ekspertów pozostawia wiele do życzenia. Naukowcy piszą wprost: "w konfrontacji z czwartą falą epidemii w Polsce każdy z nas został pozostawiony samemu sobie".

Potwierdzono prawie 13000 nowych zakażeń koronawirusem

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 12 965 nowych zakażeniach koronawirusem SARS-CoV-2...

Pociąg z Berlina do Warszawy w czwartek wieczorem utknął w Koninie, bo pasażer nie chciał zasłonić ust i nosa i wszczął awanturę, która zakończyła się wezwaniem policji i lekarza. "W związku z zaistniałą, stresującą sytuacją kierownikowi pociągu udzielona została doraźna pomoc medyczna. Nie mógł on także dalej wykonywać prawidłowo czynności służbowych" - brzmi fragment komunikatu w tej sprawie. Trudno mieć za złe kierownikowi pociągu, który nalegał, by pasażer maseczkę założył, skoro Polskę czeka nawet 30 tysięcy zachorowań dziennie w szczycie czwartej fali epidemii.

- Będziemy pewnie oscylować między 25 do 30 tysięcy góra. Szczyt czwartej fali epidemii powinniśmy osiągnąć pod koniec listopada - mówi Wojciech Andrusiewicz z Ministerstwa Zdrowia.

Takie dane mogą zadziałać otrzeźwiająco na tyle, by na przykład w centrum handlowym ustawić się w kolejce po szczepionkę. - Zauważyliśmy w ostatnim czasie że jest więcej chętnych na pierwszą dawkę. Duża liczba zachorowań powoduje, że się ludzie zastanawiają "może jednak się zaszczepić" - wyjaśnia doktor Mariusz Talerczyk, koordynator punktu szczepień w Szczecinie. Jednak kilkadziesiąt osób dziennie w szczecińskim punkcie to wciąż za mało.

Brak reakcji władz

Naukowcy z zespołu do spraw COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk apelują głównie do tych odpowiedzialnych, już zaszczepionych, by przyjęli trzecią dawkę. Bo, jeśli spadnie im odporność, niezaszczepieni mogą ich zakazić. Mają w tym przecież pełną swobodę.

"Poważny niepokój budzi w nas brak adekwatnej do powagi sytuacji epidemicznej reakcji ze strony władz państwowych. W konfrontacji z czwartą falą zachorowań na COVID-19 w Polsce, każdy z nas został pozostawiony samemu sobie" - brzmi fragment apelu.

Z powodu COVID-19 kolejne szpitale w Polsce wstrzymują odwiedziny pacjentów

Coraz więcej szpitali w Polsce decyduje się na wprowadzenie zakazu odwiedzin pacjentów. Ma to...

Podpisuje się pod tym wirusolog profesor Krzysztof Pyrć. Ubolewa on nad tym, że pod koniec sierpnia nie podjęto żadnych kroków, by falę zmniejszyć.

- Wydaje się, że wszyscy zaakceptowaliśmy to, że po prostu ludzie będą umierać - mówi profesor Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Małopolskiego Centrum Biotechnologii.

Z wnioskami ekspertów z PAN zgadza się były główny inspektor sanitarny. Działania władz w walce z epidemią nazwał fikcją. - U nas w kraju nie robi się nic. Bo to, o czym się mówi, że "będziemy egzekwować maseczki", a sztandarowym pomysłem to jest, że będzie ochrona w galeriach handlowych to sprawdzać. Przecież to jest wszystko fikcja - uważa doktor Andrzej Trybusz, były główny inspektor sanitarny.

Ministerstwo: łóżek nie zabraknie

Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że w całej Europie liczba zgonów w ciągu ostatniego tygodnia wzrosła aż o 10 procent. Ze wzrostami zakażeń borykają się między innymi Niemcy i Holandia, której władze planują od soboty wprowadzić częściowy lockdown: sklepy i restauracje będą wcześniej zamykane, a niezaszczepionym zostanie ograniczony dostęp do miejsc publicznych. - Byłem już zmęczony pracą z domu, siedzeniem przed laptopem, więc nie cieszy mnie perspektywa kolejnego lockdownu - mówi jeden z mieszkańców miasta Haarlem w Holandii.

Co do miejsc w szpitalach w Polsce - Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że ich nie zabraknie, choć się szybko zapełniają. - Z dnia na dzień przybywa po kilkaset łóżek w systemie - podaje Wojciech Andrusiewicz.

- Każde zwiększenie liczby łózek covidowych, nie czarujmy się, to jest zabranie łóżka dla pacjenta niecovidowego. Dlatego, że system opieki zdrowotnej w Polsce nie jest z gumy i każde przekształcenie powoduje inne dramaty - przypomina doktor habilitowany Jerzy Jaroszewicz, kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego i Hepatologii w Szpitalu Specjalistycznym numer 1 w Bytomiu.

Autor: Renata Kijowska / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix