Fakty - oglądaj online

Lek pod lupą

Remdesivir nie działa? Niepokojący raport WHO

Teoretycznie jesteśmy przygotowani na wszystko, ale nie na coś takiego - lekarz ze szpitala w Madrycie rozkłada ręce, gdy widzi niszczycielską siłę koronawirusa, a WHO nie ma dobrych wiadomości. Najnowszy raport pokazuje, że lek remdesivir nie działa.

W jednym z madryckich szpitali nie zapomniano o koszmarze z marca. Teraz lekarze martwią się, że jesieni już nie przetrwają. - Znów mamy pełne oddziały. Żyjemy ze śmiercią na co dzień, ale jej rozmiary są niewyobrażalne. Widzimy tyle bólu i bardzo często nie jesteśmy w stanie nic zrobić - opowiada Luis Diaz ze Szpitala Uniwersyteckiego w Madrycie.

Eksperymentalna terapia Donalda Trumpa. "Cud boży" podany w ramach "protokołu współczucia"

Prezydent Donald Trump czuł się źle, jest już lepiej, a w poniedziałek może wyjdzie ze szpitala....

Tym bardziej, że wciąż nie ma jasnej i skutecznej ścieżki leczenia. Wciąż eksperymentujemy, wciąż się uczymy. Niemal codziennie publikowane są nowe badania. Często takie, które wykluczają wyniki poprzednich. W piątek pojawił się niepokojący raport WHO, który stwierdza, że jedyny do tej pory uchodzący za skuteczny lek przeciw koronawirusowi - remdesivir - nie działa.

- Z naszych badań wynika, że ten lek i jeszcze kilka innych nie mają wpływu na przebieg choroby hospitalizowanych pacjentów, nie chronią przed śmiercią, ani nie skracają pobytu w szpitalu - mówi Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO.

Badanie przeprowadzono w 30 krajach na 11 tysiącach pacjentów. Wielu ekspertów ma jednak wątpliwości co do jego wyników. Polscy specjaliści też stosują remdesivir i przekonują, że lek pomaga. Po prostu trzeba wiedzieć, kiedy go podać.

- Lek przeciwwirusowy działa tylko wtedy, kiedy w organizmie jest wirus. Wirus w przypadku COVID-19 jest aktywny w pierwszym tygodniu, góra do 10 dni od wystąpienia objawów - opowiada profesor Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Co ze szczepionkami?

Remdesivir podaje się pacjentom w co najmniej kilkudziesięciu polskich szpitalach, z każdym dniem zapotrzebowanie na niego wzrasta, a zapasy się kurczą.

- Co kilka dni dostajemy dostawy, ale to na przykład w odniesieniu do mojej kliniki jest dosłownie dla kilku pacjentów na dwa, trzy dni i musimy podejmować trudne decyzje czasem - dodaje profesor Robert Flisiak.

Czekamy na szczepionki i jak twierdzą eksperci - widać już światełko w tunelu. Co najmniej jeden koncern chce złożyć dokumenty potrzebne do zatwierdzenia preparatu jeszcze przed końcem listopada.

- Będziemy mieli 2, 3 szczepionki w najbliższym czasie. Natomiast, też powiedzmy sobie szczerze, dajmy tym firmom farmaceutycznym jakiś margines tutaj na to, żeby oni mogli to przetestować do końca - apeluje profesor Marcin Drąg z Katedry Chemii Biologicznej i Bioobrazowania Politechniki Wrocławskiej.

Stawka jest zbyt duża, żeby móc pozwolić sobie na pomyłkę. Szczepionki najpierw trafią do najbardziej zagrożonych i narażonych na zakażenie, potem do miliardów ludzi na świecie.

Autor: Monika Krajewska / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix