Fakty - oglądaj online

Oszukał przeznaczenie

Jako jedyny przeżył katastrofę lotniczą. "Cały czas nie potrafię odgadnąć, dlaczego ja"

Ponad 4 lata po katastrofie samolotu we wsi Topolów w województwie śląskim mówi nam o niej jedyny uczestnik lotu, który przeżył. W samolocie byli spadochroniarze. 11 osób zginęło. Przyczyny katastrofy ma wyjaśnić raport końcowy, który jest niemal gotowy.

Nikt nie krzyczał, nikt nie panikował. Po słowach pilota o awaryjnym lądowaniu część spadochroniarzy zdążyła jeszcze założyć kaski. I to jedyne, co mogli wtedy zrobić.

- Jak media podały, że jedna osoba przeżyła, to w 12 domach tliła się nadzieja, że to ich najbliższa osoba przeżyła, a jak zostały podane może niepełne personalia moje, to w 11 domach ta nadzieja zgasła - mówi Marek Haczyk, skoczek spadochronowy, który ocalał z katastrofy lotniczej w Topolowie.

Marek Haczyk przeżył po tym, jak z rozbitego i płonącego wraku wyciągnęli go świadkowie katastrofy.

Awaria silnika w trakcie lotu i szczęśliwe lądowanie. Na autostradzie

Na drodze międzystanowej niedaleko San Diego w stanie Kalifornia doszło do awaryjnego lądowania samolotu. Na pokładzie znajdowali się 25-letni instruktor oraz jego uczeń. Kiedy maszyna była w powietrzu, pojawiły się problemy z silnikiem. Wtedy...

Pytania i koszmary

- Cały czas nie potrafię odgadnąć, ani odpowiedzieć sobie, niby dlaczego ja (przeżyłem - przy. red.). Byłem jedną ze starszych osób w tym samolocie, byli tam młodzi ludzie, przed którymi naprawdę całe życie było - wyznaje pan Marek.

Oprócz takich pytań codziennie pojawiają się też wspomnienia. - Sny to są koszmary, bo podobno budzę się nawet z krzykiem, cały zlany potem - mówi jedyny ocalały z katastrofy.

Dziś największe emocje wywołuje przede wszystkim rozmowa o akcji ratowniczej. To wtedy, po słowach jednego ze świadków katastrofy, Marek Haczyk zrozumiał, że może być jedynym, który ocalał.

- Krzyknął, że wyciągnęli już wszystkich, ale, niestety, dwóch moich kolegów nie żyje. Ja pamiętam, że wtedy krzyknąłem "jakich dwóch, nas tam było 12 osób" - wspomina.

LOT wynajął dodatkowe samoloty z załogami na czas strajku

Polskie Linie Lotnicze LOT wynajęły dodatkowe samoloty z załogami, by zapewnić ciągłość połączeń na wypadek problemów, gdyby piloci i stewardesy LOT-u uczestniczący w strajku związków zawodowych, uniemożliwili wykonywanie rejsów zgodnie z planem -...

Raport gotowy, ale nie opublikowany

Do katastrofy w Topolowie pod Częstochową doszło 5 lipca 2014 roku. Do dziś jej uczestnik oraz bliscy ofiar nie wiedzą, co było jej przyczyną.

W opublikowanym miesiąc po wypadku raporcie wstępnym członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych napisali jedynie o możliwej usterce technicznej. "Z uzyskanych informacji wiadomo, że samolot miał wcześniej problemy z lewym silnikiem" - napisano.

Po czterech latach od katastrofy jest już raport końcowy, ale PKBWL musi go najpierw przesłać do Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu w Stanach Zjednoczonych. Ta procedura jest konieczna, bo to właśnie w USA zarejestrowany był samolot.

- Hipotez samego zdarzenia mieliśmy kilka i kolejno niwelowaliśmy te hipotezy, dochodząc do jednego, drobnego elementu, ale bardzo poważnego, w strukturze działania samolotu - mówi Andrzej Pussak z PKBWL.

Samolot zaczął kołować, pasażer postanowił wysiąść. "Zrobiło się zamieszanie"

Niecodzienne zdarzenie na pokładzie samolotu Polskich Linii Lotniczych. Pasażer rejsu z Nicei do Warszawy - zdaniem załogi - "w sposób ekspresyjny" zdecydował się zrezygnować z lotu tuż po rozpoczęciu kołowania. Na pokładzie zrobiło się...

Paliwo samochodowe w zbiorniku?

Na wnioski ekspertów PKBWL czekają teraz prokuratorzy z Częstochowy. W tym przypadku treść dokumentu może zdecydować o ewentualnych zarzutach. Na razie w śledztwie brane są pod uwagę trzy hipotezy: awaria podzespołów, błąd pilota oraz nieprawidłowości przy organizacji lotu.

- W tym wątku badamy kwestię ewentualnego przeciążenia tego samolotu, jak również kwestię stosowania niewłaściwego paliwa - informuje Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Z ekspertyzy, którą dysponuje prokuratura, wynika, że w jednym ze zbiorników zatankowane było paliwo do samochodów.

Autor: Robert Jałocha / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix