Fakty - oglądaj online

  • Foto: Fakty TVN | Video: Monika Krajewska / Fakty TVN
  • Dzieci czekają latami na przeszczep serca. Nie przeszkadza im to cieszyć się świętami
  • Robią wszystko, by przesyłki dotarły na czas. Dzień z życia kurierów
Życiowa misja

Oni nauczyli ją cieszyć się życiem, ona chce im się odwdzięczyć. Polka zakochana w Malawi

To miał być krótki przystanek w podróży po Afryce, a stał się sensem życia. Dorota Pichowicz pokochała Malawi od pierwszego wejrzenia. Choć to miłość trudna, bo trudne jest życie w jednym z najbiedniejszych krajów świata. Choć sama zmaga się z chorobą, to robi, co może, by pomóc. Dzięki niej wsparcie dla Malawi płynie z całej Polski.

Doris jeszcze nie wie, że za kilka tygodni paczka z prezentami trafi do niej i jej rodziny. Na święta już nie zdąży, ale w Malawi każdy taki prezent to powód do świętowania.

- Pakujemy to, co mamy w domu. Ja zachęcam do pakowania nawet takich rzeczy już używanych, ale nadal dobrej jakości, to jest wszelkiego rodzaju świateł, koców, śpiworów - mówi Dorota Pichowicz.

"Oni cieszą się, że mają życie"

Gdy dwa lata temu organizowano pierwszą taką zbiórkę, do Malawi trafiło pięć 20-kilogramowych paczek, rok temu było ich już kilkanaście, a teraz jeszcze więcej. Dzięki Dorocie, do tego państwa płynie obecnie wsparcie z Chicago, Dublina czy niewielkiego dolnośląskiego Damianowa.

- To jest naprawdę bardzo ubogi kraj. Pomimo tego, to są ludzie, którzy nauczyli mnie, jak cieszyć się życiem, oni codziennie rano wstają i dziękują Bogu za to, że mają życie. To jest cudowne - tłumaczy Dorota.

A to, jak cenne potrafi być życie, Dorota rozumie, jak mało kto. Od kilkunastu lat cierpi na kardiomiopatię - jej serce może stanąć w każdej chwili. Przed nagłą śmiercią chroni ją wszczepiony defibrylator.

- Ona do życia podchodzi bardzo poważnie, dostała drugie życie. Wie, że nie wolno jej biegać, nie wolno jej skakać, nie wolno jej się śpieszyć. Dotrze tam, gdzie chce, ale może wolniej - mówi matka Doroty, Krystyna Pichowicz.

Młoda Polka opiekowała się dzikimi zwierzętami w Afryce. "Ekstremalne przeżycie"

Pojechała do Afryki, aby zajmować się dzikimi zwierzętami takimi jak lwy, słonie, gepardy, bawoły czy nosorożce. Ale do czynienia miała również ze "zwykłymi" pacjentami, czyli psami i kotami. O swojej weterynaryjnej misji na Czarnym Lądzie...

Od ryżu, przez angielski, po traktor

W tym drugim życiu Dorota Pichowicz organizuje nie tylko paczki. Pracuje w Wielkiej Brytanii, a całe zarobione tam pieniądze inwestuje w szkoły i programy pomocy dla Malawi. W projekt zaangażowała malawijskich artystów i nauczycieli. Wspólnie stworzyli klasę, w której być może już niedługo tamtejsze dzieci będą uczyły się angielskiego.

- Tymi dziećmi się zajmujemy, opiekujemy się, gotujemy dla nich prawdziwe, porządne, dobre jedzenie, czyli ryż, fasolę, kassawę - wymienia pani Dorota.

W planach jest budowa biblioteki, nie tylko dla tych najmłodszych. Dorota liczy na to, że wkrótce czas będą tam mogły spędzać także osoby starsze. Malawi jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, a więc potrzebne jest tam naprawdę wszystko.

- Jest mnóstwo instytucji, które pomagają różnym ludziom i placówkom, a Dorota jest sama. Kiedy porozmawiałyśmy, okazało się, że Malawi potrzebuje pomocy, a my chcemy pomagać - wyznaje Iza Szczygieł z "Gazety Roland" ze Środy Śląskiej.

Dorota do Malawi wróci już za kilka miesięcy. Marzy o tym, by tym razem przywieźć ze sobą materace i łóżka, a w przyszłości być może nawet traktor.

Autor: Monika Krajewska / Źródło: Fakty TVN

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix