Fakty - oglądaj online

  • Foto: Fakty TVN | Video: Maciej Woroch / Fakty TVN
  • Prognoza pogody na piątek 21 grudnia
  • Wyższa bonifikata dla wszystkich? "Mówimy sprawdzam PiS-owi"

"Jestem zaszczycona, że mogłam go znać". Bliscy wspominają Bartosza Niedzielskiego

Nie żył i nie pracował dla pieniędzy, chciał i lubił pomagać innym, słabszym, bezdomnym. Zginął postrzelony przez terrorystę. Zanim Bartosz Niedzielski zmarł w szpitalu, odwiedziły go setki przyjaciół i znajomych. Nie tylko ze Strasburga, gdzie mieszkał.

Po śmierci Polaka w Strasburgu łódzka prokuratura otwiera śledztwo

Łódzki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej prowadzi postępowanie w sprawie ataku dokonanego...

Matka i ciotka Bartosza Orenta-Niedzielskiego nie chciały pokazywać twarzy podczas nagrywania tego materiału. Zgodziły się jednak na krótką rozmowę, by opowiedzieć, jakim Bartosz był człowiekiem.

- On był tak uważny na każdego człowieka, że jak on z kimś rozmawia, a widzi, że coś tam się dzieje, to już dotyka i głaszcze, i uspokaja, już słyszy, że ktoś tam inny coś mówi. On miał wszystkie "antenki". Jego wszystkie zmysły były rozbudzone - wspomina Dorota Orent, mama Bartosza. - Ja myślę, że anioły przychodzą, żeby zrobić coś dobrego na Ziemi - dodaje.

- Miał tak otwarte serce, że nie raz przez to otwarte serce, przez tę pomoc, branie bezdomnych do domu, był okradziony, miał duże straty. Ale nigdy do nikogo nie miał żalu - opowiada Agata Orent, ciotka Bartosza.

Setki ludzi w szpitalu

Bartosz Niedzielski został ciężko raniony przed piekarnią w centrum Strasburga, kiedy 29-letni Francuz pochodzenia marokańskiego zaczął strzelać.

- Razem ze swoim przyjacielem zostali trafieni całkowicie przypadkowo. To mogło być dwóch zupełnie innych przechodniów stojących trzy metry dalej - mówi Dominique Jung, redaktor naczelny gazety "DNA".

W szpitalu odwiedziły Bartosza Niedzielskiego setki ludzi, jak wspominają jego bliscy. W niedzielę 36-latek zmarł.

- On dał przesłanie dla ludzi, że można być cudownym człowiekiem. Bez pieniędzy i bez kariery - twierdzi Dorota Orent.

Był wszędzie

Ci, którzy Bartka znali od dawna, wspominają, że to dzięki jego staraniom w Strasburgu uruchomiono nocny autobus, a opisując go, często się uśmiechają, choć wypłakali już po nim sporo łez.

- To są takie łzy smutku, ale też łzy takiego, nie wiem... Ja jestem zaszczycona po prostu, że mogłam go znać - wyznaje Magdalena Galas, przyjaciółka Bartosza. - Miał taką łatwość zachęcania ludzi do wielu rzeczy, do dzielenia się. Emanowała z niego pasja i energia, i taka dobroć, i to chyba przyciągało wszystkich - wspomina inna przyjaciółka Bartosza, Ewelina.

Bartosz Niedzielski oprowadzał turystów po mieście, działał na rzecz mniejszości etnicznych, kulturowych i seksualnych, angażował się w obronę praw Palestyńczyków i organizację festiwalu komiksowego.

- W stowarzyszeniach i organizacjach pozarządowych znali go wszyscy. On tak dużo robił, dla kultury i dla innych. On po prostu był wszędzie - mówi Lionel Wurms, znajomy Bartosza.

O terroryzmie Bartosz Niedzielski mówił, żeby go zwalczać miłością, a nie bronią, bo terroryści to pogubieni ludzie.

- No właśnie ktoś napisał tak pięknie, że dobro spotkało się ze złem oczy w oczy, i taka jest prawda - uważa Agata Orent.

Autor: Maciej Woroch / Źródło: Fakty TVN

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix