Fakty - oglądaj online

350 dni niepewności i koniec "życia na sznurku". Julka ma nowe serce i zapowiada: będę psocić

Mała Julka i wielki dar. Dziewczynka dostała nowe serce, a dla niej to zupełnie nowe życie. Nie w szpitalu i przy ciężkiej pompie, ale w domu i przy ukochanej kotce.

Przez rok podłączona do sześciolatki pompa wspomagała jej serce, ale nie będą za sobą tęsknić. Po przeszczepie wszystko się zmieniło. - Jestem wolna - mówi Julka i dodaje, że w końcu może biegać i "będzie psocić".

Od czterech lat nie mogła, a 350 dni temu zamieszkała w szpitalu. Uratować ją mogło tylko nowe serce. Czekanie wszystkim dało się we znaki. - Nie mogłam jej zobaczyć przez długi okres czasu. Tylko przez telefon troszeczkę usłyszałam. Teraz jestem przeszczęśliwa, że ona wreszcie wróci do domu - mówi babcia Julii, Mirosława Kupczyk.

Czas przyspieszył, gdy dwa miesiące temu przyszła wiadomość, że jest nowe serce dla dziewczynki. - Zaczęła podskakiwać i mówić, że w końcu będzie mogła jeść swoje ukochane ogórki, że wróci do domu - wspomina mama Julii.

Dzieci czekają latami na przeszczep serca. Nie przeszkadza im to cieszyć się świętami

Ma 11 lat i to będą pierwsze takie święta w jego życiu. Choć nadal w szpitalu, to już bez strachu, że następnego ranka nie dożyje. Od dwóch dni Kryspin ma nowe serce. Czekał na nie blisko dwa lata. 6-letnia Julka z sali obok też czeka. Dla niej i...

"Będę psocić"

Julka nie miała pojęcia, z jakim ryzykiem wiąże się operacja przeszczepu serca. Trwała 10 godzin, były komplikacje. Rodzice wytrzymali to napięcie, a operacja się udała.

- Serce zaczęło bić prawidłowo, ciśnienie jest dobre, ale wymaga od nas bardzo dużo pracy - mówił po przeszczepie dr Szymon Pawlak, kardiochirurg dziecięcy ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Dziś spokojnie można snuć plany, kim będzie, jak już dorośnie. - Będę odkrywać albo nowe pająki albo będę leczyć robaki - mówi dziewczynka.

Bo Julka jest nieustraszona. Choć przyznaje, że jest coś, czego się lęka. - Jedynej rzeczy, której się boję to jest… galaretka, bo się trzęsie - zdradza Julka.

"Na oddziale jest następne dziecko"

Z niecierpliwości drży Lilka, Julki kotka. W niewidzianym od roku domu wszystko jest już gotowe. Pani Agata gorąco dziękuje: rodzinie dawcy, zespołowi ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Koordynatorka transplantacji, pani Bogumiła, już za Julką tęskni. Za wspólną grą w karty, żartami.

- Tego będzie mi brakować, ale szczerze? Na oddziale jest następne dziecko. Mały chłopczyk, niespełna roczny - mówi Bogumiła Król, koordynator transplantacji Śląskiego Centrum Chorób Serca.

Niech jemu też się uda. Jak Julce.

O małej Julce mówiliśmy w "Faktach" we wrześniu 2017 roku:

Ma pięć lat, a szpital nazywa swoim domem. Mała Julia czeka na nowe serce

5-letnia Julia, która potrafi podbić każde serce, czeka na własne. Od pół roku mieszka w szpitalu, ponieważ bez pomocy specjalnej pompy jej serce już nie daje rady. Rodzice zrezygnowali z pracy i razem z Julką zamieszkali na szpitalnych...

Autor: Renata Kijowska / Źródło: Fakty TVN

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
qolfa
qolfa

Galaretka sie trzesie bo sama sie boi. Julka! Naprawde ciesze sie z Toba i Twoja Rodzina. Zycze zdrowia.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje

      tvnpix