Fakty w Południe

"Fałszywy konwojent" był tylko narzędziem? Prokuratura uważa, że za "napad stulecia" odpowiada kto inny

"Fałszywy konwojent" był tylko narzędziem? Prokuratura uważa, że za "napad stulecia" odpowiada kto inny

Trzy miesiące - tyle ma prokuratura na udowodnienie tezy - że to Grzegorz Ł. jest mózgiem "napadu stulecia". Sąd przychylił się do wniosku śledczych, że mężczyzna mógłby - pozostając na wolności - próbować ukryć swoją rolę w sprawie. Chociaż to wizerunek Krzysztofa W., czyli fałszywego konwojenta, jest wszystkim dobrze znany - to mężczyzna, według ustaleń śledczych - miał tylko wykonywać polecenia Grzegorza Ł. To właśnie Grzegorz Ł., wiceprezes firmy ochroniarskiej z Łodzi, zatrudnił Krzysztofa W. I to wiceprezes, choć nie własnymi rękami, okradł "swoją" firmę.

"W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nie dolecimy na orbitę". Astronauci opowiadają o awarii Sojuza

Zatrzęsło nami w kabinie, a później system wykrył, że jest awaria jednego z silników. W tym momencie jasno zdałem sobie sprawę, że tego dnia nie dolecimy na orbitę - astronauci opowiadają o tym, co przeżyli podczas awarii, do której doszło tydzień temu po starcie Sojuza z kosmodromu Bajkonur. Loty astronautów na stację orbitalną zostały wstrzymane, a wymiana załogi na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będzie możliwa najszybciej na początku grudnia - wynika z zapowiedzi rosyjskiej agencji Roskosmos. Przyczyny awarii bada specjalna komisja.
tvnpix