Na domówce, na plaży czy w modnym klubie. Gdziekolwiek zastała nas północ - witaliśmy 2024 rok. Minimaliści mówią - oby nie był gorszy, ale optymiści liczą na lepsze.
W Łodzi na Piotrkowskiej, w Sopocie na kempingu czy też na nadmorskiej plaży - każdy z nas mógł 2024 rok powitać tak, jak tylko chciał. W niektórych miejscach frekwencja robiła wrażanie. W Świnoujściu było kolorowo i głośno, ale doświadczenie nauczyło włodarzy miasta, by ludzie bawili się tam, gdzie od mieszkańców oddzieleni są wydmą i pasem hoteli, dzięki czemu huk fajerwerków był mniej uciążliwy dla domowych zwierząt.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Pożegnaliśmy 2023 rok. Cały świat wszedł w Nowy Rok
W Warszawie, mimo że nie było jednego dużego koncertu, na ulice też wyszły tłumy. Zakochani w latach dwudziestych i swingu spotkali się we Wrocławiu. W Białymstoku uczestników Red Party miał połączyć kolor. Atrakcje sylwestrowej nocy czekały również na najmłodszych. W jednej ze szkół podstawowych w Szczecinie na imprezę z nocowaniem przyszły dzieci. - To jest fajna okazja, żeby dzieci się zintegrowały ze sobą, pobawiły, a przy okazji odciąża to też rodziców - mówi jeden z rodziców.
Czujność służb
Nie wszyscy zabawę w najbardziej imprezową noc roku będą dobrze wspominać. Telefony alarmowe tradycyjnie rozdzwoniły się tuż po północy. Wybuchło blisko 600 pożarów. Paliły się głównie pozostałości po fajerwerkach, śmietniki przydomowe, płoty czy pozostałości roślinne. Ratownicy medyczni z zachodniopomorskiego też mieli ręce pełne pracy. - Nasi medycy oczywiście najczęściej udzielali pomocy osobom pod wpływem alkoholu. Kilka zgłoszeń dotyczyło osób, które doznały urazów podczas wybuchu fajerwerków - informuje Paulina Heigel, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak minęła sylwestrowa noc? "Było blisko 600 pożarów"
Młodej kobiecie, która wypadła z balkonu podczas robienia sobie selfie, pomogli ratownicy z Poznania. - Ostatecznie wszystko skończyło się nie tak tragicznie, jakbyśmy przypuszczali(...) Została ta kobieta przewieziona do szpitala - informuje Jakub Wakuluk z WSPR w Poznaniu.
Zgłoszeń o sytuacjach, które wymknęły się spod kontroli, było mniej niż w poprzednich latach - słyszymy ze strony służb.
Źródło: Fakty po Południu TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Fakty po Południu TVN24