Fakty po Faktach

Goście: Marek Migalski, Marek Borowski i Ludwik Dorn

"Wszystko może się zdarzyć". Borowski, Dorn, Migalski o polskiej polityce w 2019 roku

- To jest fantastyczne, że w tym roku wszystko może się zdarzyć - mówił w "Faktach po Faktach" politolog Marek Migalski, pytany o prognozę na 2019 rok w polskiej polityce. Czy także przedterminowe wybory parlamentarne? Według senatora Marka Borowskiego, opłacałyby się one Prawu i Sprawiedliwość. Jak wtrącił były marszałek Sejmu Ludwik Dorn, mimo to PiS na nie się nie zdecyduje.

Goście noworocznego odcinka "Faktów po Faktach" dyskutowali o tym, jakie wydarzenia w polskiej polityce może przynieść 2019 rok. Odnieśli się m.in. do kwestii przyspieszonych wyborów parlamentarnych. "Gazeta Wyborcza" 19 grudnia ubiegłego roku napisała, że Prawo i Sprawiedliwość rozważa ich przeprowadzenie na wiosnę.

"Prezydent Andrzej Duda może skrócić kadencję parlamentu, jeśli w ciągu czterech miesięcy od złożenia w Sejmie projektu ustawy budżetowej, nie zostanie ona uchwalona" - wskazywała "Wyborcza"

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek jeszcze tego samego dnia zaprzeczyła tym doniesieniom. Wiceszef kancelarii prezydenta Paweł Mucha dodał, że według jego wiedzy, nie odbywały się rozmowy na ten temat.

Marszałek Karczewski: jakieś zmiany w rządzie będą potrzebne

Ponieważ wygramy wybory do Parlamentu Europejskiego, taką mam nadzieję, więc w przypadku startu...

"Opozycja nie zdoła sporządzić wspólnych list, czyli będzie skazana na porażkę"

Senator Marek Borowski przyznał, że nie wierzy, by PiS zdecydowało się na przedterminowe wybory, jakkolwiek "widzi taką możliwość, wynikającą z konstytucji, a także z twórczej interpretacji tejże konstytucji przez Prawo i Sprawiedliwość".

- To może być dla Prawa i Sprawiedliwości opłacalne - ocenił.

Tłumaczył, że "jeśli one (przedterminowe wybory parlamentarne - red.) zostaną ogłoszone przez prezydenta z zaskoczenia, wówczas zgodnie z przepisami wszystkie terminy ulegają skróceniu".

- Rejestracja list powinna nastąpić w ciągu piętnastu dni, to oznacza, że duże partie dadzą sobie radę, mniejsze już niekoniecznie, a już na pewno opozycja nie zdoła sporządzić wspólnych list, czyli będzie skazana na porażkę - wskazywał Borowski.

"Przedterminowe wybory to samonegujące się proroctwo"

"Nie będzie przyspieszonych wyborów"

Absolutnie nie będzie przyspieszonych wyborów - przekonywała w środę rzeczniczka PiS Beata...

Były marszałek Sejmu Ludwik Dorn przypomniał przyspieszone wybory z 2007 roku i skrócenie kadencji parlamentu przez ówczesną koalicję rządową, którą tworzyły PiS, Samoobrona i Liga Polskich Rodzin.

Zostały wtedy rozpisane nowe wybory, wygrane następnie przez Platformę Obywatelską.

Dorn przyznał, że był wtedy "wielkim zwolennikiem tych wyborów". Ocenił, że nie chodziło o to, "czy można coś zyskać", ale "jak stracić jak najmniej".

- Jeżeli chodzi o przedterminowe wybory, to ja sobie posprawdzałem tytuły prasowe z trzech minionych lat - dodał były marszałek Sejmu.

Jego zdaniem, wszystkie zapowiedzi szybszej elekcji są "jak potwór z Loch Ness".

- Wystawiają w tytułach prasowych łeb z wody tak mniej więcej co rok - ocenił.

Przypomniał także, że "rok temu PiS też przeniosło głosowanie nad budżetem na styczeń i żadnych przedterminowych wyborów nie było". Podkreślał, że nie sądzi, aby odbyły się one i tym razem.

Jego zdaniem nieuchwalenie budżetu spowodowałoby, że "te 10 procent głosów z portfela, które utrzymują PiS mówi: No czy wy jesteście poważni? Wszystko macie, jeszcze mówicie, że nam te portfele pogrubicie, a tutaj rzucacie się na takie niepewne wody".

- Innymi słowy, te przedterminowe wybory to trochę tak, jak samonegujące się proroctwo - mówił.

Jak tłumaczył, "kto je rozpisze, mając bezwzględną większość, ten moim zdaniem ryzykuje bardzo poważnie jej utratę".

Dorn: nie sądzę, żeby przedterminowe wybory się odbyły
Wideo: tvn24 Dorn: nie sądzę, żeby przedterminowe wybory się odbyły

"Widać, że ta narracja stanowi problem dla PiS"

Politolog Marek Migalski zwrócił uwagę, że w kontekście przyspieszonych wyborów parlamentarnych istotne jest, "jak wytłumaczyć wyborcom, że ich partia odrzuca ich własny budżet i to rękami ich prezydenta".

Jak wskazywał, wygrywa się "nie tylko twardym elektoratem, ale tymi pięcioma, siedmioma, dziesięcioma procentami, które zyskuje się w czasie kampanii wyborczej"

Zdaniem Migalskiego, przedterminowe wybory do Sejmu i Senatu mogłyby być korzystne dla Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ wyprzedziłyby "elekcję do europarlamentu, która jest skrajnie niekorzystna dla PiS".

- Wobec tego wyprzedzając to, (PiS- red.) uprzedza jednocześnie tę pułapkę, którą na tę partię zastawił Donald Tusk, mówiąc o tym, że to będą wybory za bądź przeciwko członkostwu Polski w Unii Europejskiej - dodał politolog.

Podkreślił, że jest to "pewne uproszczenie", ale "widać, że ta narracja stanowi problem dla PiS".

- Na każdej możliwej konwencji oni (przedstawiciele PiS - red.) odwołują się do tych słów i udowadniają, że nie są za polexitem, że oni w ogóle najbardziej kochają Unię ze wszystkich - tłumaczył.

"To przecież byłaby całkowita dekompozycja dla opozycji"

Cimoszewicz: Polska jest krajem z Czarnym Piotrusiem w ręku

Granica absurdu została przekroczona już dawno - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 były...

Migalski zwrócił również uwagę na "wczesną emeryturę medialną pani Pawłowicz" (Krystyny Pawłowicz, posłanki PiS - red.).

- Oczywiście może być to samo w sobie śmieszne, ale to jest jakiś sygnał, że ktoś tu się przygotowuje na udawanie kogoś miłego i sympatycznego - mówił politolog.

Dodawał też, że "o ile to byłby problemem dla PiS - przedterminowe wybory, a właściwie wytłumaczenie tego, dlaczego się do nich idzie - to przecież byłaby całkowita dekompozycja dla opozycji".

- To jest właściwie niemożność ułożenia wspólnej listy dla tak zwanej zjednoczonej opozycji - tłumaczył Migalski.

Wymieniał, że jest to także "zaskoczenie całkowicie Roberta Biedronia, który dopiero na 3 lutego zapowiada swoją konwencję".

- Tutaj kilka przynajmniej rzeczy przemawia za tym, że to by się PiS-owi opłacało, gdyby potrafiło to wytłumaczyć nie tylko swojemu żelaznemu elektoratowi - mówił Migalski.

"To przecież byłaby całkowita dekompozycja dla opozycji"
Wideo: tvn24 "To przecież byłaby całkowita dekompozycja dla opozycji"

"Tu oczywiście nie chodzi o polexit"

Goście "Faktów po Faktach" byli również pytani o to, jak ich zdaniem mogą wyglądać listy do wyborów europarlamentarnych, a także parlamentarnych w Polsce.

Ludwik Dorn przyznał, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego "widzi pewien motyw dla wspólnej listy i to na prawdę całej opozycji". Dodał, że "tam jest bardzo jasny motyw: Polska w Europie".

- Tu oczywiście nie chodzi o polexit i wyprowadzanie przez PiS Polski z Unii Europejskiej, ale wyprowadzanie Unii Europejskiej z Polski - mówił Dorn.

Ludwik Dorn o wspólnej liście opozycji do europarlamentu
Wideo: tvn24 Ludwik Dorn o wspólnej liście opozycji do europarlamentu

"Do parlamentu europejskiego na pewno nie pójdzie zjednoczona opozycja"

"Osłabienie Unii Europejskiej od środka", "polityka absolutnie promoskiewska"

W interesie Polski było zaimplementowanie wyroku TSUE i to zostało przez nas przeprowadzone,...

Migalski dodał z kolei, że stworzenie wspólnej listy nie jest łatwe. Podkreślał, że partie różnią się od siebie ideologicznie.

- Trzeba uwzględniać nie tylko dobro kraju, ale również dobro swoich działaczy, swoje jako przywódców partii, aparatu i to jest naprawdę skomplikowane - wskazywał Migalski.

Ocenił też, że "jeśli terminy zostaną dotrzymane, jakie wynikają z konstytucji, to do parlamentu europejskiego na pewno nie pójdzie zjednoczona opozycja, bo to już właściwie ogłosił Robert Biedroń".

- To czy PiS będzie miało trzydziestu eurodeputowanych, czy dwudziestu, to naprawdę niczego nie rozstrzyga - tłumaczył.

Jego zdaniem "liderzy opozycji mają mało powodów do tego, żeby się bardzo spinać, bo najwyżej nie przekroczą tego progu".

- Najwyżej trzech eurodeputowanych PSL-u nie będzie w Parlamencie Europejskim, albo czterech SLD - dodawał. Przyznał, że "to oczywiście jest problemy tych partii, ale nie taki, że nie wchodzą do Sejmu".

- W moim przekonaniu prawdziwe rozmowy zjednoczeniowe zaczną się w dzień po wyborach europejskich - mówił Migalski.

Podkreślił, że elekcja do PE "wyznaczy pewną dynamikę, jednak tutaj w maju nie rozstrzygnie się to, kto wygra w październiku". W jego ocenie, "jeśli PiS może zostać odsunięty od władzy, to tylko tej jesieni".

- Następne wybory (PiS - red.) wygra już konstytucyjnie, dlatego, że nie tylko zmieni prawo, nie tylko ordynację, nie tylko media, ale również strukturę biznesu. Za cztery i pół roku to po prostu będzie już inny kraj - mówił Migalski.

Migalski o wyborach do europarlamentu
Wideo: tvn24 Migalski o wyborach do europarlamentu

Borowski: nie widzę przeszkód do stworzenia wspólnej listy dla opozycji

Co czeka nas w gospodarce w 2019 roku? Prognozy

Czy w przyszłym roku możemy spodziewać się spowolnienia? O ile wzrosną ceny żywności? Prognozy...

Senator Borowski podkreślał z kolei, że "jeżeli rozmawiamy o czymś takim jak wspólna lista do parlamentu polskiego, to zawsze pojawia się problem co łączy te partie".

- Główny problem dzisiaj dla przyszłości Polski i Polaków to jest to, czy zachowamy te wszystkie wartości, które konstytucja w 1997 roku przyjęła i uchwaliła - mówił.

Jak ocenił, "PiS teraz przyhamowało", ale jeśli wygra wybory parlamentarne, "to już pójdzie prostą drogą węgierską".

- Nie widzę jakichś zasadniczych przeszkód, żeby nie powstał jakiś wspólny program - dodawał.

Jego zdaniem jednak "problem dzisiaj polega na tym, że partie opozycyjne dyskutują dość często na temat tego czy zrobić wspólne listy, czy nie", a nie na temat zagadnień ustrojowych państwa.

Ludwik Dorn ocenił, że wyłącznie kwestiami ustrojowymi nie da się wygrać wyborów. Jego zdaniem "obie partie nakierowały się na te 10 procent wyborców przede wszystkim portfela".

- Kwestia, czy te mniej więcej 10 procent wyborców portfela pozostanie przy PiS-ie - zastanawiał się były marszałek Sejmu. W jego ocenie, właśnie to "ma kluczowe znaczenie".

"W przyszłym roku upadnie jakaś wielka partia"

Prognozując, co może wydarzyć się w 2019 roku, Marek Migalski stwierdził, że "to jest fantastyczne, że w tym roku wszystko może się zdarzyć".

- Polityka będzie fascynująca, dlatego, że naprawdę jest absolutnie możliwe zwycięstwo PiS-u w obu elekcjach i absolutnie jest możliwa w nich przegrana Prawa i Sprawiedliwości - wskazywał politolog.

Jak mówił, "to zależy od polityków, oczywiście ostatecznie od wyborców, dlatego tutaj nic nie zostało rozstrzygnięte".

Ludwik Dorn krótko podsumował, że "w przyszłym roku upadnie jakaś wielka partia".

Wracając do przyspieszonych wyborów parlamentarnych, senator Borowski ocenił z kolei, że "ich nie będzie, jeżeli opozycja zacznie teraz rozmowy i ogłosi, że jest przygotowana".

- Ich sens polega tylko na zaskoczeniu - mówił.

"W przyszłym roku upadnie jakaś wielka partia"
Wideo: tvn24 "W przyszłym roku upadnie jakaś wielka partia"

Źródło: tvn24

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

  • Prof. Król: mamy do czynienia ze schyłkiem najwspanialszego okresu w naszej historii

    Prof. Król: mamy do czynienia ze schyłkiem najwspanialszego okresu w naszej historii

    To, czego zawzięcie broni Koalicja Europejska, czyli to co ja nazywam demokracją proceduralną, to przez pewien długi czas wspaniale działało w Europie. I przyszedł (na to - red.) koniec po prostu. W pewnym momencie wszystko się kończy - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 historyk idei profesor Marcin Król. - Mamy do czynienia ze schyłkiem. To był najwspanialszy okres w ludzkich dziejach, nie było nigdy lepiej ludziom - ocenił.

    czytaj więcej »
  • Wyniki wyborów komentują goście specjalnego programu "Fakty po Faktach" w TVN24

    Wyniki wyborów komentują goście specjalnego programu "Fakty po Faktach" w TVN24

    Jestem uskrzydlony, bo jestem związany ze środowiskiem politycznym, które po raz piąty z rzędu wygrało wybory - mówił w specjalnym programie "Fakty po Faktach" w TVN24 Jarosław Sellin. Zdaniem Andrzeja Halickiego z PO, "nad ranem będzie albo remis, albo PiS i Koalicja Europejska znajdą się bardzo blisko siebie". - Było takie przekonanie, że jak się wszyscy zjednoczą przeciwko PiS-owi, to PiS się już nie obroni. Obronił się i to przy dość sporej frekwencji - mówił prof. Maciej Gdula.

    czytaj więcej »
  • "Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może cokolwiek zrobić"

    "Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może cokolwiek zrobić"

    Nasza cywilizacja jest bardzo krucha i zależy od bardzo drobnych detali - mówił w "Faktach po Faktach" prof. Szymon Malinowski z wydziału fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. - Jeśli zauważyliśmy, że emisje i spalanie paliw kopalnych, to jest coś, co doprowadza świat do ruiny zarówno ekonomicznie, jak i ekologicznie, to dziś musimy stworzyć system - podkreślił Mirosław Proppé, prezes WWF. W drugiej części gośćmi programu byli Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była ambasador RP w Moskwie i Jan Piekło, były ambasador RP na Ukrainie.

    czytaj więcej »
  • Lewandowski: rządzący przerabiają nasz ustrój na wschodni i nazywają to dobrą zmianą

    Lewandowski: rządzący przerabiają nasz ustrój na wschodni i nazywają to dobrą zmianą

    To pierwszy rząd, który w takim krótkim czasie i tak boleśnie roztrwonił kapitał wiarygodności Polski w Unii Europejskiej - ocenił w "Faktach po Faktach" europoseł Janusz Lewandowski (PO), ubiegający się w niedzielnych wyborach o miejsce w Parlamencie Europejskim z list Koalicji Europejskiej. Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz (Porozumienie) przekonywała natomiast, że "Polska jest największym promotorem wspólnoty europejskiej", między innymi w zakresie obrony jednolitego rynku.

    czytaj więcej »
  • Biedroń: Siedzę tutaj jako szef trzeciej siły politycznej. To jest coś pięknego

    Biedroń: Siedzę tutaj jako szef trzeciej siły politycznej. To jest coś pięknego

    Dziękuję wszystkim, którzy nam zaufali i dali taki wspaniały wynik - powiedział w "Faktach po Fatach" w TVN24 szef partii Wiosna Robert Biedroń, odnosząc się do wyników najnowszego sondażu telefonicznego Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24. - Byłem prostym chłopakiem z Krosna, wychowałem się w trudnej rodzinie i nagle siedzę jako szef trzeciej siły politycznej. To jest coś pięknego - dodał. Gośćmi pierwszej części "Faktów po Faktach" byli Bartosz Arłukowicz i Patryk Jaki.

    czytaj więcej »
  • "Testem wiarygodności byłyby dymisje biskupów, którzy ukrywali prawdę"

    "Testem wiarygodności byłyby dymisje biskupów, którzy ukrywali prawdę"

    Polski episkopat zmienił strategię medialną - ocenił w "Faktach po Faktach" w TVN24 teolog i prawnik Piotr Szeląg, odnosząc się do konferencji prymasa Wojciecha Polaka zorganizowanej po posiedzeniu Rady Stałej Episkopatu. Pisarz i watykanista Jacek Moskwa dodał, że "testem wiarygodności" byłyby dymisje biskupów, którzy tuszowali przypadki pedofilii wśród księży.

    czytaj więcej »
  • Doniesienia o majątku premiera? "Zaplanowana gra", "kontrowersyjna sprawa"

    Doniesienia o majątku premiera? "Zaplanowana gra", "kontrowersyjna sprawa"

    Publikacja dotycząca majątku premiera Mateusza Morawieckiego jest "sensacją", która ma wywołać złe emocje tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - stwierdził w "Faktach po Faktach" Sebastian Kaleta z Prawa i Sprawiedliwości. Sprawa "budzi zastrzeżenia z punktu widzenia moralnego i etycznego" - ocenił zaś mecenas Michał Wawrykiewicz. Gośćmi drugiej części programu byli Marek Jurek i Jarosław Kalinowski.

    czytaj więcej »
  • Bielan: premier zdobył majątek uczciwie. Tomczyk: po co go przepisał, chciał coś ukryć

    Bielan: premier zdobył majątek uczciwie. Tomczyk: po co go przepisał, chciał coś ukryć

    Na naszych oczach upada mit o osobistej uczciwości premiera Mateusza Morawieckiego - ocenił w "Faktach po Faktach" poseł PO Cezary Tomczyk. - Platforma Obywatelska i związane z nią media próbują obrzucić błotem jednego z najbardziej popularnych polityków - uznał wicemarszałek Senatu Adam Bielan (Klub PiS). Politycy odnieśli się do poniedziałkowej publikacji o majątku szefa rządu.

    czytaj więcej »
  • "My, ludzie Kościoła, czujemy się zranieni, zdradzeni"

    "My, ludzie Kościoła, czujemy się zranieni, zdradzeni"

    Przenoszenie księży pedofilów z parafii do parafii to dla mnie rzecz niewyobrażalna, polegająca albo na niewiedzy, albo na głupocie, albo po prostu na kolesiostwie - powiedziała w "Faktach po Faktach" siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty "Chleb Życia". Historyk Aleksander Hall podkreślił, że "nie może być żadnego usprawiedliwienia dla tych strasznych zbrodni, ukrywania ich, tuszowania".

    czytaj więcej »
  • "Postawa niektórych polityków wymaga ostrego rozliczenia"

    "Postawa niektórych polityków wymaga ostrego rozliczenia"

    Narracja, która się pojawia, głównie polityków, że normalny człowiek powinien się bać wysłać dziecko na religię, bo ono będzie molestowane, to horrendalne nadużycie - przekonywał w "Faktach po Faktach" senator PiS, profesor Aleksander Bobko. Innego zdania był poseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki, który podkreślił, że w tej sprawie "postawa niektórych polityków wymaga ostrego rozliczenia". W drugiej części programu gośćmi byli Tomasz Nałęcz i Jacek Santorski.

    czytaj więcej »
  • "Ryzykujemy utratę całego pokolenia, to cena, którą możemy zapłacić"

    "Ryzykujemy utratę całego pokolenia, to cena, którą możemy zapłacić"

    Potrzebne jest bardzo głębokie oczyszczenie. Może nam pomóc tylko papież Franciszek, który przyjąłby dymisje biskupów. Byłoby czymś głęboko oczekiwanym, gdyby takie dymisje nastąpiły - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 ks. prof. Alfred Wierzbicki. - To nie jest jakaś zemsta, to sytuacja, w której młodzież w Polsce i tak odchodzi z Kościoła. Ryzykujemy utratę całego pokolenia, to cena, którą możemy zapłacić - dodał. Zgodził się z tym o. Jacek Siepsiak. - Ale jeżeli Kościół pokaże, że potrafi się na tyle zreformować, by te wszystkie struktury były przejrzyste, by ten problem został poddany poważnej kontroli, to wtedy może odzyskać autorytet, może nawet go powiększyć - ocenił.

    czytaj więcej »
  • Prymas Polski: nie widzę tej ręki, która jest podniesiona na Kościół

    Prymas Polski: nie widzę tej ręki, która jest podniesiona na Kościół

    - Musimy zmagać się i walczyć o to, żeby oczyścić Kościół z grzechu i przestępstwa - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak. Jak dodał, "nie widzi ręki, która jest podniesiona na Kościół". - Jeżeli Kościół przeżywa dzisiaj różne trudności, wyzwania, nawet kryzysowe, to one mają służyć oczyszczeniu - ocenił.

    czytaj więcej »
  • Rzepliński tłumaczy nagranie z politykami PO

    Rzepliński tłumaczy nagranie z politykami PO

    Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński komentował w "Faktach po Faktach" nagranie z 2017 roku, na którym widać, jak wraz z między innymi politykami Platformy Obywatelskiej wychodzi z warszawskiego gmachu Czytelnika, gdzie znajduje się siedziba PO. - Przyszliśmy na wysłuchanie publiczne projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Oczekiwaliśmy na profesora Adama Strzembosza, który ze względu na wiek musiał być dowieziony. Co w tym złego? Gdyby były tam biura PiS-u, to też bym wszedł - mówił Rzepliński

    czytaj więcej »
tvnpix