Fakty po Faktach

Goście: Krzysztof Starnawski, Piotr van der Coghen i Tomasz Kozłowski

"Chłopcy mają nieprawdopodobne szczęście"

To sytuacja bez precedensu. Żadne służby na świecie nigdy nie przygotowywały się do ewakuacji dzieci, które nie potrafią pływać, poprzez wyprowadzenie ich pod wodą - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 Krzysztof Starnawski, ratownik TOPR i nurek jaskiniowy o przebiegu ewakuacji w Tajlandii. Z kolei Piotr van der Coghen, twórca grupy jurajskiej GOPR zauważył, że po pierwszym dniu akcji "nurkowie coraz lepiej orientują się w tym miejscu" i w związku z tym "każdy kolejny etap będzie przebiegał lepiej". Gościem w studiu w Warszawie był psycholog Tomasz Kozłowski.

- Główną grupą, która prowadzi ewakuację, są nurkowie europejscy i z Australii. To jest ich rola, oni organizują całą akcję - podkreślił w TVN24 Krzysztof Starnawski.

Dzikie Dziki z prowincjonalnej ligi. Kim są chłopcy uwięzieni przez kilkanaście dni w jaskini

Songpol zapomniał roweru, Thaweechai posłuchał rodziców i wrócił odrabiać lekcje. Tych dwóch...

Jak mówił, "tajlandzcy nurkowie, komandosi są wsparciem, tłumaczami". -  Nie są stricte nurkami jaskiniowymi, więc nie do końca dają sobie radę z zagrożeniami, które tam są. Muszą być pod nadzorem nurków europejskich - dodał.

Jaskinia podzielona na odcinki

Tłumaczył, że "z założenia przy takich akcjach ratunkowych dzieli się jaskinię na odcinki i ratownicy zostają na swoich odcinkach". - W ten sposób mamy wyspecjalizowanych ludzi na swoim miejscu. Dzięki temu dzisiaj akcja szła znacznie sprawniej, bo każdy po wczorajszych doświadczeniach usprawnił swój odcinek - wskazywał.

- Wygląda to tak, że jeden z ratowników holuje poszkodowanego między swoimi udami, poszkodowany rękoma obejmuje uda ratownika. Drugi ratownik ma zabezpieczać tyły, pomagać i ułatwiać przechodzenie restrykcji - mówił o przebiegu akcji.

- Ci chłopcy tylko oddychają, trzymają się kurczowo ratownika i ewentualnie - poprzez uciski - dają sygnały, że jest ok albo nie. (...) Cały kontakt między ratownikiem a ratowanym odbywa się przez kontakt fizyczny - dotyk - wskazał.

"Trzeba było improwizować"

"Jeżeli nurkowie chcą wyciągnąć piątkę, muszą zmienić plan"

- Wszyscy czterej chłopcy dotarli do szpitala i są bezpieczni - poinformował w poniedziałek, po...

Podkreślił, że sytuacja w Tajlandii jest "bez precedensu". - Ratownicy musieli dopracować metodę działania do tej sytuacji, bo żadne służby na świecie nigdy nie przygotowywały się do ewakuacji dzieci, które nie potrafią pływać, poprzez wyprowadzenie ich pod wodą - zauważył ekspert.

- Trzeba było improwizować. Ratownicy wykorzystali doświadczenie i wiedzę z podobnych akcji, które prowadzą w ramach swoich eksploracji - mówił Starnawski.

Odnosząc się do złej widoczności w bardzo zmętnionej wodzie, w której pływają ratownicy wskazał, że "poruszanie się w zerowej widoczności jest dla nurków standardowe". - Prawie zawsze przy eksploracji jaskiń jest zerowa widoczność - dodał.

Zwrócił uwagę, że paradoksalnie "ten aspekt, że ratownicy nic nie widzą, albo mają zamknięte oczy w maskach, powoduje że są spokojniejsi".

"Trudno sobie wyobrazić lepszych fachowców"

Piotr van der Coghen ocenił, że "akcja idzie fantastycznie". - Trudno sobie wyobrazić lepszych fachowców od tych, którzy tam się znaleźli i prowadzą akcję - podkreślił.

Dodał też, że "chłopcy mają nieprawdopodobne szczęście" z wielu powodów.

- Są mali, więc mają o wiele większe szanse przedostania się przez trudne korytarze, niż ludzie dorośli. Są też w "wieku wiary", są zachwyceni ratownikami i im wierzą. Ratownicy mają przez to łatwiejsze zadanie - zauważył.

Odnosząc się do kolejności ewakuowania chłopców z jaskini zaznaczył, że "zasada jest taka, że najpierw zawsze w czasie wypadku ewakuuje się osoby najsłabsze, które najszybciej potrzebują pomocy".

- Być może w tym przypadku sztab doszedł do wniosku, że żeby jeszcze bardziej podnieść morale zespołu zabierze się osoby najsilniejsze, które w jakimś sensie udowodnią innym, że to jest do zrobienia - spekulował van der Coghen.

Wskazywał też, że w drugim dniu operacji ratownicy przemieszczali się o wiele szybciej. - Dlatego, bo nurkowie coraz lepiej orientują się w tym miejscu. Trwają prace logistyczne, więc każdy kolejny etap będzie przebiegał lepiej - dodał.

"Chłopcy mają nieprawdopodobne szczęście"
Wideo: tvn24 "Chłopcy mają nieprawdopodobne szczęście"

Trener "kluczową osobą"

Z kolei Tomasz Kozłowski, psycholog i były instruktor ratownictwa górskiego powiedział, że "na pewno ostatni będzie trener, bo ta osoba warunkuje dobre samopoczucie tej grupy".

- W tym kręgu kulturowym ta "starszyzna" jest wyżej postawiona. Dla nich to jest osoba bardzo ważna. Trener dba nie tylko o to jak się chłopak przemieszcza na boisku, ale dba też o jego kręgosłup moralny - mówił.

Dodał, że opiekun jest "kluczową osobą w prowadzeniu akcji pod względem psychologicznym". - On ich zna i wie kto jak sobie radzi i jaką rolę odgrywa w zespole - wskazywał.

W jego ocenie, "na koniec powinien zostać trener i najsilniejsi". - Ci, którzy tam zostaną, będą zachęcać tych słabszych, będą mówić: "dacie radę, my pójdziemy na końcu, teraz idźcie wy" - wskazywał ekspert.

Kozłowski o akcji ratunkowej w Tajlandii
Wideo: tvn24 Kozłowski o akcji ratunkowej w Tajlandii

Ośmiu chłopców już na powierzchni

Tajlandzkie wojsko: ośmiu chłopców uratowanych

Po dwóch dniach operacji w tajlandzkiej dżungli ośmiu uwięzionych w jaskini od 23 czerwca...

12 chłopców w wieku od 11 do 16 lat wraz z 25-letnim trenerem ich drużyny piłkarskiej weszło 23 czerwca do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang. Zostali odcięci od świata przez wodę po ulewnych deszczach. Kompleks jaskiń ciągnie się przez kilka kilometrów, przejścia są wąskie, a w porze deszczowej często zalewa je woda.

Zaginionych odnaleziono 2 lipca, po dziewięciu dniach poszukiwań. Wycieńczonym chłopcom i trenerowi przekazano wysokokaloryczne pożywienie i lekarstwa. Początkowo nie wykluczano, że uwięzieni w jaskini będą musieli spędzić w niej nawet kilka miesięcy do czasu, gdy poziom wody się obniży. W niedzielę zapadła decyzja o wyprowadzaniu ich z jaskini pojedynczo w towarzystwie nurków. Tego dnia na powierzchni znalazło się czterech chłopców, w poniedziałek kolejnych czterech.

Źródło: tvn24

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

  • Pełczyńska-Nałęcz: wydźwięk spotkania idealny dla Rosji, a fatalny dla nas

    Pełczyńska-Nałęcz: wydźwięk spotkania idealny dla Rosji, a fatalny dla nas

    Wydźwięk spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem jest idealny dla Rosji, a fatalny dla nas - oceniła amerykańsko-rosyjski szczyt w Helsinkach w "Faktach po Faktach" w TVN24 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była ambasador RPi w Moskwie. Zdaniem byłego ambasadora Polski w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa tę rozgrywkę "zdecydowanie wygrał Putin". Gośćmi w programie byli także Ludwika i Henry Wujec a także profesor Marcin Matczak.

    czytaj więcej »
  • "Miałem poczucie absurdu, ale po prostu poszedłem do pracy"

    "Miałem poczucie absurdu, ale po prostu poszedłem do pracy"

    - Bezsensowne wydarzenie - tak obchody 550-lecia polskiego parlamentaryzmu na dziedzińcu Zamku Królewskiego określił w "Faktach po Faktach" wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15). Krytycznie o uroczystości wypowiadał się także poseł Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec, który stwierdził, że "nie wiadomo, po co się odbyła". W drugiej części programu gościem był profesor Radosław Markowski.

    czytaj więcej »
  • "Nie będziemy się pogrążać w masochizmie politycznym"

    "Nie będziemy się pogrążać w masochizmie politycznym"

    Nie może być tak, że łamie się demokrację, knebluje się usta opozycji i mówi się, że teraz będziemy razem świętować - podkreślił w "Faktach po Faktach" Grzegorz Schetyna, komentując zwołane na piątek Zgromadzenie Narodowe, na którym członkowie Platformy Obywatelskiej nie zamierzają się pojawić. W drugiej części programu gośćmi byli Adam Szłapka (Nowoczesna) i wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

    czytaj więcej »
  • Dworczyk: kłamstwem jest, że w pisaniu polskiego prawa uczestniczą obcokrajowcy

    Dworczyk: kłamstwem jest, że w pisaniu polskiego prawa uczestniczą obcokrajowcy

    Nikt z nikim na temat nowelizacji polskiego prawa w tej kadencji nie rozmawiał. Mam na myśli zagraniczne podmioty i obcokrajowców - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Jak dodał, manipulacją i kłamstwem jest sugerowanie, że w pisaniu nowelizacji ustawy o IPN uczestniczyli obcokrajowcy albo służby innych państw. Gościem drugiej części programu był Radosław Sikorski.

    czytaj więcej »
  • "Chłopcy mają nieprawdopodobne szczęście"

    "Chłopcy mają nieprawdopodobne szczęście"

    To sytuacja bez precedensu. Żadne służby na świecie nigdy nie przygotowywały się do ewakuacji dzieci, które nie potrafią pływać, poprzez wyprowadzenie ich pod wodą - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 Krzysztof Starnawski, ratownik TOPR i nurek jaskiniowy o przebiegu ewakuacji w Tajlandii. Z kolei Piotr van der Coghen, twórca grupy jurajskiej GOPR zauważył, że po pierwszym dniu akcji "nurkowie coraz lepiej orientują się w tym miejscu" i w związku z tym "każdy kolejny etap będzie przebiegał lepiej". Gościem w studiu w Warszawie był psycholog Tomasz Kozłowski.

    czytaj więcej »
  • Bodnar: pan prezydent nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności

    Bodnar: pan prezydent nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności

    - Prezydent nie podjął żadnej formalnej decyzji, która by się odnosiła do pani pierwszej prezes Sądu Najwyższego - powiedział w "Faktach po Faktach" rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Skomentował w ten sposób spór o przejście w stan spoczynku I prezes SN, profesor Małgorzaty Gersdorf. W pierwszej części programu, gośćmi byli Cezary Abramowski - ratownik i instruktor nurkowania jaskiniowego oraz Jacek Santorski, psycholog społeczny.

    czytaj więcej »
  • Przymusiński: świat nie ma wątpliwości, kto jest prezesem Sądu Najwyższego

    Przymusiński: świat nie ma wątpliwości, kto jest prezesem Sądu Najwyższego

    Jeśli (prezes Małgorzata Gersdorf - red.) jest na urlopie, to znaczy, że jest pracownikiem - powiedział w "Faktach po Faktach" Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. - Nie mam co do tego wątpliwości. Co więcej, nie ma co do tego wątpliwości cały świat - dodał. Michał Wawrykiewicz (Stowarzyszenie Wolne Sądy) dodał, że "profesor Gersdorf bezpośrednio na podstawie ustawy zasadniczej jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego".

    czytaj więcej »
  • "Tworzenie z systemu prawnego w Polsce bagna"

    "Tworzenie z systemu prawnego w Polsce bagna"

    - Pan prezydent tak dziwnie się zachowuje w ostatnich dniach - komentowała w "Faktach po Faktach" działania prezydenta w sprawie I prezes Sądu Najwyższego dziennikarka Ewa Siedlecka. Z kolei według członka Trybunału Stanu Jacka Dubois ostatnie działania prezydenta w sprawie Sądu Najwyższego są "chaosem". Gośćmi "Faktów po Faktach" byli także Adam Szłapka i Jan Kanthak.

    czytaj więcej »
  • Giertych: prezydent się przestraszył i nie wydał postanowienia o wygaszeniu kadencji

    Giertych: prezydent się przestraszył i nie wydał postanowienia o wygaszeniu kadencji

    Prezydent nie wydał zapowiadanego postanowienia o tym, że wygasza kadencję prezes Gersdorf. To oznacza w praktyce, że pierwsza prezes Sądu Najwyższego będzie pełniła dalej swoją funkcję do końca kadencji - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 mecenas Roman Giertych. Jego zdaniem, "prezydent się przestraszył", bo "podpisanie takiego postanowienia oznaczałoby w przyszłości od trzech do pięciu lat pozbawienia wolności".

    czytaj więcej »
  • "Szkoda, że Polska skapitulowała tak późno"

    "Szkoda, że Polska skapitulowała tak późno"

    Pan premier mówi, że cała ta operacja jest jego wielkim sukcesem i jest warta dziesięciu najlepszych produkcji hollywoodzkich. Premier nie dodał, że chyba ma na myśli kategorię Złotych Malin - powiedział w "Faktach po Faktach" TVN24 były szef rządu Leszek Miller. To jego komentarz do zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej.

    czytaj więcej »
tvnpix