Fakty o Świecie

  • Foto: Clemens Bilan / PAP/EPA
  • Trwa wojna, ale ukraińscy ornitolodzy wciąż pracują. "Robimy dokładnie to samo, co przed wojną"
  • Niemieckie media komentują katastrofę ekologiczną w Odrze

Olaf Scholz w ogniu krytyki: z Izraela, z prawa i z lewa. Doścignęła go też przeszłość

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz nie ma dobrej passy. Izrael jest wściekły, że nie zareagował na czas na słowa prezydenta Autonomii Palestyńskiej, który w Niemczech przekonywał, że Izrael popełnił "50 holokaustów". Do tego dochodzi krytyka za słabe działania wobec Rosji atakującej Ukrainę, a ponadto sprawa z przeszłości. Jako burmistrz Hamburga Olaf Scholz miał pomagać w unikaniu płacenia podatków. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS.

Czy Olaf Scholz naciskał na urząd skarbowy, by nie pobierał 47 milionów euro podatku od prywatnego banku? To pytanie zadają sobie niemieccy dziennikarze. Kanclerz Niemiec odpowiadał na nie jako świadek przed komisją parlamentu kraju związkowego Hamburg. Sprawa sięga 2017 roku, kiedy Scholz był burmistrzem Hamburga.

- Ta sprawa jest wyjątkowo cuchnąca, nie mogło do niej dość bez wyraźnego wpływu ze świata polityki - uważa działacz CDU Richard Seelmaecker.

Tak zwana afera Cumex ciągnie się za Scholzem od dawna. Dzięki lukom w prawie inwestorzy mogli uniknąć płacenia niemieckiemu fiskusowi nawet kilku miliardów euro. Prokuratura w Hamburgu ogłosiła, że nie dopatrzyła się uchybień ze strony Scholza, ale - poza odpowiedzialnością karną - jest jeszcze odpowiedzialność polityczna.

- Obawiam się, że Olaf Scholz będzie się zasłaniał się lukami w swojej pamięci. Dlatego stoimy tutaj i domagamy się od niego pełnej przejrzystości i wyjaśnień. W końcu w tych transakcjach obrabowano obywateli - mówi Gerhard Schick z organizacji konsumenckiej Finanzwende.

Krytyka wobec Scholza

Co z czołgami dla Polski od Niemiec? Berlin odpowiada na zarzuty prezydenta Andrzeja Dudy

Pojawiają się pytania o nowoczesne Leopardy, które Polska miała otrzymać od Niemiec w ramach...

Kanclerz Niemiec ma ciężki tydzień. Od kilku dni spada na niego potężna krytyka za brak reakcji na kontrowersyjne słowa prezydenta Autonomii Palestyńskiej. Mahmud Abbas w Berlinie był pytany o to, czy przeprosi za atak na izraelskich sportowców 50 lat temu podczas igrzysk w Monachium.

- Izrael popełnił 50 masakr w 50 palestyńskich miastach od 1947 roku do dziś. 50 masakr, 50 holokaustów. Do dziś izraelska armia zabija ludzi - odpowiedział Mahmud.

Olaf Scholz na słowa przywódcy nie zareagował. Zareagował za to premier Izraela.

"To, że Mahmud Abbas na niemieckiej ziemi oskarża Izrael o popełnienie "50 holokaustów", jest nie tylko hańbą moralną, ale i rażącym kłamstwem" - napisał Ja'ir Lapid.

Międzynarodowy Komitet Oświęcimski ocenił, że Abbas "celowo wykorzystał berlińską scenę polityczną do zniesławienia niemieckiej kultury pamięci".

Z kolei berlińska policja wszczęła śledztwo w sprawie podżegania do nienawiści, a Olaf Scholz dopiero po kilkunastu godzinach napisał na Twitterze, że jest głęboko zniesmaczony wypowiedziami palestyńskiego przywódcy, a wszelka relatywizacja Holokaustu jest dla Niemców nie do przyjęcia.

- To wszystko jest spóźnione. Tylko pogłębia wrażenie w niemieckiej klasie politycznej, w mediach, w środowiskach opiniotwórczych, że Scholz może jest poczciwym politykiem, ale brakuje mu zdecydowania, jakiejś charyzmy w momentach niespodziewanych, nagłych i trudnych - podkreśla Jacek Stawski, prowadzący "Horyzont" w TVN24 BiS.

Spadek poparcia

Scholz i Macron rozmawiali z Putinem, żeby odblokował ukraińskie porty

Z inicjatywy kanclerza Niemiec Olafa Scholza i prezydenta Francji Emmanuela Macrona w sobotę...

Krytyka przekłada się na notowania Scholza. Jego rząd źle ocenia aż dwie trzecie Niemców, jego partia SPD jest dopiero na trzecim miejscu w sondażach.

Portal Politico tak opisuje Scholza: "wygrał wybory obietnicą utrzymania umiarkowanej polityki Angeli Merkel, rządzi z tym samym podejściem: poczekajmy i dopiero później reagujmy".

Krytycy Scholza mówią, że obecna sytuacja wymaga od najpotężniejszego kraju w Europie większej elastyczności, strategicznej wizji i odwagi. Ten zarzut dotyczy przede wszystkim braku stanowczej odpowiedzi na napaść Rosji na Ukrainę.

W poniedziałek kanclerz Niemiec wywołał konsternację, kiedy odrzucił pomysł zakazu wjazdu do Unii Europejskiej dla rosyjskich turystów. Przekonywał, że wojna w Ukrainie to "wojna Putina", a nie "wojna Rosjan".

W miasteczku Neuruppin koło Berlina Olaf Scholz został zakrzyczany przez uczestników antyrządowego protestu. Zwolennicy Lewicy i skrajnie prawicowej AfD krzyczeli między innymi: zdrajca i kłamca. Niemieckie media przewidują, że jesienią takie demonstracje mogą stać się bardziej masowe.

Autor: Jakub Loska / Źródło: Fakty o Świecie TVN24 BiS

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

tvnpix