Fakty Reportaż

„Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

„Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

10.01 | „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

Video: Robert Jałocha / Fakty TVN
Ekipa „Faktów” spędziła noc w Obserwatorium Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej razem z pracownikami stacji, których zadaniem jest obserwacja nieustannie zmieniających się warunków atmosferycznych. „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”, przyznaje jeden z nich. To prawda – o czym może przekonać się każdy, kto spędzi na szczycie dobę.

Wyzwania w tej pracy? Samo dotarcie do miejsca pracy bywa ogromnym wyzwaniem. Trasę, którą przy dobrych warunkach można pokonać w godzinę, niekiedy pokonuje się… nawet siedem godzin. Nic więc dziwnego, że na ogół obserwatorzy spędzają czas w towarzystwie swoim i kolegi, którego dyżur wypada tego samego dnia.

Obserwatorium bywa swoistą „pustelnią” także w lecie – wówczas jednak „pustelników” otacza tysiące turystów. W szczycie sezonu na górę wchodzi nawet 10 tys. ludzi jednego dnia. Zimą z kolei bywają tygodnie, gdy z powodu pogody kolejki i wyciągi nie działają, a towarzystwa obserwatorom dotrzymuje huraganowy wiatr. Na Śnieżce, gdzie od ponad 130 lat bez przerwy dokonuje się pomiarów, wiatr osiąga prędkość rzędu nawet 200 km/h.

Autor: Robert Jałocha / Źródło: Fakty TVN

Komentarze (4)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
djrtk

Podepnijcie mi tam światłowód z internetem do góry, to moge siedzieć!

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Dr Dreyfuss
      Dr Dreyfuss

      fajna praca.....uczy wiele

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Dr Dreyfuss
          Dr Dreyfuss

          o taki materiał lubie!!!

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje

              • „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

                „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”

                Ekipa „Faktów” spędziła noc w Obserwatorium Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej razem z pracownikami stacji, których zadaniem jest obserwacja nieustannie zmieniających się warunków atmosferycznych. „Kto posmakuje Śnieżki od strony obserwatorium, przenosi się w inny wymiar”, przyznaje jeden z nich. To prawda – o czym może przekonać się każdy, kto spędzi na szczycie dobę.

                czytaj więcej »
              • Ponad 30 lat temu zdecydowali się porzucić wszystko i żyć w samotności. Pustelnicy z Bieszczad powoli odchodzą

                Ponad 30 lat temu zdecydowali się porzucić wszystko i żyć w samotności. Pustelnicy z Bieszczad powoli odchodzą

                Pustelnicy, zakapiorzy, hipisi – wyjechali w Bieszczady ponad 30 lat temu, bo nie zgadzali się na zastany porządek polityczny i społeczny. Dziś nie żałują podjętych decyzji i mówią, że nie wyobrażają sobie innego życia. Subkultura, która wpisała się w historię Bieszczad, powoli jednak umiera. „Za 10-20 lat nas już nie będzie” – mówią ze smutkiem bohaterzy reportażu. Wśród osób, z którymi rozmawiał Grzegorz Tkaczyk jest mi.in. Michał Giercuszkiewicz były perkusista zespołu Dżem, a także pustelnik Juliusz mianowany „Królem Włóczęgów Bieszczadzkich”, który mieszka nad Jeziorem Solińskim. Wszyscy oni zdecydowali się porzucić życie w dobrobycie i żyć w samotności.

                czytaj więcej »
              • Czarnobyl 30 lat później. „To pomnik ludzkiego bólu”

                Czarnobyl 30 lat później. „To pomnik ludzkiego bólu”

                30 lat po największej katastrofie elektrowni atomowej w historii świata Witalij Tatarczuk, ewakuowany mieszkaniec Prypeci, położonej 4 km od reaktora w Czarnobylu, wraca do swojego miasta i mieszkania. – Pamiętam to miasto czyste, piękne, zadbane. Kwitnące o każdej porze roku – wspomina. Zobaczcie niesamowite zdjęcia i posłuchajcie przejmujących wspomnień człowieka, który z dnia na dzień musiał opuścić swój rodziny dom. Reporter Faktów Online Grzegorz Tkaczyk odwiedził z kamerą także miejscowości położone w strefie zamkniętej, gdzie część ewakuowanych osób – mimo zakazu władz i ryzyka napromieniowania – zdecydowała się powrócić do swych domów

                czytaj więcej »
              • Nie raz udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Aleksander Doba znów wyrusza na podbój Atlantyku… kajakiem

                Nie raz udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Aleksander Doba znów wyrusza na podbój Atlantyku… kajakiem

                We wrześniu kończy 70 lat i stawia sobie nowe wyzwania. Nie raz już pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pod koniec maja Aleksander Doba wyrusza w trzecią transatlantycką wyprawę. Tym razem przepłynie kajakiem trasę z Nowego Jorku do Lizbony. Dla wielu osób jest inspiracją, na spotkaniach w całej Polsce opowiada o swoich przygodach, ale również motywuje do realizacji marzeń. Aleksander Doba o determinacji, ogromnej pasji i przygotowaniach do kolejnej ekspedycji w reportażu Adrianny Otręby.

                czytaj więcej »
              • Syberia po polsku. Jak tysiące kilometrów od Polski żyją potomkowie polskich zesłańców?

                Syberia po polsku. Jak tysiące kilometrów od Polski żyją potomkowie polskich zesłańców?

                Żyją 5500 tysięcy kilometrów od Polski. Mają rodziny, są szczęśliwi, ale nie zapominają też o swoich korzeniach i o polskich tradycjach. Reporter Grzegorz Tkaczyk spędził prawosławne święta Bożego Narodzenia na Syberii razem z potomkami polskich zesłańców. Zapraszamy do obejrzenia reportażu o świętach na Syberii, o miejscach pamięci Polaków, którzy tam zginęli, o miejscowej polonii i o niesamowitym klimacie wsi Znamienka, gdzie żyją potomkowie polskich Mazurów.

                czytaj więcej »
              • Dla nich wózek nie jest ograniczeniem. Polacy od wielu lat zdobywają medale na zawodach tanecznych

                Dla nich wózek nie jest ograniczeniem. Polacy od wielu lat zdobywają medale na zawodach tanecznych

                Wielokrotne zwycięstwo na Mistrzostwach Polski oraz liczne medale zdobywane na arenie międzynarodowej. To osiągnięcia najbardziej utytułowanej polskiej pary tancerzy na wózkach inwalidzkich. Niedawno Joanna Reda i Paweł Karpiński reprezentowali Polskę na Mistrzostwach Świata w Rzymie. O przygotowaniach do najważniejszego turnieju w tanecznym kalendarzu, pasji i ogromnej determinacji w materiale Adrianny Otręby.

                czytaj więcej »
              • Polacy pomagają w Libanie syryjskim uchodźcom. Libański rząd nie ma już sił ani środków

                Polacy pomagają w Libanie syryjskim uchodźcom. Libański rząd nie ma już sił ani środków

                Do graniczącego z Syrią Libanu każdego dnia stara się dostać około 2-3 tys. Syryjczyków. Uciekają przed śmiercią, prześladowaniami, porwaniami dla okupu i głodem. Szukając dachu nad głową, nie mogą jednak liczyć na zakwaterowanie w oficjalnych obozach dla uchodźców. – Takich w Libanie nie ma i nie będzie – wyjaśnia Wojciech Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Społeczeństwo i rząd Libanu są coraz bardziej zmęczeni obecnością Syryjczyków, których w ich czteromilionowym kraju jest już prawie półtora miliona. Pieniędzy na pomoc uciekinierom z ogarniętego wojną kraju nie ma. Gdyby nie wsparcie organizacji pozarządowych, m.in. Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, byłoby znacznie gorzej. Reportaż Dariusza Prosieckiego.

                czytaj więcej »
              • Od ćwierć wieku bada emigrantów przybywających na Lampedusę. Widział cierpienie, śmierć i małe cuda

                Od ćwierć wieku bada emigrantów przybywających na Lampedusę. Widział cierpienie, śmierć i małe cuda

                Pietro Bartolo jest szefem oddziału ratunkowego na Lampedusie. Od 25 lat lekarz jest przy każdym transporcie imigrantów na włoską wyspę. Jako pierwszy bada tych, którzy uciekają przed wojną lub nędzą: przez morze, do Europy. Policja i wojsko przynoszą mu również plastikowe worki ze zwłokami, aby wystawił akt zgonu. Pietro Bartolo często znajduje w takich workach dzieci. W jego pracy zdarzały się także wyjątkowe sytuacje, które można określić mianem „małego cudu”. Historia setek tysięcy uchodźców widziana oczami człowieka, dla którego ich cierpienie i śmierć stały się osobistą tragedią. Reportaż Marii Mikołajewskiej zatytułowany „Tu zaczyna się Europa”.

                czytaj więcej »
              • „Gdyby nie oni, mogłoby się skończyć źle”. TOPR – praca czy misja?

                „Gdyby nie oni, mogłoby się skończyć źle”. TOPR – praca czy misja?

                Tysiące turystów odwiedzają polskie Tatry w ciągu roku. Nie wszyscy są odpowiednio przygotowani do górskich wycieczek, a jednocześnie pogoda w górach jest nieprzewidywalna – może błyskawicznie się zmienić i zagrozić zdrowiu lub życiu. Wówczas niezbędna jest pomoc ratowników TOPR. Przekonała się o tym m.in. Katarzyna Węgrzyn, która w lutym tego roku została uratowana po tym, jak na nią i jej towarzyszy zeszła lawina w okolicy Wielkiej Świstówki. „To był cud, że z tego wyszłam” – mówi Katarzyna Węgrzyn. Podobnych sytuacji ratownicy w całym roku mają wiele, dlatego nieustannie szkolą się, aby jak najskuteczniej pomagać innym. W jednym ze szkoleń z udziałem śmigłowca Sokół wziął udział reporter Faktów Online Grzegorz Tkaczyk.

                czytaj więcej »
              • Polacy, którzy przeżyli Katrinę: najgorsze zaczęło się po huraganie

                Polacy, którzy przeżyli Katrinę: najgorsze zaczęło się po huraganie

                10 lat temu Nowy Orlean w amerykańskim stanie Luizjana został spustoszony przez huragan Katrina. Miasto pozostało bez prądu, wody i pożywienia, a mieszkańcy stracili majątki swojego życia. Wśród ocalałych znaleźli się Sylwia i Jakub Kucharscy – polscy studenci. W rozmowie z reporterką Faktów TVN Marią Mikołajewską wspominają, że sam huragan nie był tak straszny jak to, co zaczęło się dziać potem...

                czytaj więcej »
              • „Muszę wam to powiedzieć”. Kolejni wychowankowie sióstr boromeuszek przerywają milczenie

                „Muszę wam to powiedzieć”. Kolejni wychowankowie sióstr boromeuszek przerywają milczenie

                Siostry Boromeuszki zamykają swój ośrodek wychowawczy w Zabrzu. Ten, w którym przez lata poniżane były dzieci. Już siedem lat temu Polską wstrząsnęły relacje na temat jego dyrektorki – siostry Bernadetty. Gliwicki sąd okręgowy skazał ją na karę dwóch lat więzienia. Prokuratura oskarżała kobietę o bicie podopiecznych i przyzwalanie na przemoc, także seksualną, między wychowankami. Nasza reporterka Maria Mikołajewska dotarła do relacji, które świadczą o tym, że skrzywdzonych dzieci było wiele. Sióstr, które krzywdziły, też. „Połamania, rozcięcia – to było na porządku dziennym”. „Gorsze były słowa. Biciem się tak nie przejmowałam jak słowami, które do nas wypowiadała”. „Uważałam, że i tak się nic nie zmieni, więc po co mówić”. Wychowankowie przez lata milczeli, teraz opowiedzieli o bólu i poniżeniu, które zgotowały im siostry.

                czytaj więcej »
              • Narkotyki silniejsze od miłości. Historia nałogu matki widziana oczami córki

                Narkotyki silniejsze od miłości. Historia nałogu matki widziana oczami córki

                Asia Gaszyńska ma 19 lat. Urodziła się z głodem narkotykowym, ponieważ jej mama już od 12 lat była uzależniona od heroiny. Starszą siostrą Asi – Pauliną – opiekowała się babcia dziewczynek. „Wybrała narkotyki, a nie własne dziecko” – mówi Asia. Dziś matka obu dziewczyn – Marta – od 16 lat nie bierze narkotyków. „Zdziwiłabym się, gdyby nie miała do mnie pretensji i żalu” – wyznaje była narkomanka. Pomimo bardzo złych wspomnień i trudnej walki o normalne, rodzinne życie, 19-letnia Asia stara się nie myśleć o złych rzeczach, a mama to już po prostu mama. O historii nałogu matki widzianej oczami córki – w reportażu Marii Mikołajewskiej.

                czytaj więcej »
              • Polacy, którzy uczestniczyli w Bitwie o Berlin w 1945 roku, wspominają walkę. „To było płonące miasto”

                Polacy, którzy uczestniczyli w Bitwie o Berlin w 1945 roku, wspominają walkę. „To było płonące miasto”

                „Byliśmy pierwsi w Berlinie, 26 kwietnia, 1945 roku” – wspomina komandor Henryk Leopold Kalinowski, który uczestniczył w Bitwie o Berlin. W dniu ostatecznego natarcia na stolicę Niemiec Kalinowski miał 20 lat, a uczestnictwo w walkach było dla niego największym zaszczytem. „To było płonące miasto. Morze gruzów. Najbardziej jednak zapamiętałem niemieckie dzieci, które po zawieszeniu broni wychodziły ze schronów i prosiły nas o chleb” – mówi kmdr Kalinowski. 70 lat od tamtych wydarzeń wrócił do stolicy Niemiec wraz z innym uczestnikiem walk na ulicach Berlina – majorem Lechem Tryukiem – aby uczcić pamięć poległych kolegów i rocznicę zakończenia „największego ludobójstwa w sensie losu ludzi”. Obaj weterani w towarzystwie naszego reportera Grzegorza Tkaczyka wspominali, spacerowali po odbudowanym i nowoczesnym Berlinie, ale także ostrzegali przed tym, aby nigdy więcej na świecie nie wybuchła tak straszna wojna. „To naprawdę było nieludzkie. Wojna naprawdę nie jest malowana, jak czasami poeci to przedstawiają” – mówi mjr Lech Tryuk.

                czytaj więcej »
              • Dzieci z poprawczaków, które chcą zacząć od nowa. Czy dostaną taką szansę?

                Dzieci z poprawczaków, które chcą zacząć od nowa. Czy dostaną taką szansę?

                Za murami zakładów poprawczych żyją zdegenerowani przestępcy. To dzieci – podkreślają ich wychowawcy. Często wchodzą na drogę resocjalizacji, ale problemy zaczynają się, gdy opuszczają ośrodek. – Nie mają nikogo, kto by się nimi zajął – uważa Katarzyna Kozłowska, wychowawczyni w „poprawczaku”, która sama też musiała przejść tę drogę i wie, jak łatwo znów wpaść w narkotyki lub złe towarzystwo. – Trudno być kryształowym w złym świecie – dodaje Agnieszka Sikora z Fundacji „po DRUGIE”. Takie organizacje mają pomóc w powrocie do życia bez krat. Reportaż Kingi Lewandowskiej.

                czytaj więcej »
              tvnpix