Fakty - oglądaj online

Powracający koszmar

Zabił jej matkę, ją pozbawił zdrowia. Dzięki pomocy staje na nogi. Dosłownie i w przenośni

Zabił żonę, a córka jeździ przez niego na wózku. Wioleta nie mówi o nim "tata", tylko "potwór". I woli nie pamiętać jak starała się bronić życie matki własnym ciałem. Jan M. może spędzić całe życie w więzieniu.

Na pierwszy rzut oka - miły, starszy pan. Aż trudno uwierzyć, że zabił żonę, a córkę uczynił kaleką. Z więzienia pisał, że żona go denerwowała, ale córkę - rzekomo - bardzo kocha.

- Nie chcę o nim myśleć jako o ojcu, nie chcę o nim myśleć jako o człowieku. Bo nie uważam go za człowieka. To jest potwór - mówi Wioletta Milewska, która w sądzie musiała się z oskarżonym spotkać twarzą w twarz. I jeszcze raz przeżyć życiową tragedię.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami, ale wiadomo, że pani Wioletta nie chciała słuchać wyjaśnień oskarżonego. W trakcie jej zeznań ława oskarżonych też była pusta.

Pomoc nadeszła

Pani Wioletta czuje obezwładniający lęk, bo pijany ojciec zadźgał jej matkę, a potem - tym samym nożem - uszkodził swojej córce rdzeń kręgowy. Sparaliżowana dziewczyna została sama na warmińskiej wsi niedaleko Fromborka. W tym czasie oskarżony ponad rok leczył się na koszt podatnika w więzieniu.

Pani Wioletta tyle szczęścia nie miała. Została bez środków do życia, unieruchomiona na wózku, bez pieniędzy na leki. Miała tylko zasiłek z pomocy społecznej. I narzeczonego, w którym znalazła oparcie.

Pomogli widzowie "Faktów", NFZ sfinansował dwa turnusy rehabilitacyjne, a znajomi organizowali akcje charytatywne. Teraz 20-latka - dzięki wsparciu - staje na nogi. Nie tylko dosłownie. - Odzew był niesamowity. Naprawdę. Serdecznie chciałabym podziękować wszystkim, którzy mi pomogli - mówi Wioletta Milewska.

Kolejne boje

ZUS odmówił pani Wioletcie renty, ale kobieta wytoczyła Zakładowi proces o odszkodowanie. I właśnie wygrała. - W połowie marca zostanie wydana decyzja przyznająca rentę pani Wiolecie - zapewnia Monika Górecka z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Olsztynie.

Teraz pani Wioletta toczy kolejny bój - na sali sądowej. Ale nawet jeśli wygra, to w kodeksie nie ma dla Jana M. kary, która byłaby zadośćuczynieniem za domowe piekło.

Wioleta chce po prostu zapomnieć.

Autor: Jan Błaszkowski / Źródło: Fakty TVN

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Kuracyja
Kuracyja

Nie widzowie Faktów, a użytkownicy Wykopu. Usuńcie konto.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje

      tvnpix